24 Declassified – Operation Hell Gate – recenzja książki

Rzadko recenzuję książki zagraniczne, ale kiedy nadarza się okazja zgłębić niezwykle ważny dla mnie temat, nie mogę jej przepuścić. Ci, którzy znają mnie prywatnie, doskonale wiedzą że 24 jest prawdopodobnie serialem mojego życia. Dziś, głównie z powodu braku dostępności na popularnych platformach streamingowych, serial z Kieferem Sutherlandem nie jest już na ustach wszystkich, ale blisko dwie dekady temu było inaczej. 24 miał przeogromny wpływ na amerykańskie społeczeństwo, mówi się nawet, że bardzo przyczynił się do zwycięstwa Baracka Obamy w wyborach prezydenckich.

Serial doczekał się 8 pełnych sezonów, filmu telewizyjnego, 12-odcinkowej miniserii, spin-offu, gry wideo, komiksów, licencjonowanych figurek i całe gamy książek – zarówno tych o bardziej naukowym charakterze, które poruszały tematy polityki, filozofii, terroryzmu i innych ważnych spraw związanych z tą sensacyjną produkcją, jak i kilkunastu powieści beletrystycznych, napisanych przez różnych autorów. I właśnie nimi się zajmiemy – przed Wami pierwsza odsłona serii 24 Declassified – Operation Hell Gate.

Od razu nadmienię, że każdy fan serialu będzie zachwycony już samą formą powieści. Podobnie jak przełomowa była forma produkcji FOX – przypomnijmy, serial był prowadzony w czasie rzeczywistym, sezon składał się z 24 odcinków, a każdy z nich reprezentował jedną godzinę z wyjątkowo kiepskiego dnia, jaki przeżywał właśnie pracujący w CTU Jack Bauer – tak i książka podzielona została na 24 rozdziały, a każdy relacjonuje godzinę z życia naszych bohaterów. Jest nawet kultowe już „The following takes place between…” i naprawdę podczas lektury trudno nie słyszeć w głowie odliczania legendarnego już zegara.

24 Declassified – Operation Hell Gate jest prequelem wydarzeń z pierwszego sezonu, co wiąże się z kilkoma obwarowaniami. Przede wszystkim pojawiają się w nim bohaterowie znani z pierwszych sezonów, których losy zostały rozwinięte w późniejszych odsłonach serii, niektóre oczywiście w dość tragiczny sposób. Oprócz Jacka, fani serialu z pewnością ucieszą się z obecności takich postaci jak Tony Almeida, Nina Myers, Ryan Chappelle, Richard Walsh, Jamey Farrell czy Milo Pressman. Wspomniany jest też na przykład Bill Buchanan, a Jack Bauer, kiedy tylko ma chwilę oddechu, myśli o swojej żonie Teri i wchodzącej w wiek nastoletni córce Kim. Czysty fanserwis.

Minusem jest to, że autor książki Marc Cerasini, specjalista od świata przedstawionego w 24, miał w kilku kwestiach związane ręce. Po pierwsze, nie mógł specjalnie zaskoczyć tym, czym zaskakiwał serial – gwałtownymi zgonami kluczowych bohaterów. Nie mógł też przeszarżować z rozmachem – jak wiemy, każdy kolejny sezon serialu był bardziej intensywny, a zagrożenie, z którym zmagało się CTU coraz większe. I tak w pierwszym sezonie Jack Bauer szukał uprowadzonej rodziny i mierzył się z ekipą Victora Drazena (również wspomnianego w 24 Declassified – Operation Hell Gate!), a w kolejnych w mieście wybuchały atomówki, a na świecie mało co nie doszło do III Wojny Światowej. Taka była różnica w skali.

W 24 Declassified – Operation Hell Gate Bauer i ekipa z CTU, na ten moment początkującej agencji, którą po macoszemu traktują starsze siostry w postaci FBI czy CIA, musi powstrzymać egzotyczny (w sensie różnorodny) gang terrorystów, którzy za pomocą wyrzutni rakiet i urządzenia do zdalnego sterowania pociskami chcą zestrzelić samoloty pasażerskie kilku największych linii lotniczych. W książce, podobnie jak w serialu, gdzieś w połowie okazuje się, że sprawa ma drugie dno, spisek sięga głębiej, a celem jest co innego, natomiast jego osiągnięcie przez złoczyńców może mieć potworne konsekwencje.

Akcja osadzona jest w Nowym Jorku (przypomnijmy, że serial wyniósł się z Los Angeles dopiero w ósmym sezonie), główny bohater jest już twardzielem, potrafiącym znaleźć wyjście z każdej sytuacji, ale nie jest jeszcze złamanym przez życie uciekinierem (no, może przez chwilę). Cała reszta to zupełnie znajome oblicze tej opowieści, z którym mieliśmy do czynienia w serialu – jest oczywiście skorumpowany kret, są postacie poboczne wplątane niechcący w grubsze afery, są brzemienne w skutkach przypadkowe spotkania, są strzelaniny, wybuchy, bijatyki, zwroty akcji i spektakularny finał na tytułowym moście Hell Gate.

