Kącik Nostalgii #10 – wakacyjne wspomnienia związane z popkulturą

Co prawda, wakacje już się skończyły, ale póki rok szkolny nie rozpoczął się jeszcze na dobre, a słońce gości na niebie, grzejąc nas swoimi promieniami, w dziesiątej odsłonie Kącika Nostalgii dzielimy się naszymi wakacyjnymi wspomnieniami, związanymi z popkulturą.


Kącik Nostalgii #1 – Kreskówki lat 90′ i 00′

Kącik Nostalgii #2 – Kasety VHS

Kącik Nostalgii #3 – Pierwszy Komputer

Kącik Nostalgii #4 – Muzyka, na której się wychowaliśmy

Kącik Nostalgii #5 – gry komputerowe i konsolowe

Kącik Nostalgii #6 – Polska telewizja przełomu lat 90′ i 00′

Kącik Nostalgii #7 – zabawki i gadżety, którymi się bawiliśmy

Kącik Nostalgii #8 – pierwsze książki, komiksy i lektury szkolne

Kącik Nostalgii #9 – Pierwsza wizyta w kinie


Katarzyna SkrzyneckaRedaktor prowadząca dział Muzyka Filmowa

Wakacje? Zawsze z książką lub filmem. Kończąc szkołę podstawową przeczytałam wszystkiego przygody Mikołajka. Ten legendarny francuski bohater przeżywa skromne, ale interesujące przygody. Nie da się go nie kochać. Plaże, słońce i morze lub jezioro od kilku lat niezmiennie kojarzę ze skandynawskimi kryminałami. Zaczęło się od całej serii z Wallanderem, którą stworzył Henning Mankell (np. Morderca bez twarzy). Najlepsze kryminały, przerażające i tajemnicze, najlepiej czyta się w letnim klimacie. Jeżeli chodzi o filmy, w zeszłym roku najbardziej kojarzę Dunkierkę. Film Nolana pokazał to, co najważniejsze jest w tej historii, czyli jak ważna jest wiara w przeżycie i jak można przegrać wygrywając. Parę lat temu w wakacje obejrzałam Boyhooda, który zachwycił mnie swoją ujmującą zwykłością. Ten tytuł obejrzałam w domu, na DVD. W wakacje uwielbiałam piątki z Harrym Potterem, które pozwalały mi powtórzyć całą serię od nowa. Przygody młodego czarodzieja nigdy mi się nie znudzą, a oglądałam już je tyle razy. Wakacje… Kocham ten czas, ale tylko z książką i filmem…

Krzysztof Sorokoń – Dziennikarz

Wakacje? Kiedy to było… Za „gówniaka” uwielbiałem czytać. Z książką spędzałem mnóstwo czasu. Doszło nawet do sytuacji, w której nasza szkolna bibliotekarka nie wiedząc już jaką książkę mi polecić, zaproponowała mi zapisanie się do biblioteki miejskiej, w której „mają znacznie większe zbiory”. Tak też zrobiłem i … tyle zostało z czytania książek. Podczas jednej z pierwszych wizyt odkryłem tam kosze z komiksami. Kolorowe opowieści z obrazkami wciągnęły mnie po uszy. Czytałem wszystko, co wpadło mi w ręce – począwszy od Kajko i Kokosza, przez Thorgala, aż po Punishera, Spidermana, Batmana i inne topowe serie Marvela i DC. Codziennym rytuałem stała się wyprawa po 3 nowe zeszyty. Całe wakacje przeleciały mi na śledzeniu obrazkowych opowieści moich ulubionych bohaterów. Szkoda że powrót do szkoły zmusił mnie do stopniowego porzucenia mojej ulubionej form relaksu…

