• Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • Połącz z Facebook

Przed wami trzydziesta trzecia odsłona naszej autorskiej serii Pod Ostrzałem! Tym razem na tapet bierzemy film Liga Sprawiedliwości! Naszą recenzję znajdziecie, klikając TUTAJ - tymczasem zapraszamy was do zapoznania się z opiniami pozostałych członków redakcji Movies Room, którzy mieli już przyjemność (bądź nie) obejrzeć film Zacka Snydera. Nasze opinie i oceny uporządkowaliśmy w kolejności od najbardziej pozytywnych do mniej entuzjastycznych. W tekście mogą znaleźć się lekkie spoilery! Uwaga, zaczynamy!


Bartosz Tomaszewski - Redaktor prowadzący działu Recenzje

Ocenia na: 69/100

Wszyscy już wiemy, że Liga Sprawiedliwości nie jest tak dobrym filmem, jak by to sobie życzyli włodarze Warner Bros. Pictures oraz rzesza fanów trykociarzy. Każdy potrafi od ręki wymienić przynajmniej tuzin wad, jakie posiada film Zacka Snydera. Że fabuła się kupy nie trzyma. Że Steppenwolf to kolejny fatalny przeciwnik zrodzony z CGI. Że efekty specjalne są paskudne. Że humor wciśnięty na siłę. Że coś tam jeszcze. To prawda. Film, który próbował ratować Joss Whedon (a mam wrażenie, że go tylko bardziej popsuł) nie jest może produktem najwyższych lotów. Gołym okiem widać które sceny wyszły spod ręki którego reżysera. Ale wiecie co? Dla mnie ten film stoi bohaterami i relacjami między nimi. A te momentami są naprawdę dobre i mają prawo się podobać. W redakcji panuje opinia, że zanim powstały Amazonki, to Tomaszewski już bronił filmy z DCEU. A on biedny po prostu z filmu na film, ciągle daje temu uniwersum szansę. I po Lidze Sprawiedliwości jest tak samo. Właśnie przez te relacje między bohaterami i przez to, że drzemie w nich samych potencjał taki, że głowa mała. Co z resztą widać w filmie, a co zauważyła też spora część osób, z którymi o filmie dyskutowałem. No i jest Superman. Ale już nie ten smutny i przygnębiony. Człowiek ze stali jest prawdopodobnie najjaśniejszym punktem tego filmu, a sceny z nim, są zdecydowanie najlepsze.

Zobacz również: Steppenwolf miał nie być jedynym złoczyńcą w Lidze Sprawiedliwości!

Łukasz Kołakowski - Redaktor

Ocenia na: 65/100

Wciąż będę trzymał się nieco wyższej od oceny moich kolegów z redakcji. Z jednego, oczywistego względu. Po Batman v Superman, który miał chyba najbardziej mylący tytuł w historii (bowiem nie był ani o Batmanie, ani o Supermanie, ani o ich pojedynku), przyszedł w końcu w DC czas na film, który ma bohaterów. Jest niezły Flash i Cyborg, znakomity Aquaman, świetna Wonder Woman i sporo fajnych interakcji między nimi. Powiedziałbym, że ten fakt buduje trochę nadziei na przyszłość tego uniwersum, ale zwyczajnie coraz mniej chce mi się do niego wracać i coraz mniej zaczyna mnie ono obchodzić. DCEU i jego filmy nawet nie są według mnie złe (no, poza Legionem samobójców), tylko popadają w coraz większą nijakość, a to w kinie nawet jeszcze gorzej. Czekam na Aquamana, bo kupił mnie Momoa, jednak pozostałe 1500 filmów zapowiedzianych przez Warner Bros. interesuje mnie tak bardzo, jak zeszłoroczny śnieg. Pójdę na nie chyba tylko z czystego przyzwyczajenia.

