Advertisement

Opowieść podręcznej jako opowieść o krzywdach

Na początku czerwca Hulu zaprosi widzów ponownie do Gileadu – utworzonego na ruinach Stanów Zjednoczonych państwa totalitarnego, które swoje zbrodnie przeciw ludzkości ukrywa za wypaczonymi, quasi-religijnymi motywami, pełnymi hipokryzji hasłami dbania o środowisko poprzez powrót do „naturalnych” i „zgodnych z naturą” nawyków oraz metod produkcji.

The Handmaid's Tale - dystopia

Fot. Kadr z serialu The Handmaid’s Tale

Państwa, które wzbudziło największe zainteresowanie nie przez historię swojego powstania – chociaż warto się również przyjrzeć, jak łatwo przyszło tu obalenie wcześniejszego porządku prawnego – ani przez rządzące nim, wykrzywione oraz propagandowe w swoim charakterze doktryny i prawa. Tym, co najbardziej przyciąga uwagę widzów oraz krytyków, są Podręczne (Handmaids). To wyłoniona w nowym systemie klasa społeczna złożona jedynie z kobiet uznanych za płodne, mających rodzić przyszłą elitę Gileadu w miejscu tych, które ze swoimi partnerami zajść w ciąże nie mogą. I mają to robić niezależnie od tego, czy chcą się poświęcać w imię wyższego, państwowego dobra, czy nie. Ich ciała zostają podporządkowane politycznemu celowi w takim stopniu, że trudno nie określać sytuacji Podręcznych inaczej niż zniewolenie. Innymi słowy, elementem świata przedstawionego Opowieści podręcznej, który stał się centralnym elementem odbioru to seksualna praca przymusowa kobiet [1]. Ta sama praca i ta sama grupa kobiet, która być może w trzecim sezonie okaże się siłą napędzającą upadek gileadowskiego reżimu. Albo przynajmniej można żywić taką nadzieję – w końcu powieść, na której oparty został serial, wskazuje wyraźnie, że Gilead w końcu upadł.

Opowieść podręcznej

Fot. Kadr z serialu Opowieść podręcznej

Zobacz również: Gwiazdy muzyki w filmie i telewizji #1

Zorganizowany system krzywd

W pierwszym sezonie serialu poznajemy losy oraz przeszłość Fredy/June, schwytanej podczas próby ucieczki z coraz bardziej opresyjnego państwa, rozdzielonej z mężem i córką kobiety, którą odwieziono do pierwszego Centrum Rachel i Leah (The Rachel and Leah Center), znanego również jako Czerwone Centrum (Red Center). To w nim instytucjonalnie „szkolono” przyszłe Podręczne – przede wszystkim starając się zabić w nich poczucie indywidualności oraz własnej wartości, a także podporządkować nowemu reżimowi, według którego ich płodność jest „darem” a seksualność „brzemieniem”. Próbowano zmienić to, jak myślą o sobie, swoim ciele oraz wyplenić niszczący kobiecość wpływ feminizmu (zwłaszcza pierwszej fali z przełomu XIX i XX wieku, obejmującego wszystkie ruchy i zjawiska zmierzające do wywalczenia dla kobiet praw wyborczych oraz prawa do samostanowienia, czyli do posiadania własności, możliwości podróżowania, pracy, edukacji, czy nie bycia podporządkowanymi prawnie i ekonomicznie męskim członkom rodziny). Te wszystkie cywilizacyjne zdobycze rząd Gileadu próbuje nie tylko cofnąć ustawodawczo, ale również wymazać z pamięci oraz postaw swoich obywateli (poddanych?), czego najwyraźniejszym przykładem jest właśnie trening Podręcznych.

