Winston Groom – Forrest Gump – recenzja

Postać Forresta Gumpa jest rozpoznawalna na całym świecie, głównie za sprawą obsypanego Oscarami, rewelacyjnego filmu Roberta Zemeckisa, do dziś uważanego za jedno z najdoskonalszych dzieł amerykańskiej kinematografii. Nie byłoby jednak tego hitu, gdyby nie stosunkowo krótka powieść Winstona Grooma z 1986 roku, której kolejne wydanie pojawiło się niedawno na polskim rynku za sprawą Wydawnictwo Zysk i S-ka.

Pomimo niewielkiej objętości, „Forrest Gump” to kawał porządnej literatury, serwującej całą gamę emocji. Tytułowy bohater to młody, opóźniony umysłowo chłopak, który sam o sobie lubi mówić, że jest „idiotem”. Chociaż Forrest ma problemy z wyrażaniem swoich myśli, a świat postrzega wyjątkowo zerojedynkowo, nie można odmówić mu uczciwości, poczucia humoru i uroku. Gdzieś głęboko Gump skrywa także cechy geniusza: niczym komputer potrafi rozwiązywać skomplikowane zadania matematyczne, ma też potencjał, żeby zostać mistrzem szachowym.

Wir zdarzeń, przez jaki Groom przepuszcza swojego bohatera, jest co najmniej nieprawdopodobny. Forrest zostaje między innymi futbolistą, żołnierzem, aktorem, astronautą i w końcu milionerem, ucierając nosa niedowiarkom. Z huraganem życia nie ma co walczyć.

Przygody Gumpa spisane zostały w formie pamiętnika. Narracja pierwszoosobowa zapewnia czytelnikom prawdziwą jazdę bez trzymanki. Szkoda tylko, że niektóre wydarzenia są tak nieprawdopodobne i absurdalne, że cała książka traci na wiarygodności.

Potęga tej powieści bierze się z faktu, że w ostatecznym rozrachunku Forrest staje się najlepszym dowodem na to, że ludzie sami komplikują sobie życie. Jego sposób patrzenia na rzeczywistość jest zaskakująco nieskomplikowany, a mimo to pozwala mu osiągnąć sukces i spełnić tak pożądany przez wielu „Amerykański sen”.

Oprócz walorów stricte rozrywkowych, powieść Grooma uświadamia nam też siłę i potęgę miłości. Książka jest lekka, dowcipna i nie męczy, nawet pomimo udziwnień fabularnych i językowych uproszczeń, jak celowe wprowadzanie błędów do mowy i myśli bohatera.

Jeśli widzieliście już film, nie wahajcie się sięgnąć po powieść, na podstawie której powstał. Dzieło Zemeckisa, chociaż bezdyskusyjnie jest naprawdę dobre, pomija wiele wątków, które wymyślił sobie autor. Forrest odgrywany przez Tomka Hanksa był postacią złagodzoną, mniej zaskakującą. Na dodatek w ekranizacji wycięto szereg przygód Gumpa, których po prostu szkoda byłoby nie poznać! Samego Forresta natomiast po prostu nie da się nie lubić.

W kontekście tej powieści śmiało można stwierdzić, że wszyscy jesteśmy idiotami, w jak najlepszym znaczeniu tego słowa. Ale pamiętajcie, „bycie idiotem to nie taka łatwa sprawa”.

Winston Groom
„Forrest Gump”
Wydawca : Zysk i S-ka
Tłumaczenie : Jerzy Łoziński
Stron : 280
Ocena: 80/100

 

 

Zastępca redaktora naczelnego

PR-owiec, recenzent, okazjonalnie tłumacz. Kocha kino, seriale, książki, komiks i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział Popkultura.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?