Advertisement
Advertisementpixel

Christie Golden – Warcraft: Durotan – Recenzja oficjalnego prequela filmu

Wiele osób skarżyło się, że film Duncana Jonesa zbyt nagle wrzuca widzów nieobeznanych z marką do świata Warcrafta. Uniknąć gwałtownego i bolesnego spotkania z glebą Azeroth na pewno pomoże książka Christie Golden, która opowiada o tym, jak ork Durotan stał się wodzem Mroźnych Wilków i poprowadził je przez magiczny portal do nowego świata. Tyle.

– Wodzu, do wioski przybył ork i chce się z tobą spotkać, powołując się na rytuał pertraktacji.
Garad zmarszczył brwi.
– Pertraktacji? – słowo brzmiało dziwnie w jego ustach, w tonie zaś słychać było jakby… zmieszanie.
– Co to znaczy: „pertraktacji”? – Orgrim był jednym z największych orków w klanie, ale potrafił poruszać się bezszelestnie. Durotan, zaabsorbowany rozmową ojca i Kurg’nala, nawet nie zauważył, że przyjaciel stanął obok niego.
– To znaczy… – Durotan szukał właściwych słów – że obcy przychodzi tylko rozmawiać. Przybywa w pokoju.
– Co? – Orgrim wyglądał niemalże śmiesznie, z rozchylonymi, pełnymi kłów ustami. – To jakiś podstęp. Orkowie nie mają w zwyczaju przybywać w pokoju.  

Zobacz również: Pod ostrzałem – Warcraft: Początek

Czytanie tej powieści ma największy sens przed obejrzeniem filmu. Akcja zaczyna się jeszcze w dzieciństwie tytułowego orka, przy okazji jego pierwszego polowania. Dalej możemy zapoznać się z tak przełomowymi wydarzeniami jak chociażby pierwsze spotkanie z Gul’danem. Wszystko pięknie i zgrabnie opisane, lecz jeśli ktoś już widział Warcraft: Początek, to nic go w fabule nie zaskoczy. Całość kończy się mniej więcej kilka dni przed pierwszą sceną w filmie i ładnie zazębia z tym, co później obserwujemy na ekranie. Tylko tak naprawdę te dodatkowe 300 stron z żadnego punktu widzenia nie wiele nowego dodają do konstrukcji uniwersum jako takiego. Pod względem informacji o świecie wiele odkrywczych faktów się nie dowiadujemy, gdyż Durotan to już i tak praktycznie najdokładniej opisana postać w Warcraft: Początek. Historia z książki jedynie szczegółowo przedstawia poszczególne etapy ewolucji tej postaci, której skutki dokładnie można obejrzeć już na ekranie, lecz nawet bez wcześniejszej lektury nie ma tego poczucia niezrozumienia bohatera, gdzie wielu widzów narzekało, iż nie wie, o co chodzi na przykład z Medivhem. Duncan Jones tak samo jak Christie Golden zaprezentował dobroduszność, uczciwość, troskliwość i mądrość cechujące wodza Mroźnych Wilków, używając po prostu innych wycinków jego historii, ostatecznie bardzo rzetelnie je prezentując. Podobnie o samych orkach wielu nieznanych wcześniej szczegółów się z książki nie dowiemy, bo to, że potrafią być szlachetne i honorowe wiadomo już z filmu. W książce ich świat, rytuały oraz zwyczaje mieszkalne opisano oczywiście dokładniej, tylko też okazuje się, że to żaden oryginalny sposób egzystowania i tak długie wyjaśnienia nie są potrzebne.

warcraft, lothar llane, medivh

Lothar, Medivh, Llane – jeśli jakiś aspekt Warcraft: Początek potrzebował rozbudowania, to na pewno właśnie losy głównych ludzkich bohaterów. Wspomniane wyżej postaci dzielą wspólną historię i wiele razem doświadczyły, a gdzieś brak znajomości ich przeszłości wpływa na odbiór filmu. Nie do końca sprawiedliwie wypada obwinianie powieści Christie Golden za coś, czym nie jest, jednakże pewna wtórność i absolutny brak zaskoczeń podczas lektury nie biorą się znikąd, a dział marketingu Blizzarda zdecydowanie popełnił błąd przy doborze tematu na prequel. Książka zresztą powstała przez to, iż na etapie preprodukcji kinowego blockbustera scenarzysta Chris Metzen wykonał niezwykle szczegółową dokumentację rasy orków, opisując wcześniejsze wątki i tak naprawdę zaledwie część jego pracy trafiła na ekran. Pozostałe brzydko mówiąc „ochłapy” zebrała właśnie pani Golden i bardzo zgrabnie połączyła w większą, sensowną oraz przede wszystkim spójną całość. Pójście po najmniejszej lini oporu zaszkodziło tylko samemu produktowi końcowemu, którego jakość nie jest najwyższa, ale nie było ku temu potrzeby, skoro odgórnie nigdy nie zaistniała taka ambicja, żeby stworzyć wysokiej klasy literaturę, jak to chociażby ma się w przypadku warcraftowych książek od Richard A. Knaaka.

Zobacz również: Warcraft: Ostatni strażnik – recenzja książki, która zainspirowała twórców filmu

Sam w sobie Warcraft: Durotan to przyjemna inicjacyjna historia fantasy, z dobrze nakreślonymi bohaterami, którym trudno nie kibicować. Orkowie na kartach powieści stają się wręcz ludzcy, jakkowliek niewłaściwie czy absurdalnie to brzmi. Zależności w plemieniu Mroźnych Wilków nakreślono prosto i przejrzyście, a trzecioplanowe postaci takie jak Orgrim tylko zyskały przy dokładniejszym poznaniu. Mimo to nieco bez większego podekscytowania czyta się historię, w której wszyscy bohaterowie drżą nad swoją przyszłością, a czytelnik już dobrze wie, jaki to wszystko czeka koniec. Nawet pomniejsze zwroty akcji można przewidzieć, stąd lektura przypomina bardziej wyglądanie, aż wszystko trafi szlak, niż zastanawianie typu: „czy im się uda”? Autorce nie brakuje warsztatu pisarskiego, ale ciut cierpi na niedostatek ciekawych pomysłów. Cała jej powieść to bardziej kolejny produkt marketingowy tylko dla wiernych fanów uniwersum, chcących poznać jego filmową wersją. Warcraft: Durotan sam w sobie nie wypada zbyt intrygująco, ale to przyjemna, lekka książka, w sam raz na lato.


Christie Golden
Warcraft: Durotan
Oficjalny prequel filmu
Wydawca: Insignis Media, Kraków 2016
Przekład: Dominika Repeczko
Stron: 320
Ocena: 58/100

Dziennikarz

Miłośnik prawdziwego kina, a nie tych artystycznych bzdur.
Jeśli masz ciekawy temat do opisania, pisz tutaj - [email protected]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?