Stefan Petrucha – Spider-Man: Wiecznie młody – recenzja książki

Jeden z najpopularniejszych superbohaterów w historii ma w ostatnim czasie spore wzięcie. Studio Marvel  z sukcesem zaimplementowało nową wersję Petera Parkera w swoim uniwersum, aż do nieporozumień z Sony występując w pięciu filmach MCU (dwa z nich są solowe). Dodajmy do tego jeszcze wyśmienitą animację – Spider-Man: Uniwersum – czy nawet bardzo dobrą grę wideo z człowiekiem-pająkiem i już mamy zbliżony obraz tej fali. Teraz możemy przeczytać nową książkę w świecie naszego herosa z sąsiedztwa. Jak wypada na tle reszty. Wcale nie najgorzej.

Spider-Man: Wiecznie młody jest luźną, uwspółcześnioną adaptacją komiksowej Stone Tablet Saga. Punktem spajającym narrację jest pewna tajemnicza tabliczka, o którą zabiegają najwięksi gangsterzy. I, jak to zwykle bywa, w epicentrum całego tego zamieszania wplątał się Peter Parker, który musi chronić swoje miasto, najbliższych i przy okazji nie zawalić innych swoich obowiązków.

Powieść Stefana Pietruchy to prawdziwy szwedzki stół dla fanów świata kultowego bohatera. Historia absolutnie nie pretenduje do stworzenia czegoś zupełnie nowego, bazując na sprawdzonych schematach nakreślonych dawno temu przez komiksowych scenarzystów czy znakomitą animację z lat 90. I bardzo dobrze. Znowu możemy śledzić – tym razem w wersji książkowej – perypetie nastoletniego superbohatera, który rozdarty jest pomiędzy walką ze złoczyńcami a pilnowaniem swoich szkolno-osobistych spraw, tak jak każdy młodzieniec w jego wieku. Pojawi się również wielu starych znajomych, zarówno w postaci sojuszników Spider-Mana, jak jego i ikonicznych arcywrogów, na czele z Wilsonem Fiskiem. I nade wszystko, mamy dobrze wprowadzonego chłopaka z supermocami o ciętym języku, którego nie zatraca w żadnej sytuacji.

Wspomniana tabliczka – dzięki której rzekomo można poznać tajemnicę wiecznej młodości – przewija się przez całą historię. Z początku Peter w miarę sprawnie radzi sobie z zagrożeniem Maggi i Fiska, jednocześnie mierząc się z perypetiami w szkole i mocowaniem się z zakusami naczelnego Daily Bugle. Dopiero jakoś w drugiej połowie historii zaczyna się robić naprawdę gorąco i niczym w rasowych komiksach czy animacjach z pajączkiem w roli głównej Parker ma tyle kłopotów, że nie wie, od czego zacząć, a problem tabliczki się nawarstwia. Sporą łyżką dziegciu jest oczywiście to, że przy niektórych dynamicznych scenach czujemy się niemal jak przy najbardziej przegiętych epizodach Prison Break i czekamy na zbalansowanie tempa czymś bardziej treściwym. Ale i tak mogło pójść znacznie gorzej – w końcu przełożenie na literaturę tak specyficznego bohatera nie jest łatwym zadaniem. I to, co najważniejsze, zostało wykonane. To prawdziwy rollercoaster dla wielbicieli Spider-Mana.

Spider-Man: Wiecznie młody to porządna rzemieślnicza robota. Nie przeciera nowych szlaków, istotne jest również to, że osoby niebędące wielkimi fanami nie tylko komiksów, ale i samego człowieka-pająka mogą po kilkudziesięciu stronach odczuwać pewne znużenie. Nadal stanowi jednak bardzo przyjemne doświadczenie dla fanów i po prostu nieobrażającą czytelnika lekturę. Na tle bardzo wielu marvelowych książek to naprawdę duża zaleta.

Zobacz również: Powieść z Uniwersum Marvela Spider-Man. Wiecznie młody już w księgarniach

Spider

Tytuł oryginalny: Spider-Man: Forever Young
Autor: Tomasz Macios
Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
Wydawca: Wydawnictwo Insignis 2019
Stron : 350
Ocena: 65/100

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe – kolaż

Redaktor

Miłośnik literatury (w szczególności klasycznej i szeroko pojętej fantastyki), kina, komiksów i paru innych rzeczy. Jeżeli chodzi o filmy i seriale, nie preferuje konkretnego gatunku. Zazwyczaj ceni pozycje, które dobrze wpisują się w daną konwencję.

Więcej informacji o
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?