Advertisement

Najlepsze gry i największe rozczarowania 2018 roku według redakcji Movies Room

Przedstawiliśmy wam już 10 najlepszych produkcji ubiegłego roku, a także spytaliśmy o wasze zdanie w tej kwestii. Teraz podzielimy się z wami naszymi osobistymi topkami, dodając co nieco o największych rozczarowaniach, jakie przyniósł stary rok.


Krzysztof Wdowik – zastępca redaktora naczelnego

Najlepsze gry roku:

  • God of War – nigdy nie zapomnę tego niesamowitego wrażenia, jakie towarzyszyło mi wraz z pierwszym obcowaniem z tym tytułem. Ale nawet nie na samej grze chciałbym się skupić, tylko na pięknej metamorfozie, jaką przeszli twórcy, na czele z Corym Barlogiem. W 2005 roku dostarczyli piekielnie dobrego slashera, jakim był pierwszy God of War. 13 lat później zmienili całkowicie otoczkę i klimat gry, dojrzeli wraz z fanami ich marki i ożywili Kratosa na nowo w sposób zasługujący na wszelkie brawa i nagrody. Historia zatoczyła koło w iście satysfakcjonujący sposób.
  • Red Dead Redemption 2 – Rockstar Games zrobiło to znowu. Stworzyło grę niemalże perfekcyjną. W 2010 roku zachwycaliśmy się, gdy stary sklepikarz wychodził i wylewał kubeł wody na ziemię, a miasteczkowy szeryf przybijał do słupa list gończy. Osiem lat później zachwycamy się kolejny raz nad tym, czego dokonało Rockstar Games w kwestii otwartego świata. Natomiast sam Arthur Morgan to czołówka growych bohaterów.
  • A way out – najmilsze doświadczenie multiplayerowe, jakie miałem w życiu. Przeszedłem tę grę ze 3 razy, za każdym razem z innym znajomym i za każdym razem przeżywałem A way out w całkowicie inny sposób, mając frajdę niczym pięciolatek taplający się w kałuży. Wydaje mi się, że nie zdobyła ona wystarczająco dużo rozgłosu i przy takich tuzach jak chociażby dwie powyższe gry, jest zwyczajnie pomijana. Wypróbujcie A way out, bo to nowe, unikalne doświadczenie w naszej growej branży!

Największe rozczarowania:

Rok 2018 obfitował w sporą ilość kontrowersyjnych wydarzeń. Nie wymienię tu jednak ani Fallouta 76, ani Battlefielda V ani tym bardziej PlayStation Classic z tej prostej przyczyny, iż nie spodziewałem się po tych tworach niczego dobrego, tak też mowa o rozczarowaniu byłaby mocno na wyrost. Muszę w takim wypadku postawić na We happy few oraz upadek studia Telltale Games. Ta pierwsza gra dostarczyła całkiem oryginalny świat, ale gameplay okraszony masakrycznymi bugami czy glitchami skutecznie zniechęcił mnie do tego tytułu. W tym drugim przypadku, nie ma o czym za bardzo rozprawiać. Telltale albo się lubiło, albo nie. Od małego lubiłem przygodówki i na początku przygody z grami od Telltale raziła mnie złudna możliwość wyboru. Potem już nawet na to nie zwracałem uwagi i grałem we wszystko, co wypuszczali (a niestety przeważnie było tak, że na jedną genialną produkcję spod ich skrzydeł, przypadały 2 czy 3 mocno średnie). Szkoda, że upadli, bo ostrzyłem sobie kły na kontynuację The Wolf Among Us.

