the old guard background Advertisement

Artykuł: Jak kodeks Haysa wpływał na kino

„Kodeks Haysa” trzymał pieczę nad wytworami „Fabryki Snów” przez kilkadziesiąt lat. Dbał, by nie pokazywano gorszących scen i wręcz ograniczał reżyserów w ich pracy. A dlaczego w ogóle takie coś wprowadzono? Cofnijmy się zatem do początków…

William Harrison Hays był żyjącym na przełomie XIX i XX wieku politykiem i głównym dyrektorem amerykańskiej poczty. W 1922 roku stanął na czele niedawno powstałego stowarzyszenia „Motion Picture Producers and Distributors of America”, które reprezentowało największe studia filmowe. Zadaniem MPPDA było poprawienie wizerunku Hollywood po wielu głośnych skandalach powiązanych z gwiazdami filmowego światka. Moralnie Ameryka chyliła się ku upadkowi, a jednym z powodów takiego stanu rzeczy były idee i treści pokazywane w kinach. Wielu obywateli postrzegało Hollywood jako źródło zła i zepsucia. Kluczem było wprowadzenie cenzury, na co silnie naciskały organizacje obywatelskie, religijne i polityczne. Po małych wzlotach i upadkach Hays w 1927 roku zasugerował szefom wytwórni, by zebrali się i sami ustalili cenzorską listę. Spis nazwany „Dont’s and Be Carefuls” zawierał 11 zakazów (nie można było np. używać zwrotów „o mój Boże”, „Jezu Chryste” i pokazywać białych niewolników) i 26 „wrażliwych” punktów-tematów, które mogły być pokazywane, ale ze szczególną ostrożnością – ostatnie słowo i tak należało do cenzora (np. sceny podpaleń, nocy poślubnych i wzbudzanie sympatii do przestępców).

 Artykuł Jak Kodeks Haysa wpływał na kino

Dwa lata później redaktor „Motion Picture Herald” Martin Quigley i jezuita Daniel A. Lord stworzyli nowy kodeks i przedstawili go szefom studiów filmowych. Ci przystali na pomysł, częściowo dlatego, że woleli uniknąć ingerencji rządu w kwestiach cenzury. W marcu 1930 roku MPPDA zaakceptowało postanowienia kodeksu – William Hays nie był autorem, a po prostu dokument wprowadził, stąd potoczna nazwa „Kodeks Haysa”, a oficjalnie „Motion Picture Production Code”. W 1934 roku uzyskał on moc prawną i przez kolejne ponad 30 lat blokował wszelkie niemoralne elementy filmów produkowanych w USA i tych nie-amerykańskich, które miały być dystrybuowane w kraju.

Na wstępie figurowały 3 ogólne zasady:

1. Żaden obraz nie powinien zaniżać wzorców moralnych tych, którzy będą go oglądać. Sympatia odbiorców nie powinna być rzucona na stronę przestępstwa, zła i grzechu.

2. Powinny prezentowane być prawidłowe standardy życia, podporządkowane jedynie wymogom dramatu i rozrywki.

3. Nie może być wyśmiewane prawo ludzkie i naturalne ani zachęcanie do jego łamania.

Dalsza część obejmowała podział na 12 poszczególnych kategorii. W skrócie wyglądało to tak:

Przestępstwa wbrew prawu – Nie wolno pokazywać wyższości przestępstwa nad panującym prawem i sprawiedliwością. Sceny morderstw nie mogą zachęcać do ich naśladowania i nie wolno pokazywać ich w szczegółach, podobnie jak rabunków i wybuchów. Użycie broni palnej ograniczone do minimum, nie wolno pokazywać przemytu i handlu narkotykami, a alkohol może pojawiać się tylko, jeśli wymaga tego scenariusz, bądź charakteryzacja.

