Pod Ostrzałem #14 – Siedmiu wspaniałych

Przed Wami czternasta już odsłona naszej autorskiej serii Pod Ostrzałem! Tym razem na tapet bierzemy remake klasycznego westernu – Siedmiu wspaniałych! Naszą recenzję przedpremierową znajdziecie, klikając TUTAJ. Tymczasem zapraszamy Was do zapoznania się z opiniami pozostałych członków redakcji Movies Room, którzy mieli już przyjemność (bądź nie) obejrzeć film Antoine’a Fuqua. Nasze opinie i oceny uporządkowaliśmy w kolejności od najbardziej pozytywnych do mniej entuzjastycznych. W tekście mogą znaleźć się lekkie spoilery! Uwaga, zaczynamy!


Krzysztof Warzała – dziennikarz

Ocenia na: 78/100

Cały czas czekam, aż Antoine Fuqua stworzy z Denzelem kolejne arcydzieło na miarę Dnia Próby. Bez litości było fantastycznie zrealizowane i mistrzowsko zagrane, ale scenariusz niczym nie zaskakiwał. Reżyser więc połączył siły z pozornie świetnym scenarzystą, Kurtem Sutterem, ale ten mu napisał taką nudę, że aż żal odbyt ściska. Teraz niby sam twórca Detektywa przyjechał na pomoc, ale znów dostarczono historię, która nie zaskakuje. Broni się tylko jak zwykle w filmach Fuqua realizacja. Siedmiu wspaniałych to kapitalne widowisko z barwnymi protagonistami. Western zrealizowany niczym kino sensacyjne, lecz wciąż z poszanowaniem tradycji koni i kowboi. Dostarcza masy rozrywki, ale nie jest to poziom niedoścignionego Tombstone. Chris Pratt i Denzel Washington nie zbliżyli się nawet do Vala Kilmera i Kurta Russella.

Piotr Kurek – redaktor

Ocenia na: 75/100

W ostatnich latach fani westernów nie byli rozpieszczani. Na szczęście siedmiu wspaniałych zachowuje charakterystyczne cechy gatunku – mamy całkiem sporo pięknych plenerów, przyjemną dla ucha muzykę, honor, braterstwo, , widowiskowe strzelaniny i pojedynki. Mimo wszystko obraz ma swoje wady – z tytułowej siódemki, tylko dwie/trzy postacie mają ciekawszy charakter, a film momentami po prostu… nuży. Ogólnie rzecz biorąc, prostą opowieść o obronie uciśnionych ogląda się z dużą przyjemnością.

magnificent seven pod ostrzalem 1

Zobacz również: Recenzja filmu Siedmiu wspaniałych (1960)

Tomasz Rewers – redaktor naczelny

Ocenia na: 73/100

Siedmiu Wspaniałych czyli remake kultowego westernu z 1960 roku będącego z kolei remakiem jeszcze bardziej kultowego obrazu Kurosawy, jest produkcją bardzo dobrą. Chociaż w tym przypadku nie mamy do czynienia z obrazem, który przejdzie do historii jako kultowy, to z czystym sumieniem mogę go uznać za jeden najmniej rozczarowujących blockbusterów tego roku. Jeśli miałbym wymienić siedem wspaniałych cech tego filmu byłyby to: aktorstwo, kostiumy, malownicze plenery, efekty specjalne, ciekawie odświeżony scenariusz, reżyseria oraz przede wszystkim zachowany klimat gatunku. Chociaż Siedmiu Wspaniałych to western w pełnym tego słowa znaczeniu to nie brakuje mu wad często spotykanych w filmach tego rodzaju. Czasem potrafi znużyć, jest przewidywalny i bazuje na oklepanych schematach. Brakowało również wyróżniającej się muzyki, która mogłaby dodać produkcji nieco więcej uroku.