Liga Sprawiedliwości pod ostrzałem 1Fot. Warner Bros. Pictures

Kamil Serafin - Dziennikarz

Ocenia na: 65/100

No i w p**du, i wylądował. Ten film nie jest ani dobry, ani słaby. To potworek, którego oceniać można w kategoriach między “niezły” a “średni”. Główni bohaterowie przypadną do gustu fanom tego typu rozgrywki, ale reszta… reszta to płonący szkielet mokrego snu Zacka Snydera, który wszelkimi dostępnymi środkami stara się ugasić Joss Whedon. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, jak wyglądałby ten film, bez wkładu reżysera Avengers. Wygląda na to, że Snyder niczego się nie nauczył na własnych błędach i na przekór wszystkim, po raz kolejny chciał nam wcisnąć coś pokroju BvS. Nie szanuję.

Do you bleed?

Zobacz również: Liga Sprawiedliwości - scena po napisach mogła zawierać Zielone Latarnie!

Katarzyna Janicka - redaktor współprowadząca dział recenzje

Ocenia na: 60/100

Po trailerach szłam na ten film z większymi oczekiwaniami. Wydawało się, że czeka nas po prostu dobry film z elementami humoru w odpowiednich scenach. Niestety żarty, które zaprezentowano w Lidze Sprawiedliwości pokazano już w zapowiedziach, więc na sali kinowej już nie śmieszyły wcale. Dialogi, które teoretycznie powinny takie być, wyszły sztucznie i niezręcznie. Nie można też pominąć okropnych efektów specjalnych, a to, co zrobili z Supermanem, po prostu ogromnie boli. Fabuła ma sporo luk i jest skonstruowana w sposób, który po prostu da pretekst do utworzenia ligi. Plusem jest moim zdaniem filmowy Flash, bo jednak rozluźnia odrobinę atmosferę. Aquaman i Wonder Woman również zrobili tutaj bardzo dobrą robotę. Generalnie relacje pomiędzy bohaterami obrazu działają pozytywnie. Niestety wszystko to już widzieliśmy - i to w lepszym wydaniu.

Liga Sprawiedliwości pod ostrzałem 2Fot. Warner Bros. Pictures

Tomasz Drozdowski - Stały współpracownik

Ocenia na: 55/100

Słysząc o licznych turbulencjach na planie Ligi Sprawiedliwości, wiedziałem, że nie wszystko może pójść gładko. Oczekiwałem więc filmu na poziomie drugiej części Avengers, która była po prostu widowiskowym blockbusterem z superbohaterami. To, co wyszło od DCEU, okazało się jednak znacznie gorsze, uwypuklające to, co najgorsze w kinie superbohaterskim. Jeśli ktoś narzeka na to, że Marvel serwuje nam miałkich superzłoczyńców, niech zerknie na Steppenwolfa, który jest wręcz policzkiem dla grupy herosów. A jeśli już o nich mowa - relacje są dość dziwaczne, dalekie od tego, co znamy z komiksów - ale to można wybaczyć, w końcu team zebrał się po raz pierwszy. Niezbyt dobrze prezentują się też efekty specjalne - armia Steppenwolfa i on sam nie budzą żadnej obawy o to, że Liga może dostać łomot. Drobny plus za filmowe ukazanie zespołu - każdy z członków jest naturalny i żal, że twórcy nie zdecydowali się na większy skład. Filmowe DC nie upadnie przez tę produkcję, ale też nie wyrwie się do przodu - jeśli jednak nie zostaną wyciągnięte wnioski ze skutków ostatnich produkcji, nie wróżę mu skutecznej konkurencji dla Marvela i spektakularnych sukcesów.

Zobacz również: Kim jest Steppenwolf? Historia superzłoczyńcy #37

Błażej Siemieniak - Stały współpracownik

Ocenia na: 50/100

Wiedziałem, że to nie będzie dobre, ale jednak czekałem. Czekałem, bo miałem nadzieję, że strażak Joss Whedon jakoś ugasi ten pożar, jaki panował za kulisami Ligi. Niestety, udało się jedynie zmniejszyć ogień - czyli jest lepiej niż Batman v Superman i Legion Samobójców, ale nadal słabo. Whedon postawił na interakcje między bohaterami i tak naprawdę tylko tym broni się film. To, co najciekawsze w Lidze Sprawiedliwości, to jej członkowie, a na czele grupy niespodziewanie uplasował się Superman. Tak! Człowiek ze stali, którego zdążyliśmy znienawidzić - tutaj jest on spoko gościem, którego aż trudno nie polubić. Niestety na tym się kończą. Snyderowsko-Whedonowy mix nie idzie ze sobą w parze - tylko irytuje. Tak samo jak głównym villain, Steppenwolf to chyba najgorszy schwarzcharakter, jaki DCEU mógł stworzyć. Jest nudny, a jego motywacja - sztampowa. Ostatnią deską ratunku może okazać się Jam Wan, a jeszcze tylko za jego Aquamana będę trzymać kciuki.