Seks – Musi być uszanowana świętość instytucji małżeństwa, cudzołóstwo, jeśli konieczne w scenariuszu, nie może wyglądać atrakcyjnie. Pocałunki nie mogą być zmysłowe i nadmierne, a pojedynczy może trwać do trzech sekund. Uwodzenie i gwałt mogą być tylko sugerowane, nie wolno ich pokazywać, nie jest to też odpowiedni temat dla komedii. Żadnej perwersji, par mieszanych, białych niewolników i scen porodów.

Wulgarność/Nieprzyzwoitość/Bluźnierstwo – Wszelkie tematy obrzydliwe, złe i nieprzyjemne powinny być ukazane z szacunkiem dla oglądających. Wszelkie przekleństwa, obsceniczne gesty, żarty i piosenki są zakazane. Nie wolno też używać słów i zwrotów typu „God”, „Jesus Christ” i „Hell”.

Artykuł Jak Kodeks Haysa wpływał na kino

Strój – Zakazane ubiory eksponujące jakiekolwiek części ciała, nie można też pokazywać nagości i scen rozbieranych.

Tańce – Taniec nie może sugerować podtekstów seksualnych oraz podkreślać nieprzyzwoitych ruchów.

Religia – Żaden film nie może kpić z wiary religijnej. Słudzy religii nie mogą być wykorzystywani jako złoczyńcy lub postacie komiksowe. Ceremonie jakiejkolwiek religii muszą być traktowane z należytym szacunkiem.

Lokalizacje – Sypialnie muszą być ukazane w dobrym guście.

Uczucia narodowe – Flagę należy traktować z szacunkiem. Historia, instytucje, wybitni ludzie  i obywatele innych krajów muszą być godnie pokazywani.

Tytuły – Nie mogą być lubieżne, obsceniczne i nieprzyzwoite.

Tematy odpychające – Muszą być traktowane w granicach dobrego smaku. Dotyczy to kar przez powieszenie i porażenie elektryczne, tortur fizycznych i psychicznych, brutalności, okrucieństwa wobec dzieci i zwierząt, prostytucji i operacji chirurgicznych.

Dalsze elementy Wam podaruję, dotyczą one pojęć „sztuki”, „rozrywki”, „moralności”, szczegółów na temat prawa, standardów życia, dystrybucji i tak dalej. Powyższe zagadnienia w zupełności wystarczą do zrozumienia działania kodeksu, a musicie przyznać, że niektóre kwestie co dość oryginalne, żeby nie powiedzieć głupie.

Artykuł Jak Kodeks Haysa wpływał na kino3

Restrykcyjnym zasadom nie każdy chciał się poddać, więc reżyserowie i producenci stosowali najróżniejsze metody do ominięcia kodeksu. Billy Wilder wiedział, że „Pół żartem, pół serio” (1959) nie ma szans w starciu z cenzurą. Dlatego scenariusz jak i kopię filmu pokazał cenzorom dopiero po projekcji dla dziennikarzy. Krytycy byli zachwyceni, rozgłos nadszedł od razu i biuro Haysa niechętnie zatwierdziło film, byle tylko uniknąć publicznego sporu.

Podobnie było ze „Złotorękim” (1955) Otto Premingera z Frankiem Sinatrą w roli głównej. W dużej mierze w filmie poruszano wątki związane z narkotykami, więc kiedy cenzorzy nie wydali pozwolenia, reżyser wprowadził film do kin nielegalnie (każda produkcja musiała najpierw uzyskać potwierdzenie MPPDA). Farsa ta sprawiła, że kodeks od kolejnego roku pozwolił trochę bardziej na „eksplorowanie” tematów dotyczących zażywania i uzależnienia od narkotyków. Wydano też pozwolenie dla filmu.

Alfred Hitchcock miał sporo chwytów na zmylenie cenzorów, a najlepsze z nich wykorzystał w „Psychozie” (1960). Było pewne, że cenzorzy przyczepią się do Janet Leigh w bieliźnie, więc do oceny celowo oddał surowy materiał ze znacznie odważniejszymi ujęciami. Po udawanej kłótni zgodził się na cięcia i w efekcie uzyskał końcowy materiał taki jak chciał od początku. Scena pod prysznicem? Zgodnie z zasadami, filmowa Marion nie mogła pokazać się nago, więc by uzyskać taki efekt, ubrano aktorkę w kostium w kolorze skóry.

