Advertisement

Zabójczy postęp – Sztuczna Inteligencja w filmach

Jednym z ciekawszych aspektów kina Sci-Fi jest to, jak przedstawiana jest Sztuczna Inteligencja. Hity Science Fiction często portretowały wyobrażenia społeczeństwa. Dalekowzroczni autorzy mniej lub bardziej trafnie prognozowali wygląd przyszłości zachłyśnięci rozwojem technologicznym jaki nastąpił w XIX-XX wieku. Wiele z tych wizji wydaje się już dzisiaj bardzo nietrafionych, inne wciąż niepokojąco prawdopodobne.  Przegląd spojrzeń na zjawisko fascynującej nas wizji myślących dzieł człowieka- stwórcy to świetny temat, choćby ze względu na niedawną premierę Chappie i nadciągający Terminator: Genisys. Podobno od stworzenia naprawdę myślących maszyn dzieli nas około 30 lat. Na wielkim ekranie żyją już od kilkudziesięciu. W poniższym zestawieniu przypomnimy najbardziej interesujące wizerunki świadomych robotów. Temat jest na tyle interesujący i obszerny, że nie sposób jednym artykułem wyczerpać zagadnienie, ale wyeksploatuję go w dużym stopniu.

W Łowcy Androidów na podstawie powieści Philipa K. Dicka mieliśmy tworzonych przez korporację Tyrell Replikantów, którzy fizycznie nie różnili się od ludzi, a rozpoznać ich można było tylko za pomocą specjalnego testu na empatię. Wykorzystywano ich do niebezpiecznych zadań w kosmicznych koloniach ludzkich. Mieli bezwzględny zakaz przebywania na Ziemi, gdzie uciekinierów ścigali Blade Runnerzy – policjanci specjalizujący się w wysyłaniu androidów na „emeryturę” (czyli likwidacji). Mechanizmem chroniącym przed nadmiernym zagrożeniem ze strony Replikantów był krótki żywot w myśl zasady: jaśniejszy płomień spala się szybciej. Można pomyśleć, że SI w Łowcy jest wykreowana na zagrożenie. Podczas seansu raczej ma się wrażenie, że to Replikanci są istotami czującymi, a ludzie to pozbawieni emocji oprawcy, wykorzystujący ich jako niewolników. Postać Rachael załamana prawdą o swojej tożsamości i Roy Batty pełen koktajlu uczuć przypisywanych tylko człowiekowi wywołują sympatię widza. Jest to intrygujący obraz maszyn poddawanych opresji, których życie jest tragiczniejsze od naszego bo skazane na szybki kres.

Całkowicie odmienne, dużo lżejsze podejście do tematu oferują Gwiezdne Wojny. Choć poziom technologiczny uniwersum jest bardzo wysoki zagadnienie rozwoju maszyn jest gdzieś daleko w tle za rozgrywkami adeptów Ciemnej Strony i Zakonu Jedi. Przedstawione roboty to zwykle dobrotliwi usłużni lokaje, doktorzy czy tłumacze. Oczywiście pierwsze co przychodzi na myśl to nieśmiertelne duo: tchórzliwy i gadatliwy C3PO i R2D2. Funkcją jaką Ci bohaterowie spełniali w opowieści było dodawanie elementu komicznego i rozładowywanie napięcia. Nieco poważniejszy był wątek robotów Federacji Handlowej z Nowej Trylogii. Trzeba jednak przyznać, że armię droidów można opisać raczej  jako”Sztuczną” niż „Inteligencję”. W baśni rozgrywającej się w Galaktycznej Republice zabrakło miejsca na poważniejsze podejście do tematu niż traktowanie robotów jako elementów dekoracji i beznamiętnego mięsa armatniego.