Liga Sprawiedliwości pod ostrzałem 3Fot. Warner Bros. Pictures

Dominik Dudek - Redaktor

Ocenia na: 50/100

Ile było krzyków, ile było lamentów nad tym, co się działo za kulisami Ligi, to głowa mała. W większości negatywne recenzje również nie napawały optymizmem, a tu wychodzi na to, że nie było tak źle, jak mogłoby się wydawać, choć nie ukrywam - mogło być też dużo lepiej. Zwłaszcza przy podobno tak sporym budżecie sięgającym 300 milionów dolarów, a który nie pomógł jednak zakryć niedoskonałości w sferze wizualnej. Mam tu na myśli zwłaszcza przeciwnika naszych herosów, którego ktoś w postprodukcji zapomniał wyrenderować i ostatecznie otrzymaliśmy gościa, który wygląda przykładowo gorzej niż postacie z God of War III, który swoją premierę miał dobre kilka lat temu. Na minus działa również wątek Superman/Lois i na tym moja lista uwag może się skończyć, gdyż jestem w stanie to uniwersum traktować pobłażliwie - dla niego moje serduszko wciąż bije mocniej niż dla Marvela. Cały czas gdzieś jeszcze błądzi ale czuć, że powoli zmierza to wszystko na właściwe tory. Z Ligi najlepiej wypadli Aquaman, Wonder Woman i - ku mojemu zaskoczeniu - Superman. Całość ogląda się naprawdę znośnie, a interakcje między herosami wypadają bardzo dobrze, dzięki czemu można ich uznać za całkiem interesującą rodzinkę z mamusią Dianą i tatusiem Brusem na przedzie. Nie jest to dzieło lepsze od Wonder Woman czy Batman v Superman, ale wciąż dające nadzieję na lepsze jutro. Czekam więc z niecierpliwościa na solowego Aquamana, bo Momoa w tej roli wymiata!

Zobacz również: Gotham Central tom 4 - Corrigan - recenzja komiksu

Aleksandra Czekaj - Redaktor współprowadząca działu Z ostatniej chwili

Ocenia na: 45/100

Dawno już w kinie nie widziałam tak kiepskich efektów specjalnych. Warner Bros. powinno się wstydzić, że przy budżecie 300 milionów dolarów wypuszcza film w tak marnej jakości. CGI zastosowane na Supermanie i głównym złoczyńcy czy efekty przy scenach akcji z Amazonkami są po prostu śmieszne i wykonane na kolanie, przez co widz ma wrażenie, że ogląda film wyprodukowany w latach 90. Poza tym Ben Affleck teraz tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że jest on najgorszym Batmanem w dziejach kinematografii. Jego sceny, dialogi są tak źle napisane i skomponowane, jak cała pierwsza połowa filmu, która jest mocno pocięta, a w scenariuszu jest sporo luk i żenującego patosu. Na szczęście, gdy nasi superbohaterowie w końcu się jednoczą i stają razem do walki, jest o niebo lepiej. Żarty są już zabawniejsze i nie są wymuszone, a walka zespołowa naszym bohaterom wychodzi naturalnie. W tym filmie mamy jeszcze lepszą Wonder Woman oraz świetnie wprowadzone postaci Aquamana i Flasha. Niestety te zalety szybko gubią się w licznych wadach najnowszej produkcji DC.

