X-Men – Era Apocalypse’a: Księga pierwsza – Świt – recenzja komiksu

Charles Xavier to ważny element świata X-Men. Choć w jego życiu dochodziło do wielu przewrotów, a jego altruizm nie był nieskazitelny, to bez niego grupa z Wolverine’em i Cyclopsem na czele wydaje się wybrakowana. Czy jednak na pewno? Może na stanowisku mentora i lidera mógłby zastąpić go ktoś inny, równie idealistyczny, choć nieco w inną stronę. I co by z tego wynikło? X-Men – Era Apocalypse’a: Księga pierwsza – Świt rozpoczyna jedno z najgłośniejszych wydarzeń z mutantami w roli głównej i dzięki niech będą wydawnictwu Mucha Comics, że postanowiło to wydać.

Strona komiksu X-Men – Era Apocalypse’a: Księga pierwsza – Świt

Kto śledził, co działo się w Marvelu w ostatniej dekadzie, ten wie, że Xavier swego czasu zginął i powrócił, a obecnie trwa jeden z ciekawszych okresów jego kariery. Lata wcześniej pacyfistyczny profesor również miał okazję odejść i również zginął z ręki bliskiej mu osoby. Mowa tu o jego synu – Legionie. Potężny mutant przypadkowo zabija go i może rozeszłoby się to po kościach i profesor zmartwychwstałby w ten czy inny sposób. Kłopot w tym, że uczynił to w jego przeszłości, jeszcze przed zwerbowaniem X-Men. A co za tym idzie, przyczynił się do ogromnych zmian w świecie Marvela.

Już na pierwszy rzut oka widać, że homo superior zdominowali ludzki gatunek. Wszystko za sprawą Apocalypse’a, niezbyt sympatycznego starożytnego mutanta znanego też jako En Sabah Nur. Jedyną realną przeszkodą jest dla niego Magneto i skoncentrowani wokół niego X-Men. I tu zatrzymajmy się na chwilę, nieco rozmyślając nad tym, jak zmienił się komiks od czasu powstania tej historii.

Strona komiksu X-Men – Era Apocalypse’a: Księga pierwsza – Świt

Dziś śmierć Charlesa Xaviera czy Magneto stojący ramię w ramię z X-Men już nie dziwią. W przypadku Mistrza Magnetyzmu jego ponowne przejście na złą stronę byłoby bezsensowne i niezrozumiałe, zwłaszcza po seriach takich jak Magneto: Testament, gdzie uwypuklono jego doświadczenia w obozach koncentracyjnych i innymi wydarzeniami wybielono jego niegdysiejsze grzechy. Akcja X-Men – Era Apocalypse’a: Księga pierwsza – Świt to zupełnie inny czas, w którym Erik Lehnsherr był bardziej tym złym. Widać to bardzo dobrze w momencie wspominek Xaviera, ukazujących ich przyjaźń i szczere zdziwienie jego uczniów tym faktem. Nie tylko to różni ten album od bardziej aktualnych komiksów z mutantami.

Era Apocalypse’a już w pierwszym tomie to podróże w czasie i paradoksy temporalne, alternatywny świat i uberzłoczyńca w postaci En Sabah Nura. Zawiera więc wszystkie części składowe scenariusza, którymi do dziś wywijają twórcy pokroju Bendisa. Scott Lobdell i szereg innych autorów, posługując się dużo bardziej rozrywkowym językiem i uproszczeniami, jest bardziej przekonujący niż współcześni twórcy. Przy całej egzotyce tamtych czasów przygody bohaterów nie były tak ugładzone i nie czuło się parcia na szokowanie czytelnika, pomimo tego, że wydarzenia tu przedstawione były wówczas dużym zaskoczeniem dla fanów. I nie ukrywam – X-Men, mimo iż byli obrońcami ludzkości i zarazem swego gatunku, prezentowali się z iście scenicznym blichtrem swej epoki.

Lata 90. miały swój rysunkowy urok. Trochę trąciły przesadą i kiczem, ale patrząc na plansze Iana Churchilla, Adama Kuberta czy Rona Garneya nie można nie docenić ich pracy. Niezapomniane kostiumy, fryzury, postawy bohaterów, włącznie z ich mimiką i kadrowanie, które nawet na spokojnej planszy czyni zamieszanie. Ilustratorzy zaprojektowali ciekawe alternatywne wersje bohaterów, wśród których na podium stoją Cyclops, Colossus i Nightcrawler w o wiele bardziej sponiewieranych wydaniach. Widać tu też rozwój niektórych twórców, którzy do dziś pozostają aktywni. Polecam zrobić sobie małe porównanie na przykładzie rysunków Chrisa Bachalo, znanego u nas na przykład z Doktora Strange’a z Marvel NOW! 2.0. Ewolucja obejmuje więc nie tylko bohaterów, ale także twórców ich przygód.

Strona komiksu X-Men – Era Apocalypse’a: Księga pierwsza – Świt

Zbiór zaprezentowany przez Mucha Comics to składak z wielu serii, pozbawiony jednak wad takowych projektów. Album zbierający zeszyty z cykli jak Cable czy Generation Next nie sprawia wrażenia rozkraczonego, jak miało to miejsce w przypadku X-Men by Jim Lee. Na dodatek, mimo ładnych paru lat od premiery, Era Apocalypse’a trzyma się bardzo dobrze. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że lepiej niż eventy sprzed kilku lat. Nie tak dawno dostaliśmy Inhumans kontra X-Men, z którego pamiętam jedynie przełomowe momenty, choć szum towarzyszący temu wydarzeniu zdawał się niemal równy Erze Apocalypse’a.

Tytuły z X-Men zawsze przyciągają mnie bardziej, niż inne grupowe superbohaterstwa, ale X-Men – Era Apocalypse’a: Księga pierwsza – Świt szczególnie skupił moją uwagę. Kultowy okres w dziejach Dzieci Atomu, stanowiący potężną dawkę historii, a przy tym oferujący rozrywkę. W edycji od Mucha Comics ukażą się cztery tomy, w tym kolejny jesienią bieżącego roku. Szkoda, że przyszło nam czekać dość długo na tak istotny kawał historii X-Men. Na szczęście jego wydanie i zawartość zakopuje wszelkie smutki.


Okładka komiksu X-Men – Era Apocalypse’a: Księga pierwsza – Świt

Tytuł oryginalny: X-Men: Age of Apocalypse: Dawn
Scenariusz: Scott Lobdell, Mark Waid, Fabian Nicieza, Jeph Loeb, Larry Hama
Rysunki: Roger Cruz, Andy Kubert, Ron Garney, Ian Churchill, Steve Epting, Chris Bachalo, Joe Madureira, Tony Daniel

Tłumaczenie: Arkadiusz Wróblewski
Wydawca: Mucha Comics 2020
Liczba stron: 280
Ocena: 85/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?