Wszystko co chcielibyście wiedzieć o Jamesie Bondzie, ale baliście się zapytać.

Każdy kto mnie zna, wie, że jestem największą fanką Jamesa Bonda po wschodniej stronie Wisły. Nie traktuje tego jako nic niezwykłego z racji faktu, iż nie jestem odosobniona w moich odczuciach, a poza tym agent 007 po ponad 50 latach obecności na dużym ekranie traktowany jest jako ikona popkultury. Ale czy na pewno wszyscy znają go tak dobrze jak mogłoby się nam wydawać? Przeszukałam więc internet oraz różnego rodzaju leksykony, by przedstawić wam przez premierą „Spectre” zbiór rzeczy, których na pewno nie wiedzieliście na temat agenta Jej Królewskiej Mości.

James Bondotrzymał swoje imię oraz nazwisko po ornitologu. Można się o tym dowiedzieć z wywiadu jaki udzielił Ian Fleming dla The New Yorkera: „Kiedy w 1953 roku napisałem pierwszą książkę chciałem, aby Bondbył maksymalnie nudnym, zupełnie nieinteresującym mężczyzną, któremu przytrafiają się „rzeczy”… Jedną z biblii mojego dzieciństwa były „Ptaki zachodnich Indii” autorstwa Jamesa Bonda, znanego ornitologa, kiedy myślałem nad imieniem i nazwiskiem pomyślałem, Boże, to jest najnudniejsze nazwisko jakie słyszałem, więc go użyłem. Teraz najnudniejsze nazwisko świata stało się tym najbardziej ekscytującym. Pan Bond napisał mi nawet list, w którym dziękował za jego wykorzystanie”.

Sama zaś postać Agenta 007, a raczej jego aparycja była wzorowana na Hoagyu Carmichaelu. Spytacie, kim jest owy jegomość? To amerykański kompozytor, tekściarz, a momentami nawet aktor. Podobno sam Fleming, mówił o tym, że chce, aby Bond wyglądał jak Carmichael tylko miał mieć przy tym mroczniejszy sznyt.

Mało kto wie, że za pierwszą sprzedaż praw do ekranizacji w 1954 Fleming zarobił całe 1000 złotych. Chodziło wtedy o ekranizację „Casino Royale” przez stację CBS.

Jak można się domyśleć rolę proponowano wielu znanym aktorom. Jednym z nim był Clint Eastwood, który jednak się nie zgodził. Kilka lat później w wywiadzie wyjaśnił powody swojej rezygnacji: „Zaproponowano mi sporo pieniędzy za Jamesa Bonda, o ile przyjmę rolę. To było po tym, jak Sean Connery odszedł. Mój prawnik reprezentował Broccolich, przyszedł do mnie i powiedział: „Bardzo chcą, abyś się zgodził”. Dla mnie, cóż, to była rola dla kogoś innego. To była rola Seana. Uważałem, że to nie dla mnie”.

Co ciekawe aktor i reżyser twierdził, że w rolę agenta 007 nigdy nie powinien wcielić się Amerykanin. Z tego powodu z angażu zrezygnował nie kto inny jak Burt Reynolds. Do grona potencjalnych kandydatów zaliczano również:

  • Erika Banę,

  • Hugh Jackmana,

  • Jamesa Purefoy’a,

  • Juliana McMahona,

  • Gerarda Butlera,

  • Sama Neilla.

Fani serii przyzwyczajeni są do faktu, iż James Bondpija wódkę martini wstrząśniętą nie zmieszaną. Mało kto wie, że nie był to jedyny trunek jakim się raczył. Sam Fleming bardzo lubił drink nazywający się „Vesper Martini”. Do jego przygotowania potrzebujecie:

  • Ginu,

  • Martini,

  • odrobiny alkoholu o nazwie Lillet.

Sztandarowy już trunek pojawił się w pierwszym bondowskim filmie „Dr. No”. Wtedy firma Smirnoff zaproponowała, że sporo zapłaci za to, aby Bond pił tylko wódkę z martini. Prawda jest jednak taka, że oprócz tego zdarzało mu się wypić

  • Wódkę z tonikiem

  • Scotch & Soda

  • Americano

  • Stingera

  • Mojito

  • Black Velvet

  • Negroni.

A skoro mowa o drinka, to warto również wspomnieć o jedzeniu. Do ulubionych dań Bonda zaliczamy: grillowaną solę, jajka w kokilkach, czyli Oeufs en cocotte (jajka w miseczce) oraz pieczoną wołowinę z sałatką ziemniaczaną.