Co się nie udało w 24 Declassified – Operation Hell Gate? Jeśli znacie późniejsze sezony, skala tych bardziej kameralnych wydarzeń może wydawać Wam się mało satysfakcjonująca. Cerasini stara się jak może, by wpasować się w tykający zegar, ale nie zawsze mu się to udaje. Niektóre wydarzenia trwają zdecydowanie za długo, a inne zbyt krótko, żeby mogły się wydarzyć, ale to raczej techniczne detale, na które można po prostu nie zwracać uwagi. Niektóre wątki urywają się i nie znajdują swojej konkluzji – na przykład kwestia związku Milo ze swoją niecierpliwą dziewczyną Tiną.

Czuć natomiast, że autor jest przeogromnym psychofanem serialu (zerknijcie na jego książkę 24: The House Special Subcommitee’s Findings at CTU, zawierającą… zeznania bohaterów, wywiady, oświadczenia, notatki, raporty z autopsji i tajne akta), który z czcią i szacunkiem podchodzi do kultowego serialu. Pisarz wie, co było ważne dla fanów oryginału i często bawi się tą wiedzą. Dba o detale, np. o kolor i długość włosów bohaterów, a nawet ich wąsy czy sposób mówienia – upewnił się, że będą takie, jakie znamy z serialu! Tony cicho mamrocze, Nina zakłada za ucho kosmyk włosów, a Jack w stresowych sytuacjach rzuca swoje „Damn it!”, które już na stałe weszło do popkultury.

Jeśli podobnie jak mnie brakuje Wam kolejnego sezonu 24 i boli Was, że dwa nowe projekty Joela Surnowa i Roberta Cochrana zostały póki co odrzucone przez FOX (panowie zajmują się teraz 24: Japan, kolejną po 24: India „lokalną” inkarnacją tego formatu), warto rozejrzeć się za jedenastoma (!) powieściami z cyklu 24 Declassified i jeszcze raz poczuć na skórze znajome mrowienie, a przede wszystkim poznać, czym CTU zajmowało się w latach 90, zanim stała się prężną antyterrorystyczną jednostką, z którą liczy się zarówno prezydent USA, jak i inne agencje. Jednym zdaniem, jeśli 24 było waszym uzależnieniem, a jesteście na głodzie, macie alternatywę. Szkoda, że nigdy nie wydaną po polsku.


https://i.harperapps.com/covers/9780061860461/x300.jpg

Okładka książki 24 Declassified – Operation Hell Gate

Tytuł: 24: Declassified – Operation Hell Gate
Autor: Marc Cerasini
Wydawca: HarperCollins 2005
Stron : 336
Ocena: 75/100

Zastępca redaktora naczelnego

PR-owiec, recenzent, okazjonalnie tłumacz. Kocha kino, seriale, książki, komiks i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział Popkultura.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

jejek32 pisze:

Nie tylko ty jesteś fanem tego serialu, może kiedyś dokończą wątek Jacka – Rosja? Ja nadal uważam ten serial za najlepszy kina akcji i właśnie oglądamy sezon 7 już z synem dla mojej satysfakcji pokazuję co tato lubi najbardziej…

Piotr Pocztarek pisze:

Bo to jest najlepszy serial akcji i na pewno jeden z lepszych seriali, jaki kiedykolwiek powstał (dla mnie najlepszy!).

Nie uznaję zakończenia 9 sezonu, więc muszę kiedyś dokończyć ten wątek!

I super, że hodujesz nowego fana i pokazujesz młodemu pokoleniu, co dobre 🙂 A nie tylko ten Dom z Papieru i Dom z Papieru 🙂

jejek32 pisze:

Ty wiesz ja wiem jest tylko jeden serial trzymający poziom i Kiefer. Tyle nocy nie przespanych razem z żonką, syn jeszcze był mały. Pierwszy sezon w Polsacie i tekst ale się skończyło – a tu po roku jest sezon następny i robią dalej i szło do 3 rano, a potem do pracy. Serial na zawsze numer 1, teraz syn 19 lat i pomału też tak uważa.

Piotr Pocztarek pisze:

Pamiętam jak sezon 2, 3 i 4 obejrzałem w sumie w trzy dni. Siedziałem po kilkanaście godzin, nie potrafiłem tego wyłączyć. Nigdy wcześniej i nigdy później już nie miałem tak z żadnym innym serialem. A 5 sezon był zdecydowanie najlepszy, o czym jeszcze nie wiedziałem. Dziś po bodajże pięciu seansach całości nadal nie mam dosyć. Też cała rodzina oglądała, łącznie z mamą, która generalnie ogląda mało co poza gadającymi głowami w TV, a tutaj po 6-7 godzin zarywane na krawędzi fotela 🙂 Nigdy już nie będzie drugiej takiej opowieści.

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?