Kamil Serafin – stały współpracownik

Ocenia na: 70/100

Siedmiu wspaniałych ma wiele elementów, jakimi powinien się cechować udany western. Trup ściele się gęsto, strzelaniny w zapuszczonych miasteczkach są dynamiczne i pełne wartkiej akcji, a awantury przy szklance whisky to chleb powszedni. Jest komedia jest i dramat. Jest w końcu siódemka tytułowych bohaterów, którzy nadrabiają braki spowodowane przez niedopracowany scenariusz. Nie ma co ukrywać, że Fuqua pokazuje nam to, co już znamy. I o ile jest to wyraz braku ambicji i własnej wizji z jego strony, o tyle nie wpływa on na fakt, że film ogląda się zaskakująco dobrze. Koniec końców, przecież lubimy to, co już widzieliśmy…

Szymon Góraj – redaktor prowadzący działu publicystyka

Ocenia na 70/100

Największą zaletą remake’u kultowego filmu Johna Sturgesa jest chyba paradoksalnie to, że nie próbuje dorównać oryginałowi pod względem przesłania. Dzieło z 1960 roku miało wiele ciekawych myśli i pewne głębsze przemyślenia. Fuqua trzyma się swojego rzemiosła, nie próbując wydziwiać, co wychodzi mu na dobre. To taki trochę parawestern, bardziej chwilami przywodzący na myśl ulepszoną wersję Legionu Samobójców aniżeli historie o rewolwerowcach z przeszłości. Przecież lwia część głównych bohaterów to postacie iście komiksowe! Czarnoskóry łowca głów (Washington), Star-Lord na Dzikim Zachodzie (Pratt), efektowny i zabójca rodem z Japonii (Byung-hun Lee), zarośnięty Wilson Fisk z tomahawkiem (Vincent D’Onofrio) – a wszędzie wokół efektowna sieczka. Czegóż chcieć więcej? To po prostu naprawdę dobra rozrywka na weekend, i zarazem jeden z najlepszych remake’ów ostatnich lat.

magnificent seven pod ostrzalem 2

Zobacz również: Żywioł. Deepwater Horizon – recenzja filmu opartego na faktach

Jakub Najmoła – stały współpracownik

Ocenia na: 70/100

Miał to być wielki powrót do jednego z klasyków westernu. Wielki może nie był, ale na pewno udany. Nowy film w reżyserii Antoine Fuqua jest nie tylko wierny pierwowzorowi pod względem przedstawionej historii ale również posiada cechy typowego klasycznego westernu. Jest to na pewno miłe zaskoczenie, mając w pamięci podobne tego typu filmy z ostatnich lat jak np. Bone Tomahawk. Tutaj mamy zarówno pojedynki rewolwerowców, jak i charakterystyczne kadry z jazdą konną na tle horyzontu. Trochę słabo prezentuje się oprawa muzyczna, która zawsze była mocnym punktem klasyków westernu. Po prostu jest i niczym specjalnie się nie wyróżnia. Duży natomiast plus za dodanie na sam koniec charakterystycznego motywu muzycznego z 1960 roku. Remake jest filmem raczej na jeden raz i na pewno nie zapisze się w historii kina w takim stopniu jak filmy Kurosawy czy Sturgesa, jednak fajnie było zobaczyć odświeżonych Siedmiu Wspaniałych z dodatkiem efektów specjalnych, które kiedyś były niemożliwe do zrealizowania.

Bartosz Tomaszewski – redaktor prowadzący działu recenzje 

Ocenia na: 65/100

Nigdy nie uważałem Fuqua za wybitnego reżysera. Dla mnie to bardziej rzemieślnik, który od kilku lat jedzie na popularności swojego życiowego dzieła – Dnia próby. Jego filmy stoją na pewnym dobrym poziomie, jednak nie jest to kino, które miałbym zapamiętać na dłużej niż kilka dni po seansie. No cóż, po obejrzeniu odświeżonych Siedmiu wspaniałych, nic się w tej kwestii nie zmieniło. W ogóle zastanawia mnie jakim cudem Fuqua otrzymał zielone światło na realizację tego filmu, jak i zapowiedzianego jakiś czas temu remake’u Scarface. Niektórych produkcji po prostu nie powinno się ruszać. Co do samego filmu, jest to jeden z przedstawicieli produktów skrojonych pod widza i wszelkie standardy stawiane przez Hollywood. Mamy różnorodną obsadę, jest Afroamerykanin, Azjata, Meksykanin, Irlandczyk no i obowiązkowo kobieta z pistoletem, symbolizująca to, że płeć piękna też nie daje sobie w kaszę dmuchać. Są ładne widoczki, porządne efekty specjalne, trochę slow-mo i kupa absurdu. No bo kule się ich (prawie) nie imają. Wszystko jest tu zbyt grzeczne, nawet wiecznie pijany Chris Pratt wcale nie wygląda jakby przez ostatnie dni ciągle żłopał whisky. Główny złoczyńca jest mało wyrazisty, a jego pomocników po prostu przemilczę. Brak w tym filmie pazura i czegoś, co mogłoby mnie w jakiś sposób pozytywnie zaskoczyć. No bo powiedzmy sobie szczerze, piskliwy głos bohatera granego przez Vincenta D’Onofrio wzbudza jedynie śmiech zażenowania.

