Ray Bradbury – Kroniki marsjańskie, Człowiek ilustrowany, Złociste jabłka słońca – recenzja książki

Dobra fantastyka naukowa to mniej fantastyki, a więcej szeroko rozumianej nauki, niekoniecznie związanej z surowymi naukami ścisłymi. Istotniejsze jest, aby treść zmuszała do rozgrzania szarych komórek i pod płaszczykiem futurystycznych wizji niosła pewną refleksję. Ray Bradbury to właśnie jeden z tych twórców, którzy starali się dać czytelnikowi coś więcej, niż rozrywkę i banały z laserami i zabójczymi robotami. Zbiór jego trzech ważnych książek Kroniki marsjańskie, Człowiek ilustrowany, Złociste jabłka Słońca to przykład tego, że literatura fantastyczna potrafi być poważna.

Kroniki marsjańskie to, kolokwialnie rzecz ujmując, historia zdobycia Marsa. Widzimy pierwsze lądowania Ziemian, kolonizację Czerwonej Planety i kolejne kryzysy wykraczające poza jej powierzchnię. Autor dzieli rozdziały na poszczególne lata. W efekcie czego są one bardziej powiązanymi ze sobą opowiadaniami, niż typowymi, następującymi po sobie epizodami, dzięki czemu dostajemy szeroki wachlarz stylistyczny historii – od emocjonalnych, osobistych opowieści, poprzez dramaty społeczne, po dywagacje nad ludzką naturą. Wśród tego najbardziej w pamięć zapadły mi historie jak Usher II, wykpiwająca bezmyślnie oświeceniowe podejście do rzeczywistości czy Łagodne spadną deszcze, w smutny sposób pokazująca przemijalność człowieka. Mógłbym wymieniać dłużej, ale biorąc pod uwagę, że wszystkich podrozdziałów, rozdzialików i innych form w powyższej książce jest ponad pół setki, wykroczyłoby to poza ramy objętościowe standardowej recenzji.

Człowiek ilustrowany to zbiór opowiadań, oryginalny w samej swej idei. Wyobraźcie sobie człowieka wytatuowanego w przepiękne, realistyczne obrazy. Każdy z nich to osobna historia. Jakby tego było mało, ożywają one po zmroku, niosąc ich obserwatorowi szereg opowieści. Bradbury powraca w nich do wątków z Kronik marsjańkich, ale i tworzy niezależne historie. Niemal wszystkie krążą jednak wokół gatunku fantastyki naukowej. Mikroskopijne, lecz mocne Ostatni dzień przed końcem świata. Poruszająca nieśmiertelne problemy międzyrasowe opowieść Na wozie czy kosmo- teologiczne Ogniste balony. Bradbury nie narzucił sobie ścisłej tematyki, co zaowocowało antologią poruszającą potężną ilość wątków.

W Złocistych jabłkach słońca pisarz nieco zmienia gatunek. Już otwierające opowiadanie Syrena ściąga nas na ziemię z klimatem rodem z filmu Lighthouse. Nie ma tu podniosłości poprzednich dwóch utworów, choć nie oznacza to, że pisarz odpuścił sobie treść i przekaz. Jest dużo lżej, częściej pojawiają się elementy humorystyczne, ale nie ma tu wydmuszek, które mają wypełnić strony pustymi słowami. Tu znowu spośród całego worka świetnych opowiadań wyłonię jedynie anty-technologicznego Mordercę i koszmar cierpiących na nerwicę natręctw: Owoce na dnie misy.

Już zamknąwszy książkę zastanowiłem się co sprawia, że proza Bradbury’ego się nie starzeje? Mimo iż pisał on dzieła składające się na tę książkę kilka ładnych dekad temu, to dzięki niemal nadnaturalnemu wyczuciu udało mu się w miarę uniknąć wypływających z czasem nietrafionych proroctw. Jakimś cudem wszystkie poruszane sprawy są dziś zrozumiałe, a nawet całkiem żywotne. Finalnie myślę, że to nacisk na pewien przekaz sprawił, że pewne w innym przypadku drażniące kwestie są niezauważalne. Pomijam oczywiście fakt, że rozminął się z datami, bo to bolączka wszystkich staroszkolnych twórców SF. Żaden umysł, nawet najbardziej wizjonerski nie przewidział bowiem, że zamiast transmisji lotów na Marsa w telewizji dostaniemy instrukcję mycia rąk prowadzoną przez wysoko postawionych urzędników państwowych…

Seria Artefakty wydawnictwa MAG zbiera klasyki gatunku, które często przekraczają jego ramy. Niniejszy zbiór pokazuje, że powieści SF mające już swoje lata są niezwykle wielopoziomowe. Kroniki marsjańskie, Człowiek ilustrowany, Złociste jabłka słońca nie są przy tym technicznie zawiesistym tomiszczem, przy którym czytelnik co chwila osiada na mieliźnie bezsensownego bełkotu i moralizowania. To książka zawierająca trio ważnych, dojrzałych dzieł pisarza, który powinien być wzorem dla wielu współczesnych pisarzy SF. I na koniec pochwała dla tłumaczy. Paulina Braiter i Paweł Ziemkiewcz wykonali naprawdę porządną pracę, oddając ducha stylu Bradbury’ego, wartego choćby pobieżnego poznania w oryginale.

Książkę do recenzji dostarczyła księgarnia internetowa Inverso.pl. Kroniki marsjańskie, Człowiek ilustrowany, Złociste jabłka słońca do kupienia dostępny jest tutaj.


Okładka książki Kroniki marsjańskie, Człowiek ilustrowany, Złociste jabłka słońca

Tytuł oryginalny: The Martian Chronicles, The Illustrated Man, The Golden Apples of the Sun
Autor: Ray Bradbury
Tłumaczenie: Paulina Braiter, Paweł Ziemkiewicz
Wydawca: Wydawnictwo MAG 2019
Stron : 640
Ocena: 90/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?