Liga Sprawiedliwości pod ostrzałem 4Fot. Warner Bros. Pictures

Szymon Góraj - Redaktor działu Publicystyka

Ocenia na: 40/100

Gdy patrzę na Ligę Sprawiedliwości, widzę mocarnego Bane’a, który przesadził z zażywaniem Venomu, swojego ukochanego narkotyku dającego siłę, i w tym czasie patrzył na Jokera. Wtedy właśnie uznał, że jeśli zacznie się stroić i zachowywać trochę jak słynny klaun-złoczyńca (przy okazji wciąż będąc Bane’em), pokona Batmana. Oczywiście naszym Jokerem jest MCU, od którego zaczynają próbować podbierać pomysły (np. Wayne nie dalej jak film wcześniej był nieomal psychopatą, a teraz zgrywa Tony’ego Starka), a Batmanem - niechęć publiczności. Ogółem widać, że wszystko totalnie pocięte, dominuje rwane tempo, brak balansu pomiędzy poszczególnymi aktami, brak spójnej koncepcji, a nawet stylistyki; Lois Lane znowu błąka się po planie, a Steppenwolf może oficjalnie stworzyć wielką trójcę najgorszych filmowych superłotrów, tuż obok Luthora z Batman v Superman i Malekitha z drugiego Thora. Sytuację ratuje nieco fajna chemia między herosami - prym wiedzie oczywiście Wonder Woman, dzieląc się z odjazdowym Aquamanem i Cyborgiem oraz nareszcie normalnym Supermanem (no i czasem z Flashem, ale tu już nie zawsze), tylko że… to za mało. Nie widzę nadziei dla tego wszystkiego, wbrew ostatniej dętej przemowie przed napisami końcowymi. Pod względem wewnętrznej spójności, DCEU istnieje niestety wyłącznie z racji pretekstu Warner Bros. Productions, bo to nie trzyma się kupy nic a nic.

Zobacz również: Zapowiedzi komiksowe Egmontu na styczeń 2018

Tomasz Małecki - Redaktor współprowadzący działu publicystyka

Ocenia na: 40/100

Największą szkodę Lidze Sprawiedliwości z pewnością wyrządziła zmiana na stołku reżyserskim. Zack Snyder jest jaki jest -  ma swoje fobie i fetysze, są one gorsze lub lepsze, ale przynajmniej konsekwentnie dąży do ich realizacji. Posiadł on pewną filmową myśl przewodnią, wykształcił swój własny etos reżyserski i choć większość wiesza na nim psy, to fakt jego istnienia nie podlega zaprzeczeniu. I wtedy, gdy do smutnego, wyblakłego i łopatologicznie skonstruowanego acz usystematyzowanego scenariusza dołożono marvelowo-śmieszkowe ciągotki Jossa Whedona, całość się posypała. Tak kompletnie. Jest to, rzecz jasna, sytuacja niejako wymuszona kontekstem prywatnym, ale nie byłoby tak źle, gdyby Warner Bros. nie zaczął panikować. Panikować z powodu błota, jakim internauci obrzucili politykę marketingowo-wizerunkową wytwórni - co w konsekwencji doprowadziło do produkcji odwalonej od niechcenia i po najmniejszej linii oporu. A szkoda, bo choć kino komiksowo-superbohaterskie nie mieści się w moich zainteresowaniach, to chciałbym Ligę Sprawiedliwości polubić. Ale nie polubię.

Liga Sprawiedliwości pod ostrzałem 5Fot. Warner Bros. Pictures

Mateusz Dąbrowski - Stały współpracownik

Ocenia na: 37/100

Jeśli najlepszym elementem całego filmu staje się nielubiany Superman, to wiesz, że jest źle. Batman zebrał wreszcie ekipę na wzór Avengers, bo Ziemi grozi wielkie niebezpieczeństwo (nic nowego). Gorzej, że tym zagrożeniem jest najgorszy złoczyńca w historii kina superbohaterskiego o imieniu Steppenwolf. Zapytacie - to może chociaż akcja i efekty specjalne stoją na wysokim poziomie? Nic z tych rzeczy. Z filmu na film są one coraz gorsze i idą w stronę Power Rangers z najlepszych lat. Suche żarty Flasha i Aquamana są tu wymieszane z monologami większymi niż życie płynącymi z ust Lois Lane. To właśnie to jest największą bolączką tego filmu - niekonsekwencja. Mamy tu połączenie patosu Snydera z żarcikami Whedona. Gorzej, jeśli te żarty padają co chwila z ust Batmana, który staje się powoli parodią samego siebie. Jeśli mimo wszystko nadal chcecie zobaczyć ten film, to warto tylko dla Supermana, który wreszcie jest taki jaki powinien być od samego początku. Ośmielę się nawet stwierdzić, że jest to najlepszy Człowiek ze stali w historii.