Rafał Pilch – dziennikarz

Najlepsze gry roku:

  • Red Dead Redemption II – najnowsza propozycja od Rockstar Games wzbudziła wiele dyskusji samą sobą. Jedni uważają ją za tytuł dekady, inni krytykują za powolną i nudną rozgrywkę. Osobiście uważam, że jedni i drudzy mają rację, jednak czy powoli rozkręcająca się fabuła w tak imersyjnym i świetnie zaprojektowanym świecie to wada? W dobie gier, które można ukończyć w pół godziny, gdzie wszystko świeci i lata przed oczami bez większej głębi, warto przysiąść nad czymś, co jest przemyślane, wyreżyserowane i świetnie wykonane. Rockstar może nie stworzył gry, która porwie sobą każdego, ale stworzył arcydzieło rzemiosła, jakim jest bez wątpienia produkcja gier. Red Dead Redemption II powinno stanowić podręcznik dla twórców, jak powinno się wykonywać produkcję i tworzyć jej świat.
  • Assassin’s Creed: Odyssey – może zapewne zaskoczy wszystkich ta pozycja, ale ja osobiście uważam najnowszą produkcję Ubisoftu za bardzo udany tytuł. Na pierwszy rzut oka może on wydawać się kopią swojego poprzednika – Origins, jednak po dłuższym poznaniu odkrywa przed nami zmiany, usprawnienia, dodatkowe aktywności. Produkcja ta stanowi ulepszoną wersję części poprzedniej, a czy nie o to chodzi w kontynuacjach? Odyssey kontynuuje nową drogę rozgrywki obraną przez serię i robi to bardzo dobrze.
  • God of War – co tu dużo mówić? Wystarczy spojrzeć na oceny. God of War bardzo szybko został ogłoszony grą roku i koniec końców udało mu się ten tytuł dociągnąć do samego końca. Nic dziwnego, gdyż Santa Monica Studio odwaliła kawał dobrej roboty. Zaczynając od pięknej oprawy graficznej, poprzez kapitalną muzykę, a na reżyserii i fabule kończąc. Produkcja stanowi grę kompletną i ciężko doszukiwać się w niej jakiś większych błędów i rozczarowań.

Największe rozczarowania:

Zdecydowanie moim największym rozczarowaniem tego roku jest Battlefield V. Czekałem na tą produkcję już od pierwszych wzmianek o rzekomym zapowiedzeniu jej na rok 2018 i liczyłem na coś wielkiego. Niestety bardzo przeliczyłem się. O ile mechanika rozgrywki w grze została zaprojektowana dobrze i pod względem ogólnego gameplay’u gra sprawuje się nienagannie, to brak klimatu i jakiejkolwiek imersji bezwzględnie odrzuca mnie od propozycji od DICE. Nawet nie wspomnę już o trybie fabularnym, który stanowi wręcz przeinaczanie historii i jej zakłamywanie.  Drugim rozczarowaniem było Kingdome Come: Deliverance, które miało być niesamowitym RPG osadzonym w klimatach średniowiecza, a okazało się przepełnioną glitchami, bugami i słabą optymalizacją przeciętną produkcją.

Zobacz również: God of War – recenzja najlepszej gry w historii PlayStation

Mateusz Kapka – stały współpracownik

Najlepsze gry roku:

  • Red Dead Redemption 2 Chyba każdy się tego spodziewał, że gry na rynku pojawi się najnowsza produkcja Rockstara, to zmiecie ona konkurencję. RDR 2 zachwyciło mnie, pomimo, że nie jest to GTA na dzikim zachodzie. Powolne tempo rozgrywki i ilość animacji wcale mnie nie zniechęciła do rozgrywki, a wręcz pomogło wczuć się w opowiadaną historię.
  • God of War – Przed premierą nie spodziewałem się absolutnie niczego po tej grze. Wcześniej miałem do czynienia jedynie z trzecią odsłoną cyklu oraz krótkimi spin-offami na PSP. Nowe przygody Kratosa, to powiew świeżości jeśli chodzi nie tylko o samą serię God of War, ale także cały segment gier fabularnych.
  • Marvel’s Spider-Man To bez wątpienia był rok SONY. Ilość świetnych gier na wyłączność przyprawia o zawrót głowy. Przygody pajączka miały pecha, że w tym samym roku miało premierę tak dużo fantastycznych gier, bo bardzo prawdopodobne, że rok czy dwa lata temu, byłaby to moja gra roku!