Fot. Kadr z serialu Opowieść podręcznej

Czerwone Centrum to dobrze funkcjonująca maszyna zarządzana przez, wydawałoby się, wierzące w swoją misję kobiety, skazujące inne kobiety na cierpienie oraz wymuszające na nich porzucenie jakichkolwiek indywidualnych pragnień w imię państwowych ideałów. Tego, jak dokładnie przebiegał proces reedukacji dowiadujemy się przez retrospekcje. Obserwujemy, do jakich metod uciekały się nadzorczynie, tak zwane Ciotki (Aunts), odpowiedzialne za ten proces: bicie za występki, nie wpływające na płodność okaleczania (usunięcie oka, ręki, oparzenia), zastraszanie, wmawianie winy za wszelkie wcześniejsze krzywdy związane z seksualnością – winą za bycie ofiarą gwałtu zbiorowego obarczyły właśnie ofiarę – zmuszanie całej grupy do uczestnictwa w linczach czy eksponowania na materiały propagandowe (filmy, zdjęcia, statystyki). Jeśli wyznaczona na Podręczną kobieta nie dawała się złamać, mogła zostać wychłostana albo wywieziona do Jezebel, ekskluzywnego domu rozkoszy przeznaczonego jedynie dla najwyższych urzędników. Tego samego, do którego nie mają wstępu żony, a ciało kobiety zostaje podporządkowane patriarchalnej władzy w kolejny sposób, tym razem nie w celach reprodukcyjnych, a rozrywkowych. Niedoszłe przyszłe rodzicielki elit stają się w tym przybytku seksualnymi zabawkami.

Opowieść podręcznej

Fot. Kadr z serialu Opowieść podręcznej

Poza treningiem posłuszeństwa, Ciotki robią coś jeszcze – szkolą Podręczne do ich podstawowego zadania: rytuału zapłodnienia przez obcego sobie mężczyznę, do którego domu zostały przydzielone, pod okiem jego żony, oraz urodzenia im dziecka. Czyli do sankcjonowanego prawnie oraz religijnie zorganizowanego gwałtu. Spodziewaną na taki zorganizowany system krzywd reakcję wpisano zresztą w serial: w odcinku, w którym po raz pierwszy widzimy, gdy niczego nie spodziewające się Podręczne, leżące niby swobodnie na łóżkach, na kolanach swoich koleżanek niedoli, dowiadują się, po co to właściwie robią. Aż trudno uwierzyć, aby ludzie ludziom zgotowali podobny los. A przecież, jeśli wierzyć Staremu Testamentowi, podobne praktyki wcale nie są wymysłem ani autorki powieści, Margaret Atwood, ani scenarzystów Opowieści podręcznej.

Opowieść podręcznej

Fot. Kadr z serialu Opowieść podręcznej

Zobacz również: Kim jest Kapitan Marvel? Historia superbohatera #52

Sam system rządów Gileadu również naprawa przerażeniem, ponieważ, jak pokazują retrospekcje dotyczące powstania tego państwa, wcale nie tak wiele nas dzieli od powstania jego poza-serialowego czy poza-powieściowego odpowiednika. Ot, wystarczy kilku pragnących władzy ludzi sprawnie manipulujących faktami i religią oraz mających dość charyzmy, aby sformować wokół siebie skrajnie fanatyczną bojówkę militarną; a także chęć, aby podporządkować sobie ludzi, co do których „odpowiedniego” czy „prawidłowego” życia będą mieć własne, jedyne i najwłaściwsze wizje. Państwa totalitarne dążą zawsze do zmiany rzeczywistości na taką, jaka będzie odpowiadała architektom nowego porządku. Do tego mogą wykorzystywać różne mechanizmy, również religijne. Przebudowanie społeczeństwa, podzielenie go na nowe, odgórnie wyznaczone grupy z dokładnie określonymi rolami – to właśnie możemy oglądać w Opowieści podręcznej na przykładzie konkretnej, tytułowej klasy kobiet.

Opowieść podręcznej

Fot. Kadr z serialu Opowieść podręcznej

Pierwszy sezon tej historii nie pozostawiał w widzach wiele nadziei, rozbudzając wręcz lęk związaną z pozafikcyjną rzeczywistością oraz obserwowanymi w różnych krańcach świata politycznymi posunięciami i decyzjami. W finałowym odcinku Freda/June, już brzemienna, sprzeciwia się Ciotce Lydii, mającej nad nią władzę przedstawicielce nowego porządku. Za karę zostaje zabrana przez przedstawicieli Oka z domu Waterfordów w nieznane, a zamykające się za nią drzwi, pogrążające wnętrze ciężarówki w ciemnościach, mówią więcej niż słowa.

