Advertisement



Neil Gaiman- Mitologia nordycka – recenzja książki

Mitologia, odrobinę przez popkulturę, ale bardziej przez system edukacyjny, najszerzej kojarzy się z Helladą. Gromowładny Zeus, szybkonogi Hermes czy silny Herakles – te wszystkie postaci poznajemy jeszcze w szkolnej ławie. Gdzieś tam pojawiają się informacje o bogach Egiptu czy Słowian, ale Grecy niezmiennie dominują. Na szczęście kultura masowa jest pod tym względem bardziej zróżnicowana – w jej dziełach można spotkać zarówno Zeusa, jak i Thora, ale też Anansiego czy Barona Samedi. Pojawiają się i postaci, którym bliżej do religii niż mitologii- choć podobieństwa między nimi są zaskakująco duże. Jednym z twórców, który najsprawniej żongluje religijno-mitologicznymi motywami, jest Neil Gaiman, autor Koraliny czy komiksu 1602.

Pisarz ten w swej twórczości wiele razy odwoływał się do mitologii nordyckiej, seria Sandman czy powieść Amerykańscy bogowie to najlepsze tego przykłady. Tym razem sagi ludu żeglarzy i wojowników stały się nie tylko inspiracją, ale i podstawą nowego dzieła autora. Mitologia nordycka to zbiór skandynawskich mitów, opowiedzianych piórem Gaimana, zachowujących swą pierwotną treść i realia, ale będących zarazem doskonałym pokazem kunsztu autora.

Gaiman już na wstępie zaznacza, iż najwięcej do powiedzenia ma trójka bogów – Odyn, Thor i Loki. Przedstawia on ich w najbardziej klasycznym wydaniu. Odyn jest mądrym, ale i przebiegłym władcą, który wie, że korzyści nie zawsze osiąga się szlachetnymi czynami. Jego syn, Thor, to prosty i dosadny wojownik, różniący się nieco od swej komiksowej wersji, lecz będący równie potężnym bogiem. A Loki? Pozornie sympatyczny i spolegliwy syn Laufey okazuje się sprytniejszy od Wszechojca, a jego skłonność do igrania z ogniem i skrywany w sercu mrok spowodują, że finał zarówno dla niego, jak i całego Asgardu nie będzie bajkowy. Ale przed Ragnarokiem jeszcze wiele się wydarzy…

Najnowsza powieść Gaimana to po prostu zbiór opowiadań, a jak to w takich przypadkach bywa, każdy czytelnik będzie miał swoich faworytów. Prym pod względem popularności wiodą bez wątpienia takie opowieści jak Niezwykły ślub Frei, Miód poetów czy Śmierć Baldera. Mistrz budowniczy czy Historia Gerd i Freja, mniej znane wśród szerszej widowni, są równie znakomitymi historiami. Moim czempionem wśród wszystkich ukazanych tu mitów jest Wyprawa Thora do krainy olbrzymów. Nie dlatego, że czuję sentyment do tytułowego bohatera przez jego marvelowską wersję, lecz dlatego, że to kawał solidnej historii pełnej przygody i ukrytej mądrości, osadzonej w czasach, gdy Loki i Thor podróżowali ramię w ramię.

Można zadać pytanie – co jest niezwykłego w zebraniu i spisaniu kilkunastu nordyckich mitów? Mógł to zrobić pisarski gołowąs z ciągotami do mitologii, nie zaś znany i nagradzany pisarz. I tu tkwi odpowiedź – Neil Gaiman to nie byle gryzipiórek i potrafi z czegoś, co było już wielokrotnie opowiedziane, stworzyć coś oryginalnego i świeżego, zachowując przy tym złoty środek między tradycyjną narracją, charakterystyczną dla mitologii, a zrozumiałym i niemęczącym współczesnego czytelnika językiem. Asowie dokonują dokładnie takich samych czynów, jak było to opowiedziane w sagach, chociaż obecnie wydaje się to niekiedy nieco dziwaczne – jak choćby historia z miodem z krwi Kwasira. Lecz sposób, w jaki sfabularyzował to autor sprawia, że mają one w sobie nieuchwytną magię, dzięki której niepojęte zjawiska wydają się być najzupełniej zrozumiałe.

Mitologia nordycka nie jest typowym utworem autorstwa twórcy Nigdziebądź. Neil Gaiman pełni tu raczej rolę bajarza – kogoś, kto opowiada dawno zapomniane historie o niesamowitych istotach, żyjących przed wiekami i mających wpływ na ludzkość i świat. Jak każdy opowiadający, Gaiman miał prawo dodać coś od siebie- dlatego też pojawia się tu mroczna baśniowość, mająca nie zawsze wesołe zakończenie.


Okładka książki Mitologia Nordycka

Tytuł oryginału: Norse Mythology

Autor: Neil Gaiman

Tłumaczenie: Paulina Braiter

Wydawca: Wydawnictwo MAG 2017

Stron: 240

Data wydania: styczeń 2017

Ocena: 85/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?