Vision – recenzja komiksu

Vision to dość oryginalny członek Avengers, nawet biorąc pod uwagę, że członkami grupy są nordycki bóg czy człowiek komunikujący się z mrówkami. Twór samego Ultrona, mąż Scarlet Witch, to osobnik będący miejscami bardziej ludzki niż sami ludzie. W Marvel NOW! jego aktywność nieco spadła, lecz po Tajnych Wojnach powrócił w serii Toma Kinga i Gabriela Hernandeza Walty. Na dodatek nie sam, a z całą familią.

Strona komiksu Vision

Visionowie wprowadzają się na przedmieścia Waszyngtonu. Syntezoid ma odgrywać istotną rolę w Białym Domu, pozostając jednocześnie członkiem Avengers. Wraz z podobną sobie rodziną próbuje, jak sam określa, zrosnąć się z tkanką społeczeństwa. Pierwsza myśl, jaka mi przyszła do głowy była taka, że Vision Toma Kinga może być całkiem udaną komedią. Po lekturze muszę przyznać, że owszem, występują tu wątki humorystyczne, ale scenarzysta serwuje nam bardziej filozofujący dramat.

Kłopoty zaczynają się od wizyty nieproszonego gościa, drugoligowego łotra – Mrocznego Żniwiarza. W wyniku napadu na domostwo przy Hickory Branch Lane 616 ginie on z ręki Virginii, żony tytułowego bohatera, uprzednio jednak ciężko raniąc ich córkę Viv i doprowadzając do szoku syna – Vina. Czyn ten niesie ze sobą konsekwencje dla całej rodziny. Pojawiają się kłamstwa i tajemnice, a odwiedziny Victora Manchy, brata protagonisty, nie poprawiają sytuacji. Cała siła przekazu Visiona opiera się właśnie na rodzinnych problemach. Problemach, które choć poważne, nie byłyby tak widoczne i kontrastowe u szarych Kowalskich. Gdy jednak przenieść je na grunt, w którym głowa rodziny jest bojowym syntezoidem, członkiem superbohaterskiego zespołu, stworzonym przez psychopatycznego robota, całość przybiera o wiele poważniejszy, wręcz globalny charakter.

Strona komiksu Vision

Wątek człowieczeństwa androida, bądź jemu podobnej istoty, stale powraca w literaturze SF. Dziwnym może się więc wydawać, że przez lata swego istnienia Vision nie stał się materiałem na taką właśnie historię. Warto było jednak czekać, bo Tom King wykonał na tym polu kawał solidnej pracy. Dążenie Visiona do człowieczeństwa, poprzez próbę stworzenia rodzinnego życia, początkowo jest nieco ironiczne. Później przechodzi w poważne dywagacje na temat człowieczej natury. Wątek ludzkiej strony Avengera to materiał na osobną dyskusję, ale mogę was zapewnić, że King nie potraktował tematu powierzchownie. Niektóre kwestie są równie mocne, co monolog Roya Batty’ego w finale Łowcy Androidów.

Na pierwszy rzut oka widać, że Vision uległ lekkiemu liftingowi. Nie on jest jednak tutaj najważniejszy, gdyż całą uwagę zabiera jego rodzina. Gabriel Harnandez Walta w przemyślany sposób zaprojektował Visionów, nie przesadzając z ich nadmierną robotyzacją. Nie uczynił z nich też istot do złudzenia ludzkich. Największą jego zasługą jest jednak wszechobecny klimat amerykańskich przedmieść. Urokliwe domki, stateczność społeczności, która może i jest nieco zaściankowa, ale uprzejma, bądź jak kto woli, miła. Wraz z rozwojem akcji plansze nieco się zmieniają, stają się mniej sielankowe. W życie Visionów wpełza mrok rodzinnych tajemnic, które efektem kuli śniegowej zaczynają niszczyć ich rodzinne życie. Siódmy zeszyt tego albumu ilustruje Michael Walsh, cofając nas w czasy trwania związku Visiona i Scarlet Witch, romansu równie dziwnego, co teraźniejsze życie państwa Visionów i nie bez powodu używam tego porównania. Pochwalić też muszę autorów okładek, Mike’a del Mundo i Marco D’Alfonso, których dwuznaczność prac zasługuje na osobną nagrodę.

Strona komiksu Vision

Egmont, wchodząc w Marvel NOW! 2.0, podjął decyzję o wydaniu większej liczby zbiorczych pozycji. Vision był zdecydowanie najlepszym wyborem na początek. W dwunastu częściach dostajemy rodzinny dramat, stawiający pytania o człowieczeństwo i jego granice, a wszystko to podane z ironicznym humorem. Album ten zdaje się omijać wielkie wydarzenia i nawet aktywne pojawienie się Mścicieli nie burzy hermetyczności życia Visionów. To czyni go jeszcze bardziej szczególnym, zasługującym na miano jednej z najlepszych historii Marvela ostatnich lat. W duchu liczę też, że polski wydawca zdecyduje się na wydanie innego komiksu, równie wspaniałego Mister Miracle’a, również scenariusza Toma Kinga. Szkoda jedynie, że sam Marvel nie zdecydował się ostatecznie na kontynuację przygód Visiona, które, biorąc pod uwagę zakończenie, mogłyby powtórzyć sukces.


Okładka komiksu Vision

Tytuł oryginalny: The Vision Vol 1: Little Worse Than a Man, The Vision Vol 2: Little Better Than a Beast

Scenariusz: Tom King

Rysunki: Gabriel Hernandez Walta, Michael Walsh

Tłumaczenie: Marceli Szpak

Wydawca: Egmont 2019

Liczba stron: 272

Ocena: 90/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?