Rysy i pęknięcia

Drugi sezon, zrealizowany już w oderwaniu od powieści, ma zupełnie inny charakter i budzi zdecydowanie inne reakcje niż poprzedni: lęk oraz strach zastępują często gniew, złość i wzbudzana przez fikcyjny system chęć buntu. Przede wszystkim jednak obnaża on słabość Gileadu, pokazując chwiejącego się na glinianych nogach kolosa. To, co wydawało się nie do ruszenia, przestaje być już tak niewzruszone, tak dominujące oraz wszechogarniające. Z tego totalitarnego państwa można uciec – Moira znajduje w końcu schronienie w Kanadzie, a June prawie udaje się wydostać ze szponów ostrzącego sobie na jej dziecko państwa. W Gileadzie można się również przeciwstawić władzom, wykorzystując do tego ich własną broń – ciążę. W myśl bowiem własnych zasad oraz wartości nienarodzone dziecko jest tą jedną istotą, której na pewno nie skrzywdzą, co obejmie również jego matkę. Władzom można się też przeciwstawić po cichu – wymieniając się imionami, zawierając przyjaźnie oraz sojusze tak między samymi Podręcznymi, jak i próbując je zbudować z Martami, a nawet Żonami.

Fot. Kadr z serialu Opowieść podręcznej

W drugim sezonie Freda/June pracuje nad tym, aby pokazać Serenie Joy do czego doprowadza system, jaki ta pomagała budować, na co być może skaże dziecko, które niedługo „otrzyma” od swojej Podręcznej, jeśli przyjdzie jej wychowywać córkę. Można też podciąć gigantowi nogi w samobójczym ataku na najbardziej uświęconą instytucję w państwie – na Centrum Rachel i Leah.

Drugi sezon przede wszystkim pokazuje rysy na tafli okrucieństwa – i to nie tylko te tworzone przez zajmujące najniższe społeczne stopnie kobiety, ale również rezydentki szczebli wyższych. To właśnie w tej odsłonie Serena Joy wraz z innymi Żonami próbuje przekonać patriarchów, że jednak pewne rozwiązania trzeba zmienić – na przykład pozwolić kobietom czytać. Z drugiej strony Kanada, państwo przyjmujące uchodźców z Gileadu, odmawia podjęcia rozmów dyplomatycznych z państwem totalitarnym, opowiadając się po stronie krzywdzonych Podręcznych [2]. Również w drugim sezonie poznamy kolejny ruch oporu, tym razem nie Mayday, a taki bardziej niepozorny, właściwie prawie niezauważany nie tylko przez władze, ale również główną bohaterkę: tworzony przez stawiające opór totalitaryzmowi Marty. Zobaczymy także pęknięcie w samej strukturze władzy, pośród architektów Gileadu.

Opowieść podręcznej

Fot. Kadr z serialu Opowieść podręcznej

Pytanie jedynie – co stanie się dalej? Z Gileadem, June, jej córkami, mężem oraz najlepszą przyjaciółką? Co czeka Serenę Joy? A wreszcie: czy w serialowej adaptacji zobaczymy, w jaki sposób upada totalitarny reżim, który, jak już wspomniałam, wiemy z powieści, że upaść musi?


Przypisy

[1] Określenie to pożyczam od Joanny Ostrowskiej, która w ten sposób opisuje przymusową pracę kobiet w domach publicznych III Rzeszy w swojej książce Przemilczane. Seksualna praca przymusowa w czasie II wojny światowej.

[2] Tu, z kolei, warto by się zastanowić co z Meksykiem – w pierwszym sezonie w końcu wyraźnie nam zasugerowano, że Gilead zamierza podjąć stosunki handlowe z tym państwem i sprzedać mu płodne, podporządkowane swoim właścicielom kobiety. Wątek ten w sezonie drugim zupełnie pominięto na rzecz zaprezentowania Kanady jako – być może – reprezentanta międzynarodowej społeczności niegodzącej się na podobne, niehumanitarne rozwiązania.

Interesuję się popkulturą, fanami, mangą i anime. Sporo piszę, ale takie życie doktorantki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?