Największe rozczarowania:

Szczerze przyznam, że żadna branżowa drama nie dotknęła mnie w znacznym stopniu. Przyznam, że najbardziej komiczna wydaje mi się ta w sprawie nowego Fallouta. To jak Bethesda nieumiejętnie prowadziła marketing tej gry oraz, że pozwoliła sobie na wypuszczenie tak niedokończonej gry pokazuje tylko, gdzie wydawcy tak naprawdę mają graczy… Lekko dotknęła mnie także sprawa związana z zapowiedzią nowego Diablo. Blizzard, firma, która jeszcze parę tygodni temu uważana była za ostoję niemal idealnego podejścia do tworzenia tytułów i ich marketingu, sama strzeliła sobie w stopę. Zapowiadając na swoim konwencie, przeznaczonym dla najbardziej zagorzałych fanów gier firmy, tytuł mocno nastawiony na niedzielnych graczy.

Marta Kucharska – stały współpracownik

Najlepsze gry roku:

  • Graveyard Keeper – Niewielka produkcja rosyjskiego studia Lazy Bear Games. Wcielamy się w niej w zarządcę średniowiecznego cmentarza. Tytuł bardzo przypomina Stardew Valley, zarówno stylem graficznym jak i rozgrywką, dlatego szybko znalazł się wśród moich ulubionych gier.
  • Subnautica – Podwodny survival na początku nie bardzo mnie do siebie przekonał. Z czasem jednak, oswoiwszy lęk przed dużymi wirtualnymi zbiornikami wodnymi (serio, w Skyrimie też bałam się wchodzić do wody), zaczęłam go coraz bardziej doceniać. Gra jest naprawdę ładna, a do tego nieco klaustrofobiczna. Bardzo dobrze oddano survivalowy klimat i uczucie rozbitka na obcej planecie.
  • Two Point Hospital – Stworzona przez studio założone przez byłych pracowników Bullfrog Productions strategia ekonomiczna to naprawdę ciekawe odświeżenie Theme Hospital. Z oryginalnego tytułu wyciągnięto nie tylko śmieszne, acz nieco przerażające choroby, jak Dyskietkopatia czy Zespół jazzowy, ale także rozbudowany system zarządzania szpitalem. Nie tylko będziemy musieli zadbać o to, aby nasz szpital zarabiał, ale także o komfort pacjentów oraz stały rozwój zatrudnianych lekarzy.

Największe rozczarowania:

Jestem ogólnie rozczarowana rokiem 2018 na PC. Było niewiele dobrych tytułów AAA, a sytuację uratowały studia indie, które wydają coraz lepsze i bardziej kompleksowe tytuły. Bardzo liczyłam także na nowego Fallouta, jednak ostatecznie nawet największe promocje nie przekonały mnie do jego kupna. Nie podoba mi się to w jaki sposób Bethesda potraktowała graczy, a w szczególności fanów serii. Brakuje mi produkcji z nowatorskim podejściem do gameplayu, w szczególności na porzuconych przez duże studia polach strategii i gier ekonomicznych.

Zobacz również: Red Dead Redemption 2 – recenzja kandydata do miana gry generacji

Mateusz Chrzczonowski – stały współpracownik

Najlepsze gry roku:

