Fallout 76: Wastelanders – czyli dlaczego warto na nowo zainteresować się F76

Fallout 76. Temat rzeka. Temat, na który powstały dziesiątki materiałów. Od prześmiewczych, poprzez te zastanawiające się nad przyszłością marki, aż po te zdecydowanie najmniej liczne – chwalące (ekhm…). Bugi, pusty i nudny świat, banowania graczy bez powodu, jakość osławionej torby z edycji kolekcjonerskiej, płatne abonamenty premium… Takiej hecy, jaka towarzyszyła od dnia premiery Falloutowi 76 nie było i prawdopodobnie nie będzie. Bez wątpienia produkcja ta zostanie zapamiętana jako jedno z największych wtop w historii branży gier. A przynajmniej jej początki. Oto bowiem pojawia się małe światełko w tunelu dla gry Bethesdy. Dodatek o tytule Wastelanders.


Spodobał Ci się artykuł o Fallout 76: Wastelanders?
Zobacz również:

Najlepsze gry dekady 2010-2019 – TOP 50

Resident Evil – ranking wszystkich gier z serii!


Pomysł wyjściowy na grę Fallout 76 był prosty – zrobić Fallouta w stylu MMO. Idea zacna, bo i świat z kultowym potencjałem na tego typu rozgrywkę. Czerwona lampka u co poniektórych bardziej wyczulonych graczy mogła się jednak zaświecić w momencie, gdy dowiedzieliśmy się o braku NPC w grze. Teoretycznie, gracze Fallouta 76 mieli być pierwszymi osadnikami Wirginii (♪Country roads, take me home…♪). Jeśli to nas nie przekonywało, Bethesda dodała również, że to dla naszej wygody. Abyśmy nie mylili innych graczy z bandytami pustkowii. No cóż, jak to z Bethesdą bywa, najprawdopodobniejsza jest opcja trzecia. Oszczędność i chęć szybkiego wydania gry. Patrząc na stan, w jakim F76 zadebiutował, teoria ta przekona nawet płaskoziemców.

Zobacz również: TOP 20 – Najlepsze polskie gry!

Półtora roku po premierze, 14 kwietnia 2020 roku, Bethesda wypuszcza dodatek Wastelanders. Dodatek darmowy (jakżeby inaczej – wyobrażacie sobie nagłówki mediów, gdyby firma zawołała za niego kasę?), a przy tym dodający sporo nowej zawartości. Poza gwoździem programu – postaciami niezależnymi – Fallout 76: Wastelanders to również dodatkowa linia fabularna czy nowe stwory i wyposażenie. W skrócie – dobrych 15 godzin zabawy. Żeby ich zaznać w pełni, gracz musi wpierw wbić 20 level postaci wykonując questy z oryginalnej historii F76. Sam fakt, że w grze mamy dwie ścieżki fabularne, wykluczające się nawzajem, prowadzi niekiedy do kuriozalnych sytuacji. Ale chyba każdego Fallout 76 zdążył do tego przyzwyczaić, prawda?

fallout 76

Fabuła Wastelanders skupi się na dwóch frakcjach, które powróciły na ziemię Zachodniej Wirginii. Jak można łatwo przewidzieć, oba ugrupowania nie przepadają za sobą a my i nasz bohater będziemy po środku tego konfliktu. Pojawia się także znany z wcześniejszych części system reputacji u danej frakcji. Autorzy naprawdę postarali się przy pisaniu scenariusza DLC. Same questy, choć często typowe dla serii (przynieś, pozamiataj), mają w sobie często sporo ciekawych historii. Jeśli zaś chodzi o rozmowy z NPC-ami – porzucono ubogi system dialogowy znany z Fallout 4. Rozmowy z bohaterami niezależnymi to powtórka z ery PS3 – Fallouta 3 oraz Fallouta New Vegas. Sporo rozbudowanych opcji dialogowych do wyboru powinno zadowolić malkontentów łaknących treści. Jakby tego było mało, powraca wykorzystywanie umiejętności w celu odblokowania nowych linii dialogowych. To oczywiście uruchamia alternatywne drogi rozwiązywania niektórych sytuacji czy zadań – to, co tygryski lubią najbardziej.

Zobacz również: TOP 20 – Najlepsze gry o superbohaterach!

Nie myślcie jednak, że jeden dodatek załatwia sprawę, o nie. Usprawnia grę, ale przy tym mnoży kolejne problemy. Nie obyło się bez kiku zgrzytów, o nie. Największym zarzutem względem Wastelanders jest potraktowanie gry drużynowej. Jeśli chcemy ze swoim znajomym przejść questa z dodatku, to oczywiście możemy. Tyle, że gra zaliczy postęp wyłącznie liderowi drużyny. Tym samym daną misję musielibyśmy przejść co najmniej dwa razy. Bezsens, prawda? Wciąż, moim skromnym zdaniem dla Bethesdy należą się małe, malutkie brawa. Mimo potwornej klapy, jaką z początku okazał się F76, studio walczy aby to zmienić. Dodatek Wastelanders jest pierwszym poważnym, namacalnym krokiem ku dobremu – Fallout 76 w końcu sprawia wrażenie, jakby rzeczywiście był pełnoprawną nie tyle kolejną odsłoną Fallouta, co grą RPG.

Fallout 76 to wciąż nie jest idealny tytuł. Ba, on nie jest nawet bardzo dobry. Wastelanders sprawia jednak, że w końcu można się najnowszą odsłoną Fallouta zainteresować. Oczywiście, nadal trzeba będzie przymknąć oko na niektóre uroki tej gry, liczne glitche i bugi. Ale jest światełko w tunelu. Realna szansa na to, że po ciepłym przyjęciu NPC-ów przez społeczność graczy, twórcy dalej będą zmierzać w kierunku usprawnień i rozwoju. Szansa na to, że Fallout 76 zmartwychwstanie i będzie się z niego czerpać masę funu. Nasuwa się tylko jedno pytanie – nie można było tak od początku, Bethesdo?

Zastępca Redaktora Naczelnego

Początkujący scenarzysta, zapalony publicysta i sfiksowany popkulturowiec.

Więcej informacji o
, ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?