Obecnie o wakacjach mogę już jedynie pomarzyć. Teraz bardziej rozróżniam pory roku. Jednak nadal z nadejściem lata trochę luźniej podchodzę do niektórych obowiązków, poświęcając więcej czasu na relaks. A że lato u nas bywa dość kapryśne, to od dłuższego czasu wolę opalać się w zaciszu własnych czterech kątów, w blasku monitora i z padem w ręku. Pamiętam jak kilka lat temu odpaliłem z moją drugą połówką Borderlands 2 na konsoli. Niesamowity klimat, czarny humor i możliwość wspólnej kanapowej kooperacji tak nas wciągnęły, że wiele naszych popołudniowych wypraw na Pandorę kończyliśmy z przekrwionymi oczami tuż nad ranem. Wyprawy do The Forrest i polowanie na dobrą Bee tak nas zajmowały, że nawet nie zauważyliśmy, kiedy słoneczne lato zamieniło się w mroźną i deszczową zimę. Wówczas zdecydowaliśmy się na zmianę pejzażu i uruchomienie DLC Headhunter 3: Mercenary Day, które idealnie wpisało się klimatem w świąteczny nastrój. A my graliśmy dalej…

Kącik Nostalgii

Fot. savoteur.com

Agata Włodarczykstały współpracownik

Mam kilka dość wyraźnych wspomnień związanych z popkulturą. Będąc na wakacjach u rodziny, z mojego punktu widzenia gdzieś hen na drugim końcu świata (w Płocku), ciotka zabrała swoje latorośle z wakacyjnym dodatkiem do kina na Batmana i Robina. Może to nie jest najwyżej oceniana ekranizacja przygód Mrocznego Rycerza, ale po dziś dzień należy do moich ulubionych – bawiłam się na nim wprost wspaniale. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć z ręką na sercu, że to wszystko przez Batgirl. Do dzisiaj nie umiem wybaczyć filmowcom braku filmu poświęconego samej tej postaci.

Drugie należy do X-menów 2, po którym kumpel chyba przez trzy godziny marudził, jak bardzo w nim wszystko było nie tak. Choć to już nie za bardzo miłe wspomnienie, trudno mi zapomnieć również wyprawę na Blair Witch Project, na którym prawie zasnęłam z nudów – horrory to zdecydowanie nie moja bajka, od zawsze mam ochotę wrzeszczeć na bohaterów, żeby nie włazili do zamkniętych pomieszczeń albo nie zaglądali pod łóżka, jakby sami nigdy w kinie nie byli. Ale żeby było jasne – na Blair nie krzyczałam, po prostu z kuzynką poszłyśmy zwiedzać zabytkowy budynek, w którym mieściło się kino, zaglądając od czasu do czasu na salę, żeby sprawdzić, czy już jest ciekawiej (nie było). No i konwenty, nie mogę zapomnieć o konwentach – zwłaszcza gdańskich Teleportach, pełnych prelekcji, filmów, niespania po nocach i spania w dzień, starych i nowych znajomości.

Fot. materiały prasowe

Paweł Gościniakstały współpracownik

Nie jest łatwo zdecydować się na jedne wakacje, o których można by opowiedzieć. Moimi kompanami w każde lato dzieciństwa byli kreskówkowi X-Meni, Batman czy Spiderman. Do tego bohaterowie Ed, Edd i Eddy, Zwariowanych Melodii i każdej innej animacji z Cartoon Network, Jetix (Fox Kids), czy innego ZigZapa (Mini Maxa). Siadałem przed telewizorem także za każdym razem, kiedy mogłem zobaczyć Kosmiczny Mecz – chyba z niego wyrosła moja miłość do koszykówki. Pamiętam też wieczory spędzone przy Pegasusie i odkrycie wielkiego oszustwa miliona gier w jednym, a także setki godzin moich i mojego brata, oddanych na rzecz Warcraft III i Diablo II. Natomiast samotnie odkrywałem ulicę Los Santos w GTA San Andreas. Chciałbym jednak podzielić się moimi ostatnimi wakacjami, które spędziłem z dziesięcioma przyjaciółmi na działce.

