Advertisement
banner

Ojciec chrzestny bez tajemnic? Oto czego dowiedzieliśmy się podczas obchodów 45-lecia serii!

Jego głos górował nad wszystkimi. Krzyczał „Michael to, Sonny tamto, Vito, gdzie jest Vito”. „Francis, daj nam dojść do słowa” – zdawały się sugerować nieśmiałe próby podekscytowanej swoją obecnością na scenie Diane Keaton oraz dobrego ducha towarzystwa Jamesa Caana. Oczywiście nie dosłownie. Aktorka sporadycznie rzucała wyrazami fascynacji dla dorobku osób zgromadzonych, a Caan – jak to Caan – harcował niesamowicie, sprawiając tym samym niemałą radość wszystkim dookoła. Ten nastrój podchwycił również Robert Duvall, którego zdolności naśladownictwa Marlona Brando wywoływały zarówno salwy śmiechu, jak i wrażenie ciągłej obecności legendy Hollywood. Jedynie Al Pacino i Robert De Niro zdawali się separować od tej wrzawy, choć i oni, gdy tylko się rozkręcili, zafundowali nam nie lada przedstawienie. O czym mowa? Czyżbyśmy cofnęli się w czasie do lat 70., kiedy to na planie filmowym kręcono dwie pierwsze części trylogii Ojca chrzestnego? Prawie. To wszystko wydarzyło się w miniony sobotni wieczór.

header6

W roku obecnym bowiem swoisty jubileusz obchodziła pierwsza część trylogii. Dokładnie 45 lat temu (licząc oczywiście od marca) na srebrnym ekranie zadebiutował film, który raz na zawsze zmienił postrzeganie kinematografii jako takiej oraz zrewolucjonizował metody narracyjne charakterystyczne dla ówczesnego Hollywood. Z tej okazji na zakończonym właśnie w minioną sobotę festiwalu filmowym Tribeca w Nowym Jorku (nomen omen jego współzałożycielem jest sam Robert De Niro) postanowiono uczcić to wydarzenie w najlepszy sposób z możliwych – zaproszono wszystkie osoby decydujące o obliczu serii. Z oczywistych względów swoją fizyczną obecnością nie zaszczycili nas Marlon Brando, John Cazale, Nino Rota, czy Al Lettieri, ale bynajmniej nie zapomniano o nich, a duch każdego z nich jakby unosił się nad sceną, na której przez prawie 1,5 godziny dyskutowano, wspominano, żartowano i w gruncie rzeczy z nostalgią powracano do przeróżnych perypetii związanych z tworzeniem Ojca chrzestnego. Można byłoby jednocześnie stwierdzić, że w zasadzie twórcy nie mają nam już nic nowego do przekazania – na przestrzeni lat żaden z nich nie unikał wypowiadania się na tematy produkcyjne oraz okołoprodukcyjne, zatem zapewne ta legendarna trylogia nie ma przed nami nic do ukrycia. Ale czy jest to słuszne przekonanie? Otóż nie! Takiemu monumentalnemu i wszechogarniającemu przedsięwzięciu jakim był Ojciec chrzestny nie wystarczy nawet 45 lat, by doszczętnie pozbyć się wszystkich swoich sekretów. A dowodem na to jest właśnie zakończony przed paroma dniami festiwal, gdzie poznaliśmy kilka interesujących, wcześniej nieujawnionych bądź jedynie zasugerowanych faktów. Narobiłem wam smaku? No to do dzieła!

tribeca closing night master768

Zobacz również: TOP 10: Najlepsze sceny z trylogii Ojciec Chrzestny

Dziś już nie nakręcicie Ojca chrzestnego

Pod koniec wspomnianego panelu, który początkowo miał trwać jedynie 45 minut, a rozciągnął się do niemal 1,5 godziny, gospodarz Taylor Hackford (na co dzień reżyser oraz producent – w swoim dorobku ma m.in. Adwokata diabła) umożliwił zadawanie pytań do gości przez tłumnie zgromadzoną na widowni publikę. Jedno z nich dotyczyło stanu dzisiejszej kinematografii i czy współcześnie dałoby się stworzyć takiego Ojca chrzestnego. Niestety odpowiedź reżysera Francisa Forda Coppoli nie napawa nas optymizmem. Stwierdził on bowiem, że w dzisiejszych czasach, gdzie dominują wszelakie „uniwersa”, a pierwszym pytaniem szefów wytwórni filmowych w kierunku twórców jest „czy się spłaci?”, nie ma szans na zorganizowanie tak wielkiego przedsięwzięcia, jakim wówczas była historia Rodziny Corleone.

