Advertisement

Adam Przechrzta – Namiestnik – recenzja książki

Alchemia ma w sobie coś pociągającego i fascynującego. Amalgamat nauki i magii, którego studiowanie wymaga lat praktyki, ryzykownych rytuałów i eksperymentów, wydaje się o wiele bardziej dystyngowany od różnorakich praktyk okultystycznych. Nic dziwnego, że królewska sztuka dość często gości w fantastyce. Gdy dodamy do tego realia epoki na krótko przed wybuchem I Wojny Światowej i wątki alternatywnej historii, otrzymamy dzieło naprawdę kuszące.

W pierwszym tomie cyklu poznaliśmy realia świata serii Materia Prima, w którym w coraz bardziej skłonnej do wojny Europie pojawiają się byty z innych światów, zajmując terytoria miast takich jak Warszawa czy Petersburg, tworząc w ten sposób Enklawy – miejsca, gdzie lepiej nie chadzać na spacery i gdzie nawet fizyka rządzi się odmiennymi prawami. W całym tym zamieszaniu żyje i działa niepozorny alchemik Olaf Rudnicki, którego los stawia naprzeciwko hrabiego Aleksandra Samarina, jednego z zaufanych samego cara Mikołaja II. Polak ratuje mu skórę podczas pobytu w Enklawie, a z czasem ich służbowa relacja zaczyna przeradzać się w braterską przyjaźń. Przechrzta porusza tu także wątek relacji rosyjsko-polskich, które w owym czasie nie należały do zbyt kolorowych – wystarczy wspomnieć niejakiego generała Dragunowa, by przekonać się, że Polska była dla nich jedynie Krajem Przywiślańskim.

Namiestnik zaostrza akcję i przenosi nas prosto w kipiel Wielkiej Wojny. Łodzie podwodne, czołgi i samoloty to nie jedyne nowinki na polu bitwy. Do akcji wkraczają ludzie posługujący się magią, a ich działania mają realny wpływ na konflikt. Sęk w tym, że obok adeptów, pojawiają się też coraz potężniejsze istoty z innych światów, mające swój rodowód w mitach i legendach. Jak to bywa z takimi gośćmi, nie są oni zbyt przyjaźnie nastawieni, a nawet jeśli okazują sympatię – mają swoje ukryte cele.

Rudnicki kluczy między zaborcami, starając się nie zajść za skórę ani Carowi, ani Kaiserowi. Do tego dochodzi organizacja sztyletników, przy których działania PPS- Frakcji Rewolucyjnej były niewinnymi igraszkami. Jest jednak sprytnym graczem, a i fortuna nie opuszcza go ani na chwilę, co czyni go dość istotną personą na arenie politycznej. Samarin również awansuje i przez to nie ma lekko – dwór Mikołaja II to środowisko zazdrosne i niebezpieczne – nagły wzrost pozycji generała nie wszystkim jest na rękę. Los splata ich ścieżki tak, iż nawzajem chronią swe plecy. Przechrzta to łączy, to rozdziela ścieżki bohaterów – robi to jednak na tyle sprawnie, iż nie odczuwa się niedosytu.

Nazwisko Przemysława „Trusta” Truścińskiego znane jest wielbicielom polskiej fantastyki i komiksu. Współtwórca fenomenalnego Papieża i generała miał okazje już wcześniej tworzyć dla Fabryki Słów, lecz w Namiestniku naprawdę rozwinął skrzydła. Truściński tworzy tu nie tylko jednokartkowe ilustracje, ale i mniejsze kadry oraz robiące ogromne wrażenie rysunki na dwie strony. Nie jestem zwolennikiem zbytniego ubogacania książek grafikami, ale Fabryka Słów robi to po mistrzowsku i w odpowiednich proporcjach.

Czasy Wielkiej Wojny, alchemia i znakomite postacie: to wszystko znajdziecie w drugim tomie cyklu Materia Prima Adama Przechrzty. Cyklu, który niemal przeoczyłem, zafascynowany wielkimi tytułami zagranicznych autorów i bardziej znanych polskich twórców. Ten, kto popełnił podobny błąd, niech niezwłocznie sięga po obydwa tomy- lektura ich jest nadzwyczaj przyjemna- poczytność zarówno Adepta, jak i Namiestnika nie wynika jednak z nadmiernej lekkości pióra, a ze znakomicie skonstruowanego scenariusza, niepowtarzalnego klimatu i postaci, które nie są tylko obojętnymi kukłami, znikającymi z pamięci kilka chwil po odłożeniu książki.


Okładka książki Adam Przechrzta - Namiestnik

Tytuł: Namiestnik

Autor: Adam Przechrzta

Ilustracje: Przemysław Truściński

Wydawca: Fabryka Słów 2017

Stron: 460

Data wydania: 13 czerwca 2017

Ocena: 85/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?