Advertisement
banner

Krzysztofa Stanowski – Stan futbolu – recenzja

Krzysztof Stanowski to jeden z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy sportowych w kraju. Twórca portalu weszlo.com swoimi kontrowersyjnymi, nierzadko tendencyjnymi opiniami o piłce, ale także polityce czy celebrytach, zyskał duże grono zarówno zwolenników, jak i przeciwników. W jednej kwestii jednak jego twórczość musi budzić powszechne uznanie. Ten człowiek ma talent do pisania. Jego znakomity, prosty acz bezkompromisowy i dosadny styl, w połączeniu z życiorysami trzech bardzo barwnych postaci polskiej piłki, czyli Andrzeja Iwana, Grzegorza Szamotulskiego oraz Wojciecha Kowalczyka dał nam jedne z najlepszych książek o tematyce sportowej na polskim rynku. Teraz nadszedł czas, aby na scenę wejść samemu i już bez spisywania biografii żadnego sportowca, przyjrzeć się jaki jest Stan Futbolu.

Nie ma co ukrywać, że jest to pozycja skierowana głównie do fanów autora. Jeśli tak jak niżej podpisany nie wyobrażacie sobie wtorkowej kawy bez Jak co wtorek… Krzysztof Stanowski, czyli kolejnego z cyklicznych felietonów dziennikarza i dokładnie tak samo dobrze czyta Wam się taki tekst, pod którym podpisujecie się rękami i nogami, jak i ten, z którym w ogóle się nie zgadzacie, jest to lektura dla Was. Autor zastanawia się tutaj nad wieloma spornymi kwestiami w polskiej piłce nożnej, dlaczego jego zdaniem jest jak jest. Właśnie to kluczowe słowo: Dlaczego?, rozpoczyna każdy rozdział książki. Dowiemy się między innymi, dlaczego Franciszek Smuda musiał przegrać Euro 2012, dlaczego Adam Nawałka został selekcjonerem itp. Wszystko oczywiście z oryginalnego punktu widzenia Stanowskiego. Książka jest bardzo osobista, z wieloma prywatnymi osądami i kapitalnymi anegdotami, których nie znali jeszcze nawet wnikliwi czytelnicy weszlo.com.

Co najważniejsze, mimo że pada tutaj wiele kontrowersyjnych i wręcz niewiarygodnych stwierdzeń, w żadnym wypadku, podczas lektury nie podejrzewamy autora o przeinaczanie faktów, kłamstwo czy jakąkolwiek manipulację. Ta książka nie ma tego na celu, chce tylko przybliżyć funkcjonowanie polskiej piłki, jej wszystkie patologie, a także (choć jest ich zdecydowanie mniej), te dobre strony. Bo choć wiedzieliśmy, że autor dużo w życiu widział i przeżył, ze Stanu Futbolu dowiemy się, że było tego nawet więcej. Bo wielu zawartych w tej książce zdarzeń Stanowski jest albo świadkiem, albo bierze w nich udział. Nie brakuje też oczywiście prywatnych rozliczeń i wytłumaczeń, dlaczego w danym momencie swojego życia postąpił akurat tak.

Styl autora, który już wcześniej pochwaliłem, tutaj znowu sprawdza się wyśmienicie. Książkę czyta się jednym tchem, jest do skończenia w jeden, najwyżej dwa wieczory, a gdy w ostatnim rozdziale dowiadujemy się, Dlaczego to już koniec?, mamy małe uczucie niedosytu, jednak spowodowane tylko tym, że chciałoby się więcej. Na szczęście jednak ciągle będziemy mogli do niej wracać, aby przypomnieć sobie to i owo a potem opowiadać jako ciekawostki w gronie zainteresowanych tematem znajomych.

Podsumowując, dostaliśmy kolejny kawałek świetnej literatury sportowej. Nie tak wstrząsający jak wcześniejszy Spalony, nie tak zabawny jak Szamo, ale dostarczający podobnej ilości wrażeń. Stanowski rozpoczął sprzedaż przedpremierową nie zdradzając ani tytułu, ani okładki, ani właściwie o czym będzie ta książka, opierając ją tylko o wiarę we własne pióro. Warto było mu zaufać. A jeśli polska piłka nożna nie jest Wam obca, to teraz musicie zaufać mnie i czym prędzej udać się do księgarni. Wiele równie dobrych pozycji na półce z książką sportową w tym roku już pewnie nie znajdziecie.

Krzysztof Stanowski

Stan Futbolu

Wydawca: Czerwone i Czarne 2016

Stron: 407

Ocena: 80/100 

 

Redaktor

Z zawodu publicysta. W redakcji Movies Room recenzuje filmy już od 2015 roku. Uwielbia produkcje Pixara, "Wesele" Smarzowskiego i Breaking Bad.

Kontakt pod [email protected]

Twitter: xkolek1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?