Film co prawda mógłby zostać stworzony, ale nie dostałby „zielonego światła”. Pierwszy Ojciec chrzestny kosztował 6,5 mln dolarów, a drugi zamknął się gdzieś w granicach 11 lub 12 mln, co w przełożeniu na dzisiejsze pieniądze oznacza tylko tyle, że wszystkie wielkie wytwórnie już zaczęłyby się robić nerwowe. Nigdy więc nie dopuściliby do produkcji takiego filmu. No chyba że możesz zrobić z niego następnie całą serię lub jest to film w stylu Marvela.

Zaraz po tej konstatacji wspomniał on o słowach byłego właściciela wytwórni MGM, który zdradził reżyserowi sekret osiągania artystycznego i finansowego sukcesu w branży filmowej. Przepis prosty, lecz już nieco zapomniany:

Pewnego razu Kirk Kerkorian, który władał MGM, zapytał mnie: „Co decyduje o tym, że film staje się sukcesem finansowym i artystycznym zarazem?”. I zaraz odpowiedział: „Podjęcie ryzyka”. Dziś nikt nie podejmuje ryzyka, gdy jest mowa o pieniądzach.

Szanowny Disneyu, szach mat.

the godfather reunion tribeca

Najbardziej niedocenioną postacią w Ojcu chrzestnym jest …

… Virgil Sollozzo! Ojciec chrzestny i Ojciec chrzestny II zebrał równe 9 nominacji w samych tylko kategoriach aktorskich, co jedynie utwierdza nas w przekonaniu, że seria rewelacyjnymi występami aktorów stoi, a nawet Akademia Filmowa potrafi czasem podjąć sprawiedliwe wyroki. Jednak zdaniem Francisa Forda Coppoli historia nie obeszła się zbyt łagodnie z jednym z jego podopiecznych. Mowa oczywiście tu o Alu Lettierim, któremu reżyser poświęcił na panelu kilka chwil:

Uważam, że najbardziej niedocenioną postacią i osobą, która już od nas odeszła, jest czarny charakter pierwszego filmu. Trudno jest zagrać takiego dobrego łotra, którego wszyscy bez przerwy biorą na poważnie, a takim był tutaj właśnie Al Lettieri i jego Virgil Sollozzo. Dzięki niemu cała historia nabrała rumieńców.

Rzeczywiście podczas wypowiedzi Coppoli (ta powyższa jest tylko jedną z kilku) dało wyczuć się pewne emocjonalne przywiązanie reżysera do tejże postaci i usilną chęć zwrócenia uwagi na wkład Ala Lettieriego w jej kreację. I owszem bez Sollozzo ciężko byłoby zgrać poszczególne elementy tej misternej układanki, jaką była fabuła Ojca chrzestnego, albowiem to właśnie ta postać stanowiła przyczynek do wszelkich udręk Rodziny Corleone. Trochę jakby taki gwóźdź, którego na co dzień nie zauważamy w konstrukcji naszego domu, ale gdyby go tam nie było, to kto wie czy dach by nam się na głowę czasem nie zwalił. Miejmy ten fakt w pamięci.

Przechwytywanie

„To była aborcja, Michael!”

Jedną z najważniejszych scen w Ojcu chrzestnym II jest moment wyjawienia przez Kay sposobu, w jaki zdecydowała ona zamanifestować swoje przerażenie zbrodniczą karierą Michaela. Dzisiaj nie wyobrażamy sobie już innej odtwórczyni tej roli od Diane Keaton, która perfekcyjnie poprowadziła swoją postać od zwykłych nerwów, przez gniew, aż do pewnego rodzaju ulgi, ujawniającego się tuż po ogłoszeniu Michaelowi zaplanowanego uśmiercenia kolejnego syna głowy Rodziny Corleone. Okazało się jednak, że scena ta początkowo w ogóle nie znajdowała się w scenariuszu filmu, a jej włączenie zasugerowała prywatnie siostra Francisa Forda Coppoli i jednocześnie odtwórczyni roli Connie Corleone, Talia Shire:

Pamiętacie tę jedną scenę? Tę bardzo ważną, w której mówisz [zwrot Francisa Forda Coppoli w kierunku Diane Keaton] Alowi, że to nie było poronienie tylko aborcja? To był pomysł Talii. Zasugerowała, że byłby to doskonały sposób na znalezienie przez nią [Kay] drogi ucieczki z tej sytuacji.