  • Gris – Nieziemsko wyglądająca gra platformowo-przygodowa, która rzutem na taśmę wdarła się na moją topkę najlepszych gier tego roku. Gris zachwyca akwarelową oprawą graficzną oraz przepiękną muzyką, której nie można przestać słuchać na długo po skończeniu gry. Nie jest to jednak tylko ładnie wyglądająca wydmuszka, gdyż przekazuje nam również – bez użycia słów – poruszającą i uniwersalną historię, która na pewno chwyciła za serce wielu graczy, tak samo jak i mnie.
  • Dead Cells – gra wciągająca na długie godziny. To przedstawiciel wskrzeszonego i cieszącego się ostatnio dużą popularnością gatunku rogue-like, gdzie po każdym zgodnie musimy rozpoczynać zabawę od początku. Z czasem podnosimy jednak naszego skilla i zachodzimy coraz to dalej. Dead Cells to przede wszystkim dopracowana rozgrywka z niezwykle soczystym systemem walki, a także wysoki poziom trudności – przechodzenie kolejnych etapów daje ogrom frajdy. Nie można jednak zapomnieć o ładnej pikselowej oprawie, która potrafi cieszyć oko.
  • Dragon Ball FighterZ – jako wieloletni fan anime oraz Dragon Balla nie mogłem w tym roku przejść obojętnie obok nowej gry w uniwersum Smoczych Kul. Tym razem dostaliśmy pełnoprawną bijatykę 2,5D. W grze do naszej dyspozycji oddano dużo postaci ze starych serii oraz z nowej Dragon Ball Super. Do walk mamy możliwość wybrania aż trzech postaci, a podczas pojedynków 1v1 możemy je w każdej chwili wymieniać czy wspierać się ich umiejętnościami, gdy zostaniemy przyparci do muru. FighterZ to mnóstwo efektowych umiejętności oraz kombosów, które robią ogromne wrażenie wizualne. Swoje prawdziwe oblicze gra odkrywa jednak dopiero podczas zabawy ze znajomymi, dając wtedy frajdy co niemiara. Produkcja potrafi bawić zarówno bardziej zaawansowanych graczy, jak i osoby rozgrywające swoje pierwsze pojedynki.

Największe rozczarowania:

Najbardziej czego nie lubię w branży gier, to nieustanne parcie wydawców do zachowywania terminów oraz wypuszczania gier na rynek, nawet jeśli te są nieukończone i prezentują fatalny poziom dopracowania. Później powstają właśnie takie potworki jak Fallout 76, który okazała się jednym, wielkim bugiem, a w dniu premiery gracze musieli pobrać łatkę ważącą więcej niż cała gra. Nie żeby to w jakiś sposób naprawiało grę, bo ta nadal działała, kiedy chciała. Co w takim wypadku mieli począć gracze, którzy zapłacili pełną cenę gry w dniu premiery, a dostali takie coś? Do tego F76 można teraz kupić 75% taniej… Kurtyna. Z roku 2018 źle będę wspominał jeszcze kampanię singlową z Battlefielda V. Choć sama gra, biorąc pod uwagę rozgrywkę, prezentuje się bardzo dobrze, tak tryb dla pojedynczego gracz woła o pomstę do nieba. Gra jest doskonały przykład zbytniej poprawności politycznej, która ogarnęła obecnie świat. Jawnie przekłamuje się tam historię, aby tylko nie obrazić żadnej nacji czy narodowości. Niestety, przez takie twory niedługo nie będziemy pamiętać, co tak naprawdę wydarzyło się podczas II wojny światowej.

Zobacz również: Dragon Ball FighterZ- recenzja genialnej bijatyki z uniwersum Smoczych Kul!

Kamil Bilski – stały współpracownik

Najlepsze gry roku:

  • Crypt of the NecroDancergra taneczna w postaci rogue-like’a? Cóż, może i brzmi absurdalnie, ale produkcja mnie osobiście zachwyciła. Fenomenalna mechanika rozgrywki, oparta na poruszaniu się do granego rytmu, w celu przedostania się przez kolejne, losowo generowane lokacje dostarcza masę frajdy i jest naprawdę wymagająca. Do tego bardzo klimatyczna, pikselowa oprawa graficzna, genialna ścieżka dźwiękowa, to wszystko razem daje naprawdę świetną grę.
  • Dragon Ball FighterZ – mało jest tak dynamicznych i szybkich bijatyk jak FighterZ, a na pewno ciężko o taką, która byłaby równocześnie tak przystępna. System walki to absolutne mistrzostwo, jest kolorowo, efektownie i piekielnie satysfakcjonująco. Graficznie także powala, to samo jeśli chodzi o ścieżkę dźwiękową oraz japoński dubbing, dzięki którym fani anime będą się czuli jak w domu. Gra idealna zarówno dla wyjadaczy, jak i laików w gatunku bijatyk, bo króluje to po prostu czysta zabawa z obijania kolejnych oponentów.
  • Detroid: Become Human – po raz kolejny David Cage pokazał jak dobrym jest reżyserem i scenarzystą. Fabularnie Detroid jest absolutnie fantastyczne, wszystkie wątki są ciekawe, nie nudzą, a wybory bywają naprawdę ciężkie i nieoczywiste. Bohaterowie także napisani są bardzo dobrze, każdy z nich przedstawiony jest inaczej, a ich historie zgrabnie się zaplatają. Śledzenie świetnej fabuły oraz podejmowanie kolejnych decyzji wciąga i jest mega ciekawe, stąd gra trafia do moich ulubieńców.

