X-Men – II wojna domowa – recenzja komiksu

Crossovery z definicji angażują wielu bohaterów i zespoły, do których ci przynależą. W Wojnie domowej Millara X-Men stali bardziej na uboczu całego konfliktu. Po Tajnych wojnach status mutantów nieco się zmienił. Nadal, a może znów, są wrogiem publicznym, z tym że teraz dodatkowo skonfliktowani są z rozrastającą się społecznością Inhumans. Uwolnione przez Black Bolta Mgły Terrigenu wybudzają uśpione geny Inhumanów, ale na mutantów działają zabójczo. Jako że najważniejsza postać eventu, Ulysses, należy do poddanych królowej Medusy, przedstawiciele gatunku homo superior mają, zdawać by się mogło, jasny wybór strony konfliktu. Wojna nigdy nie jest czymś oczywistym i między Dziećmi Atomu dochodzi do rozłamu. Czy mutanci, którym los wyjątkowo nie sprzyja, wyjdą na tym choć trochę lepiej?

Strona komiksu X-Men – II wojna domowa

Obecnie na naszym rynku ukazuje się jedynie seria Extraordinary X-Men i nie zanosi się na premierę pozostałych dwóch tytułów z tego okresu, czyli Uncanny X-Men oraz All New X-Men. Żeby w pełni cieszyć się lekturą komiksu X-Men – II wojna domowa warto wiedzieć, o co chodzi w nieobecnych cyklach. Zapomnijmy na razie o młodocianych mutantach z przeszłości Dennisa Hopelessa i skupmy się na Uncanny X-Men Ricka Remendera. Seria ta sprawniej kontynuuje to, co rozpoczął Bendis, choć sposobami działania mutanci przypominają stare dobre X-Force. Przywódcą jest Magneto, który swymi poglądami odbiega do filozofii Storm, co stawia grupę w uśpionej opozycji. Tym razem jednak mutanci jednoczą siły, by utrzymać się na chwiejnej arenie, gdzie z jednej strony superbohaterowie ponownie toczą wewnętrzną wojnę, a z drugiej Inhumans i ich zabójcze opary realnie zagrażają mutantom jako gatunkowi. Zamysł jest świetny, co jednak z wykonaniem?

Dzieło Cullena Bunna to komiks, który mógł urozmaicić II wojnę domową, podczas gdy w niemrawy sposób rozwija jej wątki, nie wykorzystując w pełni potencjału konfliktu z Inhumans. Owszem, zajmuje on tu sporo miejsca, lecz wykorzystany jest niezgrabnie. Dwie nacje, gdzie ekspansja jednej oznacza zagładę drugiej, do tego unurzane w wojnę między superludźmi spoza ich kręgu. Bunn naprawdę zaprzepaścił tu szansę na niezły komiks. Mam nadzieję, że wojna między tymi dwoma nacjami lepiej będzie się miała na łamach komiksów jej poświęconych, jak Śmierć X czy Inhumans kontra X-Men.

Strona komiksu X-Men – II wojna domowa

Nie należę do ludzi, którzy widzą jedynie negatywy. Bunn pod względem dynamiki jest bardzo dobry, wręcz przebija w niektórych momentach Bendisa w II wojnie domowej. Oczekiwałem jednak lektury opartej na podstawach innych niż akcja, akcja i jeszcze raz akcja, no i może z odrobiną (ale tylko odrobiną!) międzyrasowego konfliktu.

Ważnym bohaterem jest tu Magneto. Mutant arcyciekawy, niełatwy do oceny i dzięki filmowej kreacji Iana McKellena jeden z moich faworytów w społeczności homo superior. Dostajemy tu zeszyt cyklu Amazing Adventures, w którym to dawny Magneto ściera się z Inhumans. Mistrz Magnetyzmu jest tu jeszcze terrorystą i supremacjonistą, zaś Black Bolt i reszta jego ziomków to izolacjonistyczna grupa. Początek lat 70 ma swój urok i choć dzieło Gerry’ego Conway’a i Mike’a Sekowsky’ego nieco uległo wpływowi czasu, jest ciekawe pod względem historycznym.

Strona komiksu X-Men – II wojna domowa

Są artyści, którzy nie są dobrymi rysownikami, a mimo to mają swoich zwolenników. Z bólem muszę przyznać, że John Romita Jr. w wielu momentach swej kariery po prostu partaczył całość swej pracy (pamiętne Avengers kontra X-Men). Mimo to jest lubianym ilustratorem i bez niego Kick-Ass czy Wielka Wojna Hulka byłyby o wiele uboższe. Zupełnie inaczej jest z Andreą Broccardo. Jego prace przekraczają to, co można nazwać indywidualizmem. Bohaterowie wydają się plastikowi, choć w dużej mierze to wina kolorysty Jesusa Aburtova. Porządny rysownik powinien jednak liczyć sam na siebie, nie oczekując po kolegach od tuszu i barw cudów. O czym boleśnie przekonał się parokrotnie wspomniany JRJR.

Komiks X-Men – II wojna domowa to dzieło przeciętne. Nawet dla mnie, wywyższającego mutantów ponad herosów, pozostawia on niedosyt. Cullen Bunn nie podkreśla tego, co podkreślonym być powinno. Poświęca uwagę konfliktowi i nie byłoby to złe, gdyby nie to, że miał on o wiele atrakcyjniejsze narzędzia twórcze. Również Boccardo nie zapewnił należytej oprawy wizualnej, miejscami nawet idąc w słabiznę. Ciekawy jest natomiast bonus, który utwierdził mnie w przekonaniu, że staroszkolne komiksy czyta się najlepiej w albumie ze świeższą historią. Mimo lekkiego rozczarowania komiksem X-MenII wojna domowa można go poznać, choćby ze względu na wątek walki o przetrwanie między X-Men i Inhumans i tempo akcji.


Okładka komiksu X-Men – II wojna domowa

Tytuł oryginalny: Civil War II: X-Men
Scenariusz: Cullen Bunn, Gerry Conway
Rysunki: Andrea Broccardo, Mike Sekowsky
Tłumaczenie: Maria Jaszczurowska
Wydawca: Egmont 2019
Liczba stron: 112
Ocena: 65/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?