Zobacz również: Analizujemy sceny po napisach Ligi sprawiedliwości oraz ich ewentualny wpływ na przyszłość DCEU

Tobiasz Dunin - Stały współpracownik

Ocenia na: 35/100

Po ostatnich filmach DC i raczej umiarkowanie negatywnych opiniach oczekiwałem czegoś przynajmniej niezłego. I trochę się zawiodłem. Widać, że nad filmem pracowało dwóch reżyserów. Jest on bardzo nierówny i niespójny - wyniosłe sceny są przeplatane wymuszonym humorem, dialogi często się nie kleją, historia została uproszczona do granic możliwości i chwilami sprawia wrażenie poszatkowanej. Postać antagonisty pozwolę sobie przemilczeć. Jeśli chodzi o plusy, to zdecydowanie Flash i Aquaman. Liczę, że te postaci dostaną solowe filmy jak najprędzej. Cała “sprawiedliwa rodzinka” ma potencjał na bardzo zgraną ekipę, wystarczy wykorzystać potencjał drzemiący w każdej postaci. Justice League to zarówno film superbohaterski, jak i parodia filmu superbohaterskiego. Wyszło bardzo słabo, ale przyznam szczerze, iż mimo wszystko w kinie bawiłem się wyśmienicie.

Zobacz również: Recenzja filmu Człowiek ze stali (2013)

Klaudia Kroczek - Stały współpracownik

Ocenia na: 28/100

Idąc na Ligę sprawiedliwości, liczyłam na bardzo dużo. Mając standardowo wymyślony film, który chociaż w najmniejszym stopniu spełni moje - tym razem - wysokie wymagania. Niestety, nie podołał ani w małym procencie. Fabuła słaba, może i widać jakąś chronologię, ale brakuje punktu "zaczepienia", do którego całość by zmierzała. Ratowanie świata ratowaniem, ale odgrywało ono minimalna rolę - nawet trudno uznać, na czym skupili się twórcy. W Lidze Sprawiedliwości jest wszystko - od wskrzeszania Supermana po walkę z Steppenwolfem, ale to jednak nie to, na co liczyłam ja i pewnie większość widzów. Wszystko jest wymieszane i brakuje wyraźnie zaznaczonego głównego wątku, przez co traktuje wszystko jakby było tym pobocznym. Całość była owiana jakimś dziwnym szalem nudy, widać było, że sami twórcy "szli" na ilość, a nie na jakość. A ogół wygląda jak praca studencka robiona wieczór przed oddaniem. Pod to należy podciągnąć efekty specjalne, które niczym mnie nie zadziwiły, były na niskim poziomie. Myślałam, że wszystko uratują humorystyczne dialogi, ale wyszło pseudośmiesznie, nawet smutne to było. Na koniec należałoby coś pochwalić, więc Aquaman i Wonder Woman byli mocnymi punktami i sprawdzili się doskonale w roli superbohaterów.


Podsumowując! Średnia ocen naszej redakcji to  49/100! Liga Sprawiedliwości nie jest zatem ulubionym filmem superhero ekipy Movies Room. A czy wy już oglądaliście film Zacka Snydera? Jeśli tak, to jak wam się podobał? Jaką ocenę byście mu wystawili?

 

Wiesz, co z tym zrobić


Bartosz Tomaszewski

Bartosz Tomaszewski

Redaktor

O mnie:

Miłośnik kina, gier wideo i komiksów. Online 24/7. Redaktor prowadzący działów: Recenzje premier, Powrót do przeszłości i Muzyka filmowa.


Więcej informacji o:

Wypowiedz się na ten temat...
Zaloguj się poprzez
albo skomentuj jako gość
Wczytywanie komentarza... The comment will be refreshed after 00:00.

Skomentuj jako pierwszy

MOVIES ROOM POLECA

Najnowsze Wiadomości

Polub nas


© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.