 

 W Terminatorze mamy bunt maszyn spowodowany przez wojskowy system obrony – Skynet, który postanowił wyeliminować ludzkość w 1997 roku. Ludzkość przegrywała wojnę i kryjąc się w zgliszczach cywilizacji prowadziła partyzancką walkę. Mamy tu do czynienia z wizją podobną do tej z Łowcy Androidów, z pewną różnicą: tutaj ludzkość osiągnęła niższy poziom techniczny, natomiast same maszyny są pozbawione emocji i jednocześnie doskonalsze – Replikanci byli skazani na zaledwie kilka lat życia ponadto kilka celnych strzałów z broni palnej kończyło ich żywot, natomiast Terminatorzy to niezniszczalni, bardzo praktyczni przeciwnicy. Ciekawe, że mimo technologii do podróży w czasie T-800, a nawet T-1000 nieszczególnie imponują – to znaczy rzeczywiście w porównaniu do człowieka byli śmiercionośni, mimo to ich możliwości nie są szczególnie zaawansowane w stosunku do arsenału jakim dysponujemy na chwilę obecną.

http://i2.wp.com/static.giantbomb.com/uploads/original/0/1317/462873-smith5.jpg?resize=709%2C369

 Pierwsza część trylogii rodzeństwa Wachowskich robi niesamowite wrażenie – wielu z nas po jej obejrzeniu została się przez chwilę z myślą: „A może ja żyję w Matrixie?”. Po raz kolejny inteligentne roboty zostały ukazane jako zagrożenie, które w wojnie międzygatunkowej (podobnie jak w Terminatorze) przewyższyło swego stwórcę. Tutaj jednak klasyczne maszyny stanowią tylko mało ważny dodatek, a najistotniejsze są programy działające w obrębie wirtualnej rzeczywistości. O ile Agenci, Serafin i Architekt raczej wpasowują się w naturalne wyobrażenie o myślącym oprogramowaniu to rozmawiający o żądzy Merowing, jego żona (program mający żonę!) prosząca Neo o jeden namiętny pocałunek oraz zachowująca się jak mała dziewczynka Sari to prawdziwie rewolucyjni bohaterowie. Przede wszystkim jednak niezwykle interesujący jest kontrast między coraz bardziej odhumanizowanym i pozbawionym emocji Neo, a Agentem Smithem nabierającym życia z każdą sekundą by pod koniec historii stać się prawdziwym wulkanem ekspresji. Odraza jaką żywi do ludzi, żądza potęgi i chęć przetrwania Smitha stają w opozycji do mesjańskiej postawy Wybrańca, który odrzuca życie i jedna się z wrogiem. Warto dodać, że z serii Animatrix jasno wynika, że wojnę ludzie-maszyny wywołaliśmy my poprzez swoją arogancję i butę, cechy prowadzące do naszego upadku w niemal każdym futurystycznym scenariuszu…

Według Ja, Robot w 2035 roku robotyka będzie ingerować w codzienność, czyniąc nasze życie dużo prostszym dzięki pomocy inteligentnych technologii. Ludzie będą na nich polegać, ufając im bezgranicznie. Wszystko to dzięki Trzem Prawom Robotyki, które nie będą im pozwalać na skrzywdzenie ludzi. Główny bohater historii w odróżnieniu od reszty społeczeństwa odnosił się do cudów techniki z nieskrywaną niechęcią. Kiedy zamordowano twórcę inteligentnych robotów, Detektyw Del Spooner podjął śledztwo. Okazało się, że robot Sonny doszedł do zaskakujących wniosków… i zamierzał zamknąć ludzi w złotej klatce, wbrew ich woli. Choć Sonny posiadał czyste intencje to brak empatii sprawił, że stał się opresyjnym tyranem i przeciwnikiem ludzkości. Mamy tu więc do czynienia z spojrzeniem na sprawę z jeszcze innego kąta, gdzie robot jako rozumująca istota „chce dobrze”, ale problemem jest brak uczuć.

Temat efektów postępu technologicznego wciąż jest na topie. Mimo bogactwa różnych interpretacji zawartych w literaturze i kinie ciągle pojawiają się nowe historie pokazujące możliwy rozwój (kres?)cywilizacji. Dowodem jest choćby nadciągająca premiera Ex Machiny i Avengers: Age of Ultron. Fani kina Science Fiction powinni być zatem zadowoleni – intrygujących treści nie brakuje, a nic nie zapowiada zużycia tego bogatego zagadnienia.

ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

Redaktor

Twórca cyklu "Powrót do przeszłości". Wielki miłośnik spaghetti westernów, kina szpiegowskiego i fantasy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?