Największe rozczarowania:

Zdecydowanie największym rozczarowaniem w tym roku było najnowsze “dzieło” Bethesdy, czyli niesławny Fallout 76. Co tu dużo mówić, gra była niewypałem chyba pod każdym możliwym względem, łącznie z wydaniem jej w stanie, który można nazwać żartem. Cieszy natomiast jego słaba sprzedaż, bo dzięki temu może następnym razem ktoś najpierw pomyśli, a dopiero potem wyda cokolwiek. Zawiodło też trochę Sea of Thieves, które okazało się nie oferującym za wiele tytułem, który praktycznie nie nadaje się do grania samemu oraz jest pełny błędów i glitchy.

Maksymilian Sikorski – stały współpracownik

Najlepsze gry roku:

  • Red Dead Redemption 2 – bezsprzecznie gra roku. Studio Rockstar wzniosło pojęcie otwartego świata (i jego realizmu) na możliwie najwyższy poziom. Pomimo olbrzymiej przestrzeni jaką udostępniono graczom, świat gry nie jest nudny, a wręcz przeciwnie –  tętni życiem. Przez to nawet zwykła przejażdżka po pustkowiach może skończyć się małą przygodą. Dodając do tego angażująca i niebanalną fabułę otrzymujemy prawdopodobnie nie tylko najlepszą grę roku, ale i całej generacji.
  • Spyro Reignited Trylogy – remake idealny. Studio Toys for Bob pokazało wszystkim że platformowe tytuły sprzed kilkudziesięciu lat wciąż potrafią zachwycić graczy i to nie tylko żerując na ich sentymencie. Spyro to gra która nie wymaga od ciebie pełnego zaangażowania w fabułę, czy niesamowitego refleksu. To gra w którą spokojnie możesz zagrać raz w tygodniu, lub ukończyć ją na jednym posiedzeniu. Oby więcej tego typu produkcji wykonanych z taką pieczołowitością.
  • Detroit Become Human – po świetnym Heavy Rain David Cage zaserwował nam mocno średnie Beyond: Two Souls. Mimo to nawet przez chwilę nie miałem wątpliwości co do Detroit. Gra którą spokojnie można nazwać interaktywnym serialem spełniła wszystkie moje oczekiwania. Wciągająca fabuła, niejednoznaczni bohaterowie, konieczność podejmowania trudnych wyborów, czy możliwość spojrzenie na przedstawiony w grze problem moralny z różnych perspektyw. To wszystko składa się na jedyną w swoim rodzaju rozgrywkę, a wraz z zakończeniem gry przychodzi chęć ponownego zmierzenia się z historią androidów.

Największe rozczarowania:

W minionym roku naprawdę trudno było o rozczarowania. Wystarczy spojrzeć na tytuły które nie zmieściły się w mojej Top 3, a mam na myśli tutaj między innymi: God of War,  Marvel’s Spider-Man, czy całkiem dobrą odsłonę najnowszej FIFY. Wszystkie wspomniane gry z pewnością przyćmiły wszelkie rozczarowania. Z perspektywy konsolowca z obozu Sony, miniony 2018 rok to zdecydowanie udane dwanaście miesięcy.

Zobacz również: Detroit: Become Human – recenzja gry Quantic Dream!

Ilustracja wprowadzenia: kolaż z materiałów prasowych

Zastępca Redaktora Naczelnego

Początkujący scenarzysta, zapalony publicysta i sfiksowany popkulturowiec.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?