Advertisement
banner

Pod ostrzałem #3 – „Jurassic World”

Drodzy czytelnicy, zapraszamy Was do lektury trzeciej odsłony cyklu „Pod ostrzałem”. Tym razem na tapet bierzemy film bijący ostatnimi czasy wszelkie rekordy światowego box-office, a mianowicie „Jurassic World”! Zapraszamy do zapoznania się z opiniami członków Movies Room, którym dane już było obejrzeć ten wakacyjny blockbuster. Nasze opinie i oceny uporządkowaliśmy w kolejności od najbardziej pozytywnych do negatywnych. Uwaga, zaczynamy!

https://www.youtube.com/watch?v=aJJrkyHas78

Bartosz Tomaszewski – Redaktor prowadzący

Ocenia na: 78/100

„Jurassic World” to film, który najprawdopodobniej nie zapisze się w annałach kinematografii, tak jak zrobił to poprzednik. Nie jest to kino rewolucyjne, ale czerpiące mocno z oryginału. Widać, że film tworzony był przez fana oryginału, bowiem nawiązań do niego jest tu co nie miara. Jest to idealny produkt rozrywkowy, który zapewniam, że dostarczy mnóstwo frajdy zarówno starym wyjadaczom, jak i tym młodszym kinomanom. To film, który składa hołd swojemu poprzednikowi w naprawdę subtelnym, a nie nachalnym stylu. Poproszę o więcej takich kontynuacji!

Piotr Jamrozik – Stały współpracownik

Ocenia na: 78/100

Od premiery „Parku Jurajskiego” minęły 22 lata, ale zafascynowanie niesamowitymi stworzeniami, jakimi w istocie były dinozaury, wcale nie słabnie. Historia przedstawiona w filmie już od samego początku potrafi nas zaintrygować i dostarczyć ciekawego wstępu, który błyskawicznie przenosi nas w wir akcji, spowodowany przez jedną z najnowszych atrakcji parku. Liczne wątki poboczne świetnie dopełniają opowieść. Reżyser dobrze wie, kiedy przyspieszyć, a kiedy zwolnić, aby nie przeładować obrazu samą akcją, dzięki czemu dzieło jest świetnie stonowane i znajduje czas zarówno dla bohaterów, jak i pełnych adrenaliny potyczek. Zdarzenia ekranowe potrafią wywołać przyspieszone bicie serca i zgrozę, ale mogą także zaskoczyć lub wzruszyć. Wartka akcja pozwala nam zapomnieć o bożym świecie, przez co dosłownie nas „pochłania”, a seans mija wręcz niepostrzeżenie. Całość dopełniają rewelacyjne efekty specjalne, świetne zdjęcia, bardzo energiczna oprawa muzyczna Michaela Giacchino i lekki humor, który z pewnością nas rozśmieszy. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się, że kontynuacja takiego hitu jak „Park Jurajski” naprawdę się uda i że będzie to film na poziomie.

Tomasz Rewers – Redaktor naczelny

Ocenia na: 75/100

Steven Spielberg po seansie „Jurassic World” powiedział, że film idealnie przedstawił jego wizję Parku Jurajskiego, muszę przyznać, że moją również! Chociaż linia fabularna niczym wielkim nie zaskakuje, czerpiąc inspiracje pełnymi garściami z kultowej „jedynki”, to całość ogląda się niesamowicie przyjemnie. Jeśli przymrużymy oko na kilka idiotyzmów, jak uciekającą na szpilkach przed T-Rexem Bryce Dallas Howard i nigdy nie uczących się na błędach włodarzy parku, film może widza naprawdę wciągnąć. Głównie to za sprawą przedstawionych w piękny sposób atrakcji Isla Nublar, charyzmatycznej roli Chrisa Pratta oraz wszędobylskim smaczkom z poprzednich części. Gołym okiem widać, że film zrobiony jest przez fana dla fanów!

Patryk Supeł – Redaktor

Ocenia na: 75/100

Na początku przyznam szczerze, że do oryginalnego „Parku Jurajskiego” mam duży sentyment i według mnie jego wizja, klimat i efekty są świetne również w dzisiejszych czasach. Będąc jednak na seansie „Jurassic World” poczułem z się z lekka jak chłopiec w latach 90., który marzył ujrzeć w końcu sprawnie działający park (pewnie też dlatego, że wiele osób na sali miało czapeczki i torby z logiem filmu). Udało się go w końcu zobaczyć, w dużej mierze już nie oczami Spielberga, a Colina Trevorrowa. Jednak jego spojrzenie na park było również miłym zaskoczeniem. W filmie jest dużo smaczków nawiązujących do pierwszej części. Sam film natomiast owszem, w niektórych scenach widać już coś, co było, jednak broni się własnymi pomysłami. Sam Indominus Rex potrafi na początku wzbudzić niepokój u widza, natomiast efekty specjalne i praktyczne równie mocno są widoczne w filmie na plus. W obrazie jest trochę wad, nawet czasem wydawało mi się, że niektóre głupkowate czy bezmyślne sceny są jakby umyślnie wdrożone do produkcji i tego nie rozumiem… Postać Chrisa Pratta myślę, że zadowoli niejednego widza i grą, i humorem, a nie do końca zmieniona ścieżka dźwiękowa, gdzie usłyszymy oryginalne, świetne motywy, wywoła uśmiech na twarzy.