magnificent seven pod ostrzalem 3

Zobacz również: Antoine Fuqua wyjaśnia dlaczego historia o Człowieku z blizną wciąż jest aktualna

Aleksandra Czekaj – dziennikarz

Ocenia na: 60/100

Niestety Fuqua z Nicem Pizzolatto nie podołali zadaniu. Miało być świeżo, miało być ciekawie, a wyszło tak naprawdę hollywoodzkie kino akcji na Dzikim Zachodzie. Temat różnorodności w obsadzie może opuśćmy, bo dzisiejsza poprawność polityczna zaczyna już być momentami absurdalna, a wszystko wskazuje na to, że pod tym kątem już nic się nie zmieni. Największym mankamentem filmu jest tu jednak reżyseria Fuqua, który umie świetnie nakręcić sceny akcji, ale w ogóle nie radzi sobie podczas dłuższych rozmów bohaterów i monologów, w wyniku czego widz się zwyczajnie nudzi. Przyczyną tego jest również średni scenariusz – gdyby podczas tych ujęć odbywały się ciekawsze, hipnotyzujące rozmowy, pokroju Detektywa (1. sezon), wtedy wzrok nie uciekałby z ekranu. Co do aktorstwa wszyscy zagrali bardzo dobrze, a na wyróżnienie zasługują Vincent D’Onofrio, Ethan Hawke i Denzel Washington, natomiast Chris Pratt nic nowego nie pokazał, bo znowu zagrał Star-Lorda. Ostatnim minusem jest zakończenie, które mógłby być o wiele lepsze. Zdecydowanie lepsza wersja Johna Sturgesa.

Dominik Dudek – dziennikarz

Ocenia na: 50/100

Może i dobrze było zobaczyć film Sturgesa we współczesnej wersji, gdzie możliwości realizacyjne pozwalają na zdecydowanie więcej niż 56 lat temu, ale jednak kilka ładnych ujęć, dobre efekty specjalne, parę elementów adekwatnych do gatunku oraz doborowa obsada nie są w stanie poratować scenariusza Nica Pizolatto, po którym spodziewałem się znacznie więcej pamiętając o świetnym Detektywie. Blockbustery raczej nie powinny przynudzać, a tu niestety znalazły się i takie momenty, okraszone słabymi dialogami. Do tego tez dochodzi finałowa scena, przy której w moim przypadku nie obyło się bez facepalmów. Co się tyczy naszych multikulti Siedmiu Wspaniałych Avengersów to zdecydowanie zapamiętam Vincenta D’Onofrio, gdyż on jako jedyny z reszty sławnych twarzy próbował zagrać coś nowego i mnie się to podobało. Kto oglądał wersję z 1960, ten wie, że nie wszyscy bohaterowie dożyli happy endu. Tak samo było i w tym przypadku, tylko że tym razem ich los był mi po prostu obojętny. Jeśli twór Fuqua potraktuje się wyłącznie jako źródło rozrywki, to nie jest ciężkim grzechem się na niego wybrać, ale trzeba mieć na uwadze, iż obecnie w kinowych repertuarach możemy znaleźć zdecydowanie lepsze pozycje. Do remake’u Siedmiu Wspaniałych od początku podchodziłem sceptycznie, ale jak Fuqua zamierza zrobić nowego Człowieka z Blizną to teraz aż się boję, co z tego wyniknie…


Podsumowując! Średnia ocen naszej redakcji to 68/100! A czy Wy już oglądaliście film Siedmiu wspaniałych? Jeśli tak, to jak Wam się podobał? Jaką byście mu wystawili ocenę?

Redaktor

Miłośnik kina, gier wideo i komiksów. Online 24/7. Redaktor prowadzący działów: Recenzje premier, Powrót do przeszłości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?