Wojciech Kilar – muzyczny kiler polskiego kina!

W naszym kraju jeszcze nie ma tradycji słuchania muzyki filmowej. Za czasów reżimu komunistycznego dostęp do ścieżek dźwiękowych zachodniego kina był utrudniony, a rodzimi wydawcy nie byli zainteresowani sprzedawaniem soundtracków z naszych filmów. Sprawa zaczęła ulegać znacznej poprawie dopiero na początku lat ’90, przez co dostęp do wielu starszych perełek jest utrudniony. Czy więc jesteśmy skazani na słuchanie Williamsa, Shore i Morricone? Zdecydowanie nie. Polski akcent w świecie wielkiego kina to choćby muzyka Wojciecha Kilara – chyba najbardziej sławnego polskiego kompozytora filmowego. Dziś mija rok odkąd zginął ten wybitny twórca. Z okazji tej smutnej rocznicy warto przybliżyć jego sylwetkę, przypominając niektóre z ciekawych utworów.

https://www.youtube.com/watch?v=gJRjqjuBG88

Wojciech Kilar urodził się w 1932r. we Lwowie. Później przeniósł się do Katowic i uczęszczał do PWSM. Jego pierwszy film to „Lunatycy” z 1959 roku. Od tego czasu napisał muzykę do ponad 100 filmów. PRL traktował z odrazą, za to bardzo lubił elegancję i francuski sznyt. To właśnie we Francji zainteresował się tworzeniem muzyki filmowej. Był twórcą dość szczególnym, bowiem nie stawiał komponowania na piedestał, traktował je jak rzemiosło. Muzykę pisał szybko, w trakcie jej tworzenia nie przeszkadzało mu grające radio i lecąca gdzieś w tle muzyka techno. Rocznie potrafił robić muzykę do ośmiu filmów.

https://www.youtube.com/watch?v=ZXPRbOvWOGo

Po problemach związanych ze zdrowiem stał się człowiekiem bardzo pobożnym, co odcisnęło się na jego twórczości. Tworzenie muzyki religijnej było tym, co stało się jego prawdziwą pasją. Nie przeszkodziło mu to w dalszym tworzeniu mnóstwa ścieżek filmowych. Tym co ograniczyło jego płodność artystyczną, był pogarszający się stan zdrowia. W latach ’90 i później tworzył już zdecydowanie mniej. Mimo tego był to najlepszy okres jego kariery, dzięki któremu zaczął cieszyć się światową sławą. Na początku lat ’90 miał szansę by zacząć działać na zachodzie. Jako dumny i bezkompromisowy artysta wcale nie palił się do wyjazdu urażony tym, że hollywoodzcy reżyserzy zauważyli go dopiero wtedy. Ponadto w Polsce to on bezwzględnie dyktował warunki i jedynym, który mógł mógł na niego wpływać był Roman Polański, zaś za granicą często ograniczano jego swobodę, co znosił z trudem. Jego silna pozycja na naszym rynku nie powinna nikogo dziwić: tworzył muzykę komedii („Rejs”), kina przygody („Wilcze echa”), czy dramatu ( „Salto”).

https://www.youtube.com/watch?v=TqnKBVyP_2I

Bywał bardzo wybredny, odrzucał propozycje komponowania do francuskich filmów ze względu na sposób w jaki obliczano tam zarobki kompozytorów. Poza krajem nad Wisłą dobrze pracowało mu się w Niemczech, natomiast z Amerykanami wyraźnie trudno mu było się porozumieć. Raz podczas rozmowy z amerykańskim reżyserem tamten zwrócił mu dwa razy uwagę, a Kilar stwierdziwszy, że nie będzie przez niego pouczany… zerwał kontrakt warty pół miliona dolarów. Pozornie jednak nie był zbyt wymagający. Jak określał kryteria współpracy? Rozważając ofertę zwracał uwagę na:

  • nazwisko reżysera
  • wysokość honorarium
  • jakość scenariusza

https://www.youtube.com/watch?v=-TsWxZ_i0Nk

Na szczęście wśród wybitnych reżyserów byli tacy, z którymi znalazł wspólny język i osiągnął wielkie sukcesy. Pracował m.in. przy tytułach takich jak:

  • Dziewiąte Wrota
  • Śmierć i dziewczyna
  • Miasto aniołów
  • Portret damy
  • Dracula
  • Pianista

Choć w latach ’90 zaczął robić międzynarodową karierę, to  w Polsce najszerzej znany jest zapewne jego Soundtrack z Pana Tadeusza. Wielu pewnie nie zdaje sobie sprawy, że najpopularniejszy polonez grany na studniówkach to właśnie jego aranżacja.

https://www.youtube.com/watch?v=2eNCk8OkfSo

W ostatnim czasie mieliśmy premierę Hobbita warto zatem wspomnieć o pewnej ciekawostce dotyczącej naszego kompozytora i Petera Jacksona. Po kraju krążyła plotka, że Kilar odrzucił propozycję stworzenia ścieżki dźwiękowej do Władcy Pierścieni. Prawda jest jednak nieco inna. Faktycznie Jackson poprosił Kilara o stworzenie muzyki do trylogii, a ten przyjął propozycję. Decyzji reżysera nie uznali producenci stawiając stanowcze weto. Był to jedyny raz w karierze Wojciecha Kilara, kiedy to nie on odrzucał propozycję filmowców, a to oni odrzucili jego kandydaturę. Nie było jednak po nim widać rozczarowania – żartobliwie stwierdził, że może ma szczęście bo bając naturę lenia przy „Władcy” miałby bardzo dużo pracy.

https://www.youtube.com/watch?v=6ecJCjC8KNU

Pisząc o jego twórczości trzeba też pamiętać o tym jakim był człowiekiem. A był personą bardzo elegancką, pełną ciepła i wiary w Boga, choć bardzo wymagającą. Kochał kraj i zdecydowanie czuł się patriotą – gdy przyjaciele nakłaniali go do robienia kariery w Ameryce użyli właśnie argumentu reprezentowania kraju. Wszystkie swoje nuty zapisał dla Państwowego Wydawnictwa Muzycznego mimo propozycji kupna od wielu zachodnich wydawców. Nigdy nie przepadał za pomysłem wyprowadzki z kraju. Zmarł po kilkumiesięcznej walce z guzem mózgu. Został pochowany na cmentarzu w Katowicach, gdzie spędził większość swojego życia. Warto pamiętać o jego twórczości, gdyż jako jeden z pierwszych Polaków zaczął robić wielką karierę w zachodnim przemyśle filmowym.

ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

Redaktor

Twórca cyklu "Powrót do przeszłości". Wielki miłośnik spaghetti westernów, kina szpiegowskiego i fantasy.

Więcej informacji o
, ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?