Z kolei w „Osławionej” (1946) brytyjski reżyser od podstaw zaplanował słynną scenę całowania między Ingrid Bergman i Carym Grantem. Było zbyt namiętnie, dlatego Hitchcock dodał do sceny niewinny dialog i rozmowę  przez telefon, by uśpić czujność cenzorów. Zachowana została przy tym zasada trzy-sekundowych pocałunków.

https://www.youtube.com/watch?v=Zu8JASfWb6A

Ekscentryczny multimilioner Howard Hughes przez dwa lata walczył z biurem Haysa o dopuszczenie do wyświetlania jego westernu „The Outlaw” (1943), który w głównej mierze skupiał się na… biuście Jane Russell, czego Hughes nie ukrywał. Cenzorzy zatwierdzili film, kiedy w końcu producent zgodził się na kilka cięć.

Producent „Przeminęło z wiatrem” (1939), David O. Selznick stoczył batalię z cenzorami o dopuszczenie słowa „damn” w słynnej kwestii Clarka Gable’a. Lista zastępcza obejmowała takie wypowiedzi jak „The devil may care, I don’t!”, „Frankly my dear… I just don’t care,” i „I don’t give a hoot”. W końcu dopuszczono pierwotną wersję, ale Selznick musiał zapłacić pięć tysięcy dolarów kary.

https://www.youtube.com/watch?v=PAqxWa9Rbe0

Schyłek panowania kodeksu nastąpił w latach 60. na skutek licznych zmian obyczajowych i o ile spis powoli upadał już dekadę wcześniej, to teraz egzekwowanie zasad stało się praktycznie niemożliwe. Młode pokolenie, a wśród nich hippisi i ruchy LGBT kwestionowały postanowienia kodeksu. Narastały też walki o prawa obywatelskie. 1 listopada 1968 roku ostatecznie porzucono „Kodeks Haysa” i „Motion Picture Association of America” (Nazwę zmienił Eric Johnston w 1945 zastępując Haysa na stanowisku prezesa) zaprezentowało obywatelom zupełnie nowy system ocen, dodawany już do ukończonego obrazu – G (dozwolone dla wszystkich), M (osoby pełnoletnie), R (osoby powyżej 16 roku życia lub pod opieką rodzica/opiekuna) i X (niedozwolone dla osób poniżej 16 roku życia).

Zobacz też: Artykuł: Weterani złotej ery Hollywood

Na koniec należy zadać sobie pytanie – czy „Kodeks Haysa” faktycznie przeszkadzał i ograniczał kino? Trzeba zauważyć, w tym okresie powstały najlepsze filmy w historii, wystarczy zerknąć na jakiekolwiek rankingi, czy to amatorów kina, czy Amerykańskiego Instytutu Filmowego. – w większości przypadków królują stare produkcje, powstałe w okresie „Haysowskiej dyktatury”. I jakoś tytuły te odnosiły niewiarygodne sukcesy, a widzowie obchodzili się bez golizny i przekleństw. Owszem, przyjemnie ogląda się „Chłopców z ferajny”, gdzie słowo „fuck” pada 321 razy, , albo jeszcze inne wypruwanie flaków, krwawe mordobicia i gorące sceny z „Nagiego instynktu”, ale i te stare produkcje w jakiś sposób urzekają, m.in.  przez fakt, że nie ma w nich zepsucia. Ja pozostanę w tej kwestii neutralny, lubię stary Hollywood, ale też fajnie jest obejrzeć Tony’ego Montane wciągającego górę koksu… 🙂 Dajcie znać, jakie jest Wasze zdanie!

Zagorzały miłośnik amerykańskiego kina i kultury lat 50. i 80. oraz amator fotografii motoryzacyjnej i starych samochodów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?