I to jest kolejny dowód na to, że tyrani nie zawsze na planie mają rację. Dzięki tej sugestii scena nabrała wyraźnego wigoru i przede wszystkim zafundowała nam niesamowite napięcie, którego prawdopodobnie nie udałoby się osiągnąć przy użyciu innych środków. Oklaski dla Pani Shire!

032 AFI Top 100 the godfather part ii movie review coppola al pacino robert deniro diane keaton 1974 03

Bez pranków ani rusz!

Choć Ojciec chrzestny jest poważną rzeczą dla poważnych mężczyzn, to nie sposób wiecznie chodzić z powagą na twarzy. Chwila rozluźnienia, moment zapomnienia, aby niejako wyczyścić swój umysł i ze świeżością podejść do kolejnego ujęcia jest więc niezbędny do prawidłowego funkcjonowania na planie. I tę myśl głęboko do serca wziął sobie Marlon Brando do spółki z Robertem Duvallem! Francis Ford Coppola przyznał, że to właśnie ta dwójka była odpowiedzialna za sianie zamętu i bezustanne strojenie sobie żartów, co tylko podjudziło Duvalla do podzielenia się ze wszystkimi jedną, szczególną historią:

Podczas sceny na ślubie Connie pokazywaliśmy wszystkim nasze gołe tyłki, ale Brando nie mógł być oczywiście gorszy i wyjął swój specjalny „mistrzowski” pas. Coppola tylko nas upominał, że „tu są kobiety i dzieci, nie możecie tak robić”, ale nadal to robiliśmy! Potem, za kulisami podeszła do mnie jedna z nich i powiedziała „Jest Pan spoko, Panie Duvall”, a następnie odwróciła się do swojej koleżanki i rzekła: „Ale czy zwróciłaś uwagę na klejnoty w koronie Brando?”.

Jeśli do ponownego obejrzenia Ojca chrzestnego nie zachęci was więc próba wychwycenia migawki, w której Marlon Brando chwali się publicznie swoimi skarbami, to już nie wiem jakich argumentów mógłbym użyć.

dfcba99ac3a526bb199954fd9f146460

Zobacz również: „Wstyd mi, że jestem Amerykaninem” – Marlon Brando i Indianie Ameryki Północnej

Kiedy ostatni raz widzieliście Ojca chrzestnego? Wczoraj? Tydzień temu? Miesiąc? … 30 lat?!

O podekscytowaniu Diane Keaton swoją obecnością na panelu już wspominałem. Ale dlaczego aktorka z niemal 60 występami na koncie i z pierwszoplanową rolą w całej trylogii Ojca chrzestnego miałaby z takim szokiem podchodzić do jednego z wielu paneli w swojej karierze? Ano dlatego, że przez cały czas uważała się za outsiderkę, na którą nikt w tym filmie nie zwraca uwagi. Z tego też powodu nie powracała ona zbyt często do pierwszej części, a ostatni seans urządziła sobie … 30 lat temu!

Oglądałam Ojca chrzestnego ostatnio na komputerze, ale przedtem nie widziałam go chyba z 30 lat!I nagle przypomniałam sobie tych wszystkich ludzi, nie mogąc się jednocześnie nadziwić, jakie to było niesamowite, piękne, a każda osoba, każda decyzja oraz muzyka spisały się tu perfekcyjnie! I ta skórkowana Talia – widziałam Cię (zwrot w kierunku Talii Shire) podczas tej domowej bójki. To było niesłychane! I naprawdę mnie to zaszokowało, gdyż nie spodziewałam się tego! I to wszystko na tym pieprzonym komputerze!

Gdybyście tylko widzieli jej rozemocjonowanie … Choć w sumie nadal możecie je zobaczyć! Wydarzenie to było relacjonowane na żywo za pośrednictwem fanpejdża festiwalu na Facebooku, zatem składam wam propozycję nie do odrzucenia! A jeśli jeszcze jakimś cudem pominęliście seans Ojca chrzestnego, to ta propozycja wybrzmiewa z podwójną siłą. Macie przynajmniej 5 powodów, dla których powinniście taki seans sobie urządzić!

18193306 1698368850179875 1629961220663228730 o

https://www.youtube.com/watch?v=L1YKkkGQccY

Ilustracja wprowadzenia: Tribeca Film Festival

Redaktor

Najbardziej tajemniczy członek redakcji. Nikt nie wie, w jaki sposób dorwał status redaktora współprowadzącego dział publicystyki i prawej ręki rednacza. Ciągle poszukuje granic formy. Święta czwórca: Dziga Wiertow, Fritz Lang, Luis Bunuel i Stanley Kubrick.

Więcej informacji o
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?