Wtedy to właśnie wieczorami, kiedy byliśmy już mocno zmęczeni, wyciągaliśmy projektor, podpinaliśmy go do laptopa i robiliśmy seanse filmowe. Zaczęło się z grubej rury, bo od Kubricka i Doktora Strangelove. Cóż za intrygujący film, widziałem go wtedy po raz pierwszy. Następnie siedliśmy do najlepszego i najwspanialszego Ojca Chrzestnego. Za każdym razem mam uśmiech na twarzy, kiedy mogę po raz kolejny obejrzeć to arcydzieło. Inaczej odbiera się je mając lat 12, a inaczej będąc już starszym. Z powodu tęsknoty za kreskówkami z dzieciństwa, wszyscy jednogłośnie zgodziliśmy się, żeby obejrzeć w ciągu tych kilku dni dwa sezony Ricka i Mortiego. Nie jest to może dokładnie to samo, co bajki znane z dzieciństwa, ale równie przyjemnie spędziliśmy dzięki temu czas. Maratony filmowe skończyły się, kiedy mój znajomy rozwalił kran przy myciu naczyń (nikt nie wie jak). Cały dom był zalany, a my z braku ręczników wycieraliśmy wodę dywanami. Do oglądania już niestety nie wróciliśmy, ale na pewno powrócimy, kiedy spotkamy się kolejny raz w tak licznym gronie.

Katarzyna Wójcik – stały współpracownik

Czy pójdę po najmniejszej linii oporu wskazując tylko jeden tytuł, a mianowicie Harry’ego Pottera? Być może, ale to właśnie ta seria jest dla mnie definicją dzieciństwa, wakacyjnej beztroski i bezpieczeństwa. Mało ekskluzywne wczasy gdzieś nad polskim morzem, zanim jeszcze powszechne i niewymagające wyrzeczeń stały się wakacje w ciepłych krajach. 8-latka, która myśli, że jest już na tyle dorosła, że nie będzie zniżać się do poziomu reszty dzieci w ośrodku, które ze zdartymi kolanami latają za piłką, więc zasiada w leżaku i wyciąga książkę. A w niej magiczny świat, który pochłania do reszty. Kilka lub kilkanaście lat później ta sama letnia historia, ale inny leżak i nieco więcej przeżyć. Teraz seria wywołuje nostalgię oraz to ciężkie do opisania uczucie, na które ogromny wpływ ma wiedza, co dalej dzieje się z bohaterami i jak trudna droga ich czeka. Obawa? Smutek, że mimo iż ostatecznie wszystko kończy się dobrze, tyle strat w między czasie poniosło każde z nich. Ale jest też ogromne szczęście. Niekochany chłopiec, odmieniec, znajduje swoje miejsce w świecie, akceptację, rodzinę. Miłość. Wakacje to też wspomnienie filmowych premier Harry’ego Pottera, koniecznie o północy, koniecznie w największej sali największego multipleksu w mieście. A po seansie wyprawa w góry i szukanie gałęzi, która nada się na różdżkę. Determinacja znalezienia w sklepie różowej bluzy Hermiony i nauka dialogów na pamięć, w czym bardzo pomocne było piątkowe Superkino w TVN. Z kilkoma wyjątkami, zachowania te zostały mi do dziś. A więc może tegoroczne lato również spędzę z Harrym? Jeszcze nigdy nie okazało się to nietrafionym pomysłem.

Fot. sporcle.com


A jakie popkulturowe wspomnienia kojarzą się wam z wakacjami? Jeśli chcielibyście się nimi podzielić i zostać opublikowani na łamach naszej strony – piszcie pod adres: [email protected]! Mile widziane również pomysły na następne edycje Kącików Nostalgii, sugestie i uwagi 😉


Ilustracja wprowadzenia: stuckinplastic.com

Redaktor

Początkujący scenarzysta, zapalony publicysta i sfiksowany popkulturowiec.

Więcej informacji o
, ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?