Tylko matka – Elisabeth Carpenter – recenzja książki

Zdecydowanie thrillery to to, co ostatnimi czasy bardzo mnie wciąga. Wydawnictwo Albatros z kolei jest bezsprzecznym mistrzem, jeśli chodzi o wydawanie powieści ze wspomnianego gatunku – przyciągające wzrok okładki, ciekawi autorzy, wyjątkowe historie. Tylko matka to absolutny powiew świeżości i wzruszająca lektura, której jednak dużo brakuje do miana wybitnej.

Elisabeth Carpenter to absolwentka literatury angielskiej, nagrodzona Northern Writers’ New Fiction Award i nominowana do wielu innych nagród. Ponadto w tworzeniu książki, Tylko matka, pomagało jej sporo ludzi, w tym dziennikarzy, toteż dziwi mnie lekki brak polotu w opowieści. Co prawda jest dosyć oryginalnie, nigdy nie spotkałem się z takim pomysłem, ale jednak zakończenie można łatwo przewidzieć już na samym początku czytania.

Kiedy kilkanaście lat wcześniej postawiono jej dwudziestoletniego syna, Craiga, w stan oskarżenia, posądzając go o zamordowanie młodej dziewczyny, Erica nie wątpiła w jego niewinność nawet przez moment. Matka pamiętała, jak przyprowadzał Jessy do domu i jak bardzo był z nią szczęśliwy. Nie mógł zabić, ale dowody wskazywały inaczej. Cudem uniknął dodatkowego zarzutu o morderstwo swojej nastoletniej kochanki, która zginęła niespełna tydzień po zaginięciu Jessy.

Erica od dłuższego czasu nie miała problemów z wandalami, którzy co rusz niszczyli ściany domu, kreśląc odchodami napis Morderca. Jednak teraz, kiedy ludzie dowiedzieli się, że Craig warunkowo wychodzi na wolność, kobieta musiała ponownie codziennie wstawać o 3 i czyścić wybielaczem front domu. Mimo fałszywych zeznań – które złożyła, aby pomóc mężczyźnie – wierzyła, że jej syn nie zrobił nic złego. Nie mógł, nie byłby w stanie. Tylko matka mogła bez wahania zeznać na jego korzyść, ale czy zdawała sobie sprawę, że mu zaszkodzi?

Mężczyzna wyszedł z więzienia, licząc, że wszystko będzie jak dawniej. Erica też miała taką nadzieję, ale jej spokój zburzyła wiadomość o Jenny. Nastolatkę przyprowadził do jej domu przyjaciel syna, Jason, który oznajmił, że dziewczyna chce się widzieć z Craigiem. Następnego dnia zniknęła… Czyżby Craig niczego się nie nauczył?

Zarówno tytuł, jak i sam opis bardzo mnie zaciekawiły, toteż postanowiłem podjąć się przeczytania tejże historii. Mogę śmiało stwierdzić, że gdyby nie to, iż większość narracji prowadziła tytułowa matka, nie dotarłbym do końca. Bez sensu byłoby brnąć dalej, skoro z góry przewidziałem zakończenie.

Erica przez cały czas – nie zważając na przykrości, jakie ją spotykają z tego powodu – nieugięcie trwa przy synu i za wszelką cenę stara się sprawić, aby poczuł się lepiej. Tylko że ona sama potrzebuje pomocy i chwili wytchnienia! Przez okres pobytu Craiga w więzieniu notorycznie go odwiedza, przynosząc książki i dyskutując o niedawno obejrzanych programach telewizyjnych. Ani słowem nie wspomina o wandalach i o tym, że musi jeździć do dużo dalej położonego sklepu, żeby móc spokojnie zrobić zakupy. W trudnych chwilach jedynym wsparciem dla kobiety jest Jason – syn jej byłej przyjaciółki, Denise, która udzieliła zniesławiającego wywiadu lokalnej gazecie. Erica nie może pojąć, dlaczego kobieta, która traktowała Craiga jak własnego syna, wygadała o nim takie rzeczy.

Jako kryminał to dosyć prosta powieść, ale jeśli spojrzeć na nią pod kątem opisywanych uczuć, można wprowadzić się w stan głębokiej refleksji.

Kompletnie nie rozumiem pojawienia się niektórych postaci – wprowadzenie paru bohaterów było tak bezsensowne, że aż trudno znaleźć mi jakiekolwiek wytłumaczenie dla tego działania. Przy okazji warto wspomnieć, iż niektóre wątki były całkowicie bezwartościowe i nie powinny występować. Mogę wam zdradzić, że Jim, mąż Denise, pewnego wieczora oferuje Erice seks. Wiadomo, to może być jakimś urozmaiceniem, ale po co? Wnosi do fabuły równie niewiele, co przebitki w postaci wspomnień mordercy. Owe retrospekcje naprawdę uważam za bardziej zawadzające niż umilające czytanie.

Tylko matka to poruszająca powieść o tym, jak bardzo przyjaźń może być zdradliwa, i jak silna może okazać się matczyna miłość. Szkoda jedynie, że tak słabo napisana. Warto byłoby wyrzucić z niej część wątków, a rozwinąć pozostałe. Mimo wszystko dla miłośników prostych kryminałów jest w sam raz. Nie wymaga ogromnego skupienia, więc śmiało można się przy niej odprężyć, a może nawet wyciągnąć jakieś wnioski co do własnych matek i tego jak bardzo są w stanie poświęcić się dla nas. Ostatecznie nie jest to taka zła książka.


Tylko matka - recenzja książki

Tytuł: Tylko matka
Autor: Elisabeth Carpenter
Tłumaczenie: Maria Olejniczak-Skarsgård
Wydawca: Wydawnictwo Albatros
Stron: 352
Ocena: 60/100

Pisarz z zamiłowania, dziennikarz z pasji, fanatyk filmu i literatury. W międzyczasie poza pisaniem oddaje się szlachetnej sztuce muzyki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?