Po premierze „Skyfall” wiele osób zastanawiało się nad rodowodem agenta 007. Prawda jest taka, że jego rodzice – Andrew Bondi Monique Delacroix-Bond, zginęli w trakcie wspinaczki, gdy James miał 11 lat. Jest w połowie Szkotem, a w połowie Szwajcarem. Wychowywała go jego ciotka w małej wiosce w hrabstwie Kent o nazwie Pett Bottom. Co ciekawe, jego rodowód został zmodyfikowany przez Fleminga na cześć pierwszego odtwórcy roli – Seana Connery. „Orbis Non Sufficit” jest rodzinnym mottem Bonda i oznacza „Świat to za mało”.

Każdy szanujący się fan, wie, że Fleming był częścią brytyjskiego wywiadu. Mało kto wie, że największą inspiracją dla pochodzenia trzech cyfr, które oznaczały licencję na zabijanie i oznaczenie konkretnego agenta był XVI wiek. Odnoszą się one do postaci Johna Dee. Był on nie tylko okultystą, ale również nadwornym astrologiem Elżbiety I, alchemikiem, kabalistą i badaczem wiedzy tajemnej. To on jest pierwszym, który użył nazwy Imperium Brytyjskie. Za każdym razem, gdy pisał do Elżbiety I, to korespondencję oznaczał właśnie za pomocą „007”, co miało oznaczać – Tylko dla Twoich oczu.

Nie należy zapominać, że Bond nie może istnieć beż Q czy M. M to przydomek mamy Fleminga, który tak właśnie o niej mówił. Najczęściej można się spotkać z opinią, że postać oparł na swoim znajomym i dowódcy z marynarki, admirale J.H. Godfrey’u, jednak więcej w nim jego prawdziwej rodzicielki.

Z kolei Q został stworzony na podstawie Geoffreya Boothroyda – angielskiego specjalisty od broni – który pisał do Fleminga listy i doradzał w sprawie broni. To właśnie on zwrócił uwagę na to, że ktoś taki jak Bond nie powinien korzystać z Beretty. I to właśnie on pojawia się w „Dr. No”, aby zabrać ją Bondowi twierdząc, że to pistolet dla kobiet, a on potrzebuje czegoś z odpowiednią siłą rażenia.

Nie wiem czy wiecie, ale Auric Goldfinger, istniał w rzeczywistości. Nie miał na imię Auric, a Erno i po pierwsze był sąsiadem Fleminga, a po drugie znanym architektem, który słynął z tego, że kochał beton. Erno nie spodobało się to, że w jednej z książek głównym przeciwnikiem Bonda będzie Auric Goldfinger i próbował zatrzymać publikację. Nie udało mu się to głównie dlatego, że Fleming miał gotowy plan awaryjny. Uznał, że Goldfingera zmieni w Goldpricka.

Wielu z was pewnie zastanawia się co takie może łączyć Steven Segan i Agenta 007? To właśnie on złamał rękę w nadgarstku Conneremu na planie filmu „Nigdy nie mów nigdy”. Działo się to w trakcie ćwiczeń ze sztuk walki.

Jak pokonać Castro, panie Fleming? – to autentyczne pytanie, jakie zadał pisarzowi John Fitzgerald Kennedy. Prezydent był wielkim fanem Bonda. W trakcie wspólnej kolacji Fleming podsunął mu pomysł polegający na tym, aby napromieniować brodę Castro tak, aby ten musiał ją zgolić, co sprawiłoby, że ucierpiałaby jego charyzma.

Bond przez wszystkie filmy pozbawił życia kilkaset osób. Najwięcej trupów na koncie ma jego inkarnacja grana przez Pierce’a Brosnana, który w samym tylko „GoldenEye” zabił 47 osób. Mało kto zdaje sobie również sprawę z faktu, iż Bond miał syna. Działo się to w książce – „Żyje się tylko dwa razy”.

Warto zakończyć całość muzyczną anegdotką. Motyw główny jest pozostałością po musicalu, o którym lepiej zapomnieć. Kompozytor Monty Norman pierwotnie stworzył utwór „Good Sign, Bad Sign”, który opowiada o kichaniu. Mówiąc krótko, kiedy dostał propozycję stworzenia motywu przewodniego filmu o 007 przerobił swój materiał źródłowy.

 

Nie powiodło się osadzenie:http://https://www.youtube.com/watch?v=SnSJXYv5jKI.

Stały współpracownik

Radiowiec z przypadku, filmowiec z zamiłowania. Dziecko Mensy i wielbicielka filmów klasy Z w jednym.

Więcej informacji o
, ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?