Łukasz Szymański – Stały współpracownik

Ocenia na: 75/100

Nie spodziewałem się po tym filmie niczego wielkiego. Chciałem dostać jedynie dobre widowisko, które nie zszargałoby pamięci oryginału. I dokładnie to otrzymałem – nie ma tutaj niczego przełomowego lub czegoś, co rewolucjonizowałoby serię. To po prostu niezła i klimatyczna produkcja, która już samym soundtrackiem przypomina, za co kocha się pierwszą część. No i muszę też przyznać, że „Jurassic World” na nowo ożywił moją dziecięcą miłość do dinozaurów!

Aleksandra Machnowska – Korekta

Ocenia na: 75/100

Nie jest to żadne nihil novi w historii kina, lecz całkiem poprawne kino i dobra rozrywka dla praktycznie wszystkich. Co jednak wyróżnia ten film na tle innych? Powrót do czasów młodości, a może i dzieciństwa, sporo dobrej akcji – no i oczywiście (nie)śmiertelne dinozaury! Dobrze stworzona kontynuacja oddająca niejako hołd pierwowzorowi. Nie obyło się niestety bez błędów – czy to postaciowych, czy fabularnych (dziwnie urwane wątki, niepotrzebne sceny, parę bezpłciowych postaci). Lecz i tak ekran został całkowicie przejęty przez dinozaury – i właśnie tak miało być.

Szymon Góraj – Redaktor

Ocenia na: 70/100

Wybierając się na ten film, liczyłem na luźny, odmóżdżający seans – i absolutnie się nie zawiodłem. Owszem, znajdzie się sporo rys, głównie typowych blockbusterowych idiotyzmów, a także pewna wtórność w stosunku do poprzednich części, jednak wciąż jest to dobre kino. Wśród zalet mnóstwo bezpośrednich nawiązań do serii, dobrze wyważona, trzymająca w napięciu akcja, w większości porządnie nakreśleni bohaterowie i rewelacyjny, epicki finał. „Jurassic World” to uosobienie solidnej, luźnej superprodukcji, w sam raz do kina.

Konrad Stawiński – Stały współpracownik

Ocenia na: 67/100

„Jurassic World” to mimo swoich wad całkiem dobra familijna rozrywka, ale o klasę gorsza od oryginału z 1993 r. Przed porażką film ratuje spora dawka udanego humoru oraz pędząca w tempie japońskich pociągów akcja. Pierwszy element uprzyjemnia często dosyć absurdalne fragmenty, a drugi nie pozwala się znudzić nawet przez chwilę i sprawia, że zapominamy o wszystkich papierowych postaciach. Narzucone szybkie tempo akcji ma swoje reperkusje w braku stworzenia odpowiedniej atmosfery zagrożenia. Oczywiście clue programu, a więc dinozaury (nowe i stare) wyglądają bardzo efektownie, ale tego można się spodziewać po wysokobudżetowym widowisku.

Piotr Piskozub – Stały współpracownik

Ocenia na: 65/100

Choć „Jurassic World” jest już czwartą odsłoną filmowego świata dinozaurów, to jednak dopiero pierwszą, która wpisuje się we wszechobecną w Hollywood zasadę tworzenia sequeli: „efektowniej, intensywniej, dobitniej”. W trakcie seansu możemy odnieść nieodparte wrażenie, że skądś znamy już ten schemat przygody z wielkimi jaszczurami. Film próbuje rozładować tę sytuację: a to autoparodią, a to ocierającymi się o slapstick popisami aktorów, wśród których na szczególne uznanie zasługuje Chris „nigdy nie zgadniesz, co absurdalnego za chwilę zrobię” Pratt. „Jurassic World” nie ma szans powtórzenia sukcesu (rozumianego przez pryzmat innowacyjności i odciskania piętna na sztuce filmowej) pierwszej części sagi, ale nadal pozostaje znakomitą ekranową rozrywką. Dla tych bardziej sentymentalnych stanie się okazją do powrotu do pokoju z dzieciństwa, gdzie na stoliku spoczywał świecący w ciemności szkielet T-Rexa. A przecież, jak przekonuje najnowszy film o jurajskim świecie, tyranozaur musi wrócić…

Krzysztof Kóła – Stały współpracownik

Ocenia na: 65/100

„Jurassic World”, tak jak i gigantyczny Indominus Rex weń ukazany, jest swoistą hybrydą dwóch różnych elementów. Z jednej strony film hołduje poprzednikom w godny pochwały sposób, z drugiej jednak dzieło Trevorrowa stara się zachować własny charakter, tworząc podwaliny pod nową trylogię. Podczas seansu uważny widz co rusz odnotuje nawiązania do klasycznych odsłon cyklu, ze wskazaniem na „jedynkę”. Na pewno w oddaniu skali przedsięwzięcia, jakim jest Jurajska Wyspa, pomagają cyfrowe cuda, które już dawno wyparły przestarzałe efekty mechatroniczne. Odświeżony charakter serii podkreślają motywy zapożyczone z innych gałęzi kina akcji. Sekwencja tropienia budzącego trwogę Indominusa Rexa to ugrzeczniona wersja polowania na robale z „Aliens” Camerona. Pomimo odtwórczej fabuły oraz nudnej i przeciągniętej końcówki, stanowiącej jedynie popis komputerowych osiągnięć, film broni się jako „Jurajski Park” naszych czasów.

Redaktor

Miłośnik kina, gier wideo i komiksów. Online 24/7. Redaktor prowadzący działów: Recenzje premier, Powrót do przeszłości.

Więcej informacji o
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?