Advertisement

Adam Przechrzta – Gambit Wielopolskiego – recenzja książki

Czas królów i cesarzy realnie trzymających stery władzy przeminął. Ludzie kochają demokrację i prawo wyboru swych suzerenów, co niekoniecznie przynosi pozytywne konsekwencje. Czy na pewno monarchia to przeżytek? I czy niepodległość jest niezbędnym elementem wolności? Gambit Wielopolskiego pierwotnie ukazał się w ramach cyklu Zwrotnice czasu Narodowego Centrum Kultury i odpowiada na zadane pytania. Oto wizja świata bez powstania styczniowego. Świata, gdzie pod berłem cara wciąż żyje wiele narodowości.

Klimaty carskiej Rosji w futurystycznej przyszłości to rzecz niebywale egzotyczna. Z jednej strony monarchia w stylu XIX wieku, a z drugiej cyberpunkowe technologie, będące współcześnie jedynie bajaniem. Pisarz odnajduje w tym złoty środek, dzięki czemu car i jego dworzanie współgrają z wszczepami i zaawansowaną cybernetyką. Przechrzta przenosi nas w realia świata, w którym Polska nie odzyskała niepodległości, co nie oznacza niewoli jej synów i cór. Polacy mają dużo swobód, choć nadal są mniejszością. Czy jednak na długo?

W Gambicie Wielopolskiego, obok wielu ciekawych pomysłów, jeden przypadł mi do gustu szczególnie. Mowa tu o jokerach, jednostkach, które są w stanie odmienić bieg historii, a które są tu pod ścisłym nadzorem. Przez jednego z nich rozpoczyna się niejasna gra o przyszłość Cesarstwa Rosyjskiego, na którego ziemie czyhają Chiny i Euroland. Pojawiają się też odniesienia do alternatywnych rzeczywistości, ale nie obawiajcie się komiksowych kryzysów. Przechrzta używa elementów SF tylko do przedstawienia znacznie ciekawszych rozwiązań fabularnych.

Napisać sensacyjną i wzbudzającą kontrowersję alternatywę historyczną jest łatwo. Wystarczy popuścić wodze fantazji i zapomnieć o faktach historycznych i logice. Ot Hitler wygrał wojnę albo ot nie doszło do rewolucji bolszewickiej. Adam Przechrzta to jednak pisarz dbający o autentyzm swych światów i jego wizja nie jest kolosem na glinianych nogach. Punktem wyjścia Gambitu Wielopolskiego jest powstanie styczniowe. Wydarzenie mniej dziś celebrowane niż insurekcja z 1944, choć w mojej ocenie i według tego, co napisał twórca, o wiele bardziej tragiczne w skutkach. Nieco bardziej dla Rosji, ale biorąc pod uwagę powstanie ZSRR i tego konsekwencje, również dla Polski.

Podoba mi się sposób, w jaki Adam Przechrzta tworzy postaci, zwłaszcza te kobiece. Silne, piękne, charakterne i mające duży wpływ na fabułę. Nie daje przy tym enerdowkich zapaśniczek, a heroiny zdolne zawstydzić swą siłą nawet największego mołojca. Bohaterowie to mocna strona pisarza, a tworzenie relacji między nimi również wychodzi mu znakomicie. Dialogi między Czabańskim i Różyckim przypominają nieco głównych bohaterów serii Materia Prima i szkoda trochę, że tu jeden z nich odegrał znacznie mniejszą rolę, niż towarzysz.

Fabryka Słów przyzwyczaiła mnie do znakomitych ilustracji zdobiących książki wydawnictwa. W cyklu Materia Prima za ilustracje odpowiadał Przemysław Truściński. Artysta, którego okładka zdobiła niedawno jeden z tomów Batman – Detective Comics, w mojej pamięci utkwił jako autor wspaniałych rysunków do Papieża i Generała. Tu daje popis wyobraźni, łącząc XIX-wieczne mundury z nowoczesnymi elementami, które wbrew pozorom pasują do siebie idealnie.

Gambit Wielopolskiego przedstawia ciekawą alternatywę, delikatnie oznajmiającą, że droga Polski i Rosji wcale nie musi przebiegać na linii frontu czy wzajemnych niechęci. Przechrzta pokazuje, że każde wydarzenie ma swoje wieloletnie konsekwencje, a polityka to szachownica o znacznie większym stopniu skomplikowania, niż ta klasyczna. Świat przedstawiony w tej powieści jest na tyle ciekawy, że z chęcią sięgnąłbym po książkę osadzoną w tych realiach. Gambit Wielopolskiego dostarcza rozrywki, ale nadto skłania do rozmyślań i dochodzenia do niepokojących i niepopularnych wniosków.

Książkę do recenzji dostarczyła księgarnia internetowa Inverso.pl. Gambit Wielopolskiego możecie kupić tutaj.


Okładka komiksu Gambit Wielopolskiego

Autor: Adam Przechrzta
Wydawca: Fabryka Słów 2019
Stron : 358
Ocena: 80/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?