Advertisement Advertisement
banner

Aktorzy, którzy nigdy nie zdobyli nominacji do Oscara

Już od jakiegoś czasu w okresie oscarowym widać tendencję do ubolewania nad tym, że świetny, uznany aktor nie ma jeszcze na swoim koncie Oscara. Najsławniejszymi przykładami byli Leonardo DiCaprio i Gary Oldman, jednak panowie w końcu doczekali się swoich statuetek. Mieć nominację i nie zdobyć statuetki to jeszcze pół biedy – co z tymi wielkimi nazwiskami, które nie były nawet nominowane do Oscara? Oto oni!


Zobacz również:

Złote Globy 2019 – oto nominacje!

TOP 2018 – Najlepsze filmy roku! Ranking aktualizowany!

TOP 20 – Najlepsze filmy, które zdobyły Oscara!


John Goodman

oscar

Fot. E! Online

Jeden z najbardziej charakterystycznych aktorów Hollywood. Mając na swoim koncie pamiętne role w takich filmach jak Big Lebowsky, Cloverfield Lane 10, Barton Fink czy Lot, trudno uwierzyć, że nie zdobył chociaż jednej nominacji. Inaczej się sprawa ma jeśli chodzi o telewizję. Jego najsłynniejsza rola to bez wątpienia głowa rodziny, Dan Conner w serialu Roseanne. Dostał za nią Złotego Globa oraz był za nią nominowany do Emmy siedmiokrotnie.

Jeff Daniels

oscar

Fot. Den of Geek

Choć Jeff Daniels najbardziej znany może być z filmu Głupi i Głupszy, kto zagłębił się w jego filmografię ten wie, jak utalentowanym jest on aktorem. Idealnie widać to w Purpurowej Róży z Kairu oraz Walce Żywiołów. Ostatnimi laty nieco mniej go na dużym ekranie, a największe sukcesy święci na tym mniejszym. Newsroom, Godless The Looming Tower przyniosły mu w sumie 14 nominacji do najważniejszych nagród oraz dwie statuetki Emmy. Nominacji do Oscara jednak wciąż brak.

Steve Buscemi

oscar

Fot. Conservative Review

Czy komuś trzeba przedstawiać tego pana? Charakterystyczna twarz, jeszcze bardziej charakterystyczny głos i wspaniała gra aktorska. Zupełnie jak w dwóch poprzednich przypadkach, doceniony został przede wszystkim za swoje kreacje telewizyjne w Zakazanym Imperium oraz Rodzinie Soprano. Niestety, ani rola w Fargo, ani w Ghost World ani we Wściekłych Psach nie przyniosła mu nawet nominacji do Oscara.

Martin Sheen

Fot. Variety

Ten kinowy weteran i ojciec (nie)sławnego Charliego Sheena, co zaskakujące, również nie został doceniony przez Akademię. Podobnie jak panowie na górze, odnosił spore sukcesy na gruncie telewizyjnym (Prezydencki Poker), ale najbardziej znany jest ze swej filmowej kariery. Świetne role w Infiltracji oraz Czasu Apokalipsy, ale również w Gettysburgu czy Badlands – zdecydowanie jedna z nich zasługiwała na przynajmniej nominację.

Jim Carrey

Fot. Variety

Jeśli ktoś kojarzy Carreya jedynie z głupkowatych komedii, niech się do tego nie przyznaje. Niejednokrotnie ten wybitny i nieco podupadły komik udowadniał, że w kinie dramatycznym radzi sobie równie udanie, co w komediowym. Świetnym przykładem jest tu Zakochany bez pamięci oraz Truman Show. Wszystko wskazywało, że po zwycięstwie Globa za ten drugi tytuł, Carrey dostanie nominację do Oscara, a może i nawet statuetkę. Film został jednak prawie całkowicie pominięty na oscarowej gali.

Christopher Lee

Fot. Cerev

Nieżyjący już aktor-instytucja. Rekordzista, mający na swoim koncie ponad 250 ról, w tym Sarumana, hrabii Dooku, Draculi czy Francisco Scaramangi. Co ciekawe, Lee był również uzdolnionym muzykiem metalowym, a karierę tę rozpoczął w wieku 81 lat. Mimo tak wielkiej ilości ról, Lee nie zdołał zdobyć nominacji ani do Oscara, ani nawet do Złotego Globu. Jego osoba pokazuje jednak, że nie trzeba nagród czy nominacji, by być wielkim aktorem.

Donald Sutherland

Fot. Rutherford’s Punting Cambridge

Kolejny kinowy weteran, mający na koncie wiele kultowych ról i… żadnej nominacji do Oscara. Ten genialny aktor nieraz zachwycał nas na dużym ekranie w niemal 150 produkcjach, a jego najpopularniejsza rola to prawdopodobnie ta w Złocie dla zuchwałych. Ja osobiście dałbym mu Oscara za sam genialny wybuch śmiechu w finale Igrzysk Śmierci.

Oprócz powyższy przykładów, z bardziej znanych nazwisk, nominacji nie otrzymali także Alan Rickman, Ewan McGregor, Kevin Bacon, Bruce Willis czy Paul Dano.

Ilustracja wprowadzenia: The Times

Zastępca Redaktora Naczelnego

Początkujący scenarzysta, zapalony publicysta i sfiksowany popkulturowiec.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

kec pisze:

Dla mnie oskary to zawsze była farsa. Sporo filmów jest tak tylko dlatego że mają dobrą tematykę albo aktorzy bardziej za popularność. Takie przykład z ostatnich lat Jennifer Lawrance. Nie zrozumcie mnie źle bardzo lubią ją jako akotorkę i uważam że potrafi grać ale na oskara za Pamiętnik… nie zasłużyła. Inna sprawa że czasami w tym samym roku konkurencja jest tak duża że ktoś po prostu musi przegrać choć dziwne że wielu znakomitych akotorów nie dostało nawet nominacji

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?