Umbrella Academy tom 3: Hotel Niepamięć – recenzja komiksu

Nie dziwię się fanom komiksów, którzy mają dość superbohaterów. DC i Marvel katują czytelników eventami, z których jeden na pięć ma jakąkolwiek wartość, a przy tym nie pojmują, że największą moc mają luźno zawieszone w chronologii historie konkretnych twórców. Są jeszcze pozycje z innych stajni, jak Invincible czy Czarny Młot, lecz ich hermetyczność z jasno wyznaczonym początkiem i końcem w pewien sposób je ogranicza. Inaczej jest z Umbrella Academy Gerarda Waya i Gabriela Bá. Ich świat ciągle się rozwija, a mowa o jakimkolwiek finale nie ma sensu. W Umbrella Academy tom 3: Hotel Niepamięć mamy kolejny rozdział historii podopiecznych sir Reginalda Hargreevesa, który poszerza to uniwersum i daje obietnice na jeszcze więcej dobra.

Strona komiksu Umbrella Academy tom 3: Hotel Zapomnienie

Akcja toczy się w kilku miejscach naraz. Widzimy Matkę i Vanyę, gdzie ta pierwsza wyraźnie próbuje przekazać coś istotnego niedoszłej sprawczyni apokalipsy. Mamy Luthera i Diego podróżujących po bezkresie kosmosu. Jest też Klaus i jego narkotyczny żywot oraz Plotka i Piątka wykonujący pewno zlecenie. I w końcu jest też Hotel Niepamięć, a także Perseusz X i kilka innych cudownie napisanych postaci. Opis scenariusza jest nieco chaotyczny, bo i narracja Gerarda Waya przebiega po dość niebanalnych liniach fabularnych, prowadzących do tytułowego hotelu.

Marvel miał swoje Pleasent Hill, Gerard Way w swym uniwersum ma Hotel Niepamięć. Placówkę odosobnienia, do której sir Hargreeves odsyłał co bardziej niebezpiecznych antagonistów. Jak to bywa w świecie istot w pelerynach, żadne z więzień nie jest do końca skuteczne. Ucieczka kryminalistów to jednak ledwie część akcji. Bo to, co najlepsze w Umbrella Academy, kryje się między wierszami.

Strona komiksu Umbrella Academy tom 3: Hotel Zapomnienie

Doom Patrol za sprawą serialu i kilku innych czynników stał się dość popularny. I słusznie, bo obraz zwichrowanych życiorysowo herosów bije na głowę tych z pierwszego szeregu. Członkowie Akademii Umbrella może nie są tak surrealistycznie kwasowowo- grzybkowi jak Robot Man i reszta, ciągną jednak za sobą traumę, kompleksy i słabości. Scena z Plotką i domkiem dla lalek czy całokształt postaci Vanyi niepostrzeżenie nadają szybszej akcji głębi. I to pozbawionej ckliwości, a ukazującej miękki brzuch bohaterów. Choć nie ukrywam, że szaleństwa autorów i ich dziwactwa to coś, co najbardziej lubię…

Gabriel Bá to pomysłowy kreator nowych postaci, które cichutko kpią sobie z dumnych herosów konkurencji. Nie robią tego dosłownie, raczej gdzieś na trzecim i dalszych planach. Któż bowiem nie zna łotra, który pożera wszystko, co się rusza, samemu obrastając dzięki temu w siłę? Lub arcypotężną odczłowieczoną istotę, która gardzi ludźmi? Nie trzeba zresztą znać pewnych modeli superłotrów, by postaci tu pokazane w jakiś sposób urzekły. Miętówkowi Szalikowcy czy Perseusz X i jego cybernetyczna to czarne charaktery, na które prawdziwie nie zasłużyliśmy.

Strona komiksu Umbrella Academy tom 3: Hotel Zapomnienie

Gerard Way pracuje nad czwartą częścią swej serii i po zakończeniu Hotelu Niepamięć nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. Cykl ten jest w swoim najlepszym punkcie sławy. Serial skradł serca widzów, żaden z dotąd wydanych komiksów nie ma słabszych momentów, a jak pokazuje trzeci tom, jest jeszcze sporo do opowiedzenia. W świecie Waya i Bá możemy spodziewać się wszystkiego. Nie wiem, czy superbohaterowie zwyczajnie nie znudzą się odbiorcom, bo w końcu ileż można czytać o kryzysach i nieskończonościach, ale jeśli w tym nurcie powstawać będą tak oryginalne dzieła, jak Umbrella Academy, to i resety/rebooty i tym podobne bezeceństwa będą mogły sobie istnieć równolegle, bez obaw, że ludzkość odwróci się od peleryniarzy.


Okładka komiksu Umbrella Academy tom 3: Hotel Zapomnienie

Tytuł oryginalny: The Umbrella Academy vol.3: Hotel Oblivion
Scenariusz: Gerard Way
Rysunki: Gabriel Bá
Tłumaczenie: Marceli Szpak
Wydawca: Wydawnictwo KBOOM 2020
Liczba stron: 200
Ocena: 85/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?