Advertisement
Advertisement

Redaktorzy Movies Room opowiadają – gry, których nie lubimy i się tego wstydzimy

Poznawaliśmy się już od growej strony, mogliśmy się pochwalić swoimi wybornymi gustami i ulubionymi tytułami. To teraz to wszystko zniszczymy i powiemy wam, jakie kultowe gry są dla nas niezrozumiałymi fenomenami maks. 6/10.


Krzysztof WdowikZastępca Redaktora Naczelnego

Silent Hill 2 – Kilka lat temu zakupiłem sobie Silent Hill HD Collection na PS3, napalając się na przejście kultowego Silent Hill 2. Z grą po raz pierwszy miałem styczność jeszcze na PS2, kiedy grę włączył mi brat, a ja ją bardzo szybko wyłączyłem, bo zbytnio się bałem. Nabrałem trochę wiosen i w końcu zmężniałem na tyle, by drugą część Silent Hilla przejść. I mnie nie porwało. Podobało, owszem, ale zupełnie nie porwało. O wiele bardziej zaciekawiła mnie chociażby część 4, The Room. Może to przez miłe skojarzenia z Tommym Wiseau…?

Metal Gear Solid – Oh well… Po prostu nie mogę przekonać się do zawiłych historii Snake’a i stylu Kojimy. Mam malutkie podejrzenia, że po Death Stranding zmieni się mój stosunek do MGS-ów, ale to jeszcze daleka pieśń przyszłości. Mój starszy brat za to ograł wszystkie przygody Snake’a. Wpierw na PSX, potem na PS2, a jego startowy tytuł na PS3 to właśnie czwórka, gdzie – jak określił to ongiś niezastąpiony Grabarz z Neo Plusa czy Review Territory – Snake sapał jak pedofil w Smyku.

Szymon Góraj – Redaktor prowadzący działu Publicystyka

Heroes of Might and Magic III – bardzo mi przykro, ale nieważne ile razy robię sobie powrót do tego fakt faktem jednego z większych klasyków w historii PC, nie mogę się przekonać do tej pozycji. Ani do nieintuicyjnej dla mnie mechaniki, ani historii, ani klimatu. Po prostu w niemal żadnym elemencie mi nie podchodzi. Wygląda na to, że w strategiach turowych zawsze będę #teamDisciples.

Dragon Age ta pozycja może jeszcze powrócić do moich osobistych łask, ale po pierwszym podejściu mającym miejsce przed laty musi czekać na kolejną rundę. Nie jest to z pewnością zła gra, ale po parudziesięciu godzinach pamiętam, że jawiła mi się jako typowy generyczny Bioware’owy produkt, tak że nawet kulejąca i atakowana niemal zewsząd „dwójka” sprawiła lepsze wstępne wrażenie. Może w przyszłości zamieszczę tę grę na innej mojej liście – i szczerze bym sobie tego życzył, bo same klimaty Dragon Age’a bardzo mi podchodzą.

The Elder Scrolls IV: Oblivion kolejna gra, która pomimo najszczerszych chęci po prostu mnie odstręcza. Morrowind kocham, Skyrim toleruję, ale Oblivion męczy mnie estetycznie, irytuje kwadratowymi dialogami, a eksplorację miasta traktuję jako katorgę. Level scalling już nawet pominę milczeniem. Ot, zwyczajnie nie moja bajka.

Mateusz ChrzczonowskiRedaktor współprowadzący działu Gry

Dark Souls – seria przez wielu graczy uwielbiana, niestety symulator umierania do mnie osobiście nigdy nie przemówił. Oczywiście jest to spowodowane tym, że hardcorowy gracz ze mnie żaden, a przy przechodzeniu tytułów preferuje raczej normalny poziom trudności. Po prostu częste ginięcie i przymus ponownego przechodzenia pewnej części gry okropnie mnie frustruje. Wiem, że gdy w końcu uda się pokonać trudnego bossa, uczucie satysfakcji jest większe, lecz irytacja w takich momentach jednak u mnie góruje. Może kiedyś, gdy będę bardziej cierpliwy, to wrócę do Soulsów, ale jeszcze nie teraz.

Kingdom Come: Deliverance – tę grę wybrałem jako przedstawiciela innego elementu, którego obecnie nie trawię w grach – zbyt rozwiniętego i niepotrzebnego elementu survival w tytułach, gdzie spokojnie mogłyby go nie być. Gra została osadzona w średniowiecznych realiach, lecz przez większość gry, zamiast pojedynkować się na miecze, musimy… pilnować, by bohater dobrze zjadł i nie zapomniał się umyć oraz wyspać. Rozumiem, że takie szczegółowe podejście do rozgrywki może się podobać, ale według mnie nie po to gra się w gry, aby przejmować się ta trywialnymi czynnościami. Przez to tytuł staje się strasznie męczący, co zabija prawdziwą zabawę.

Większość współczesnych shooterów – tak, nie jestem fanem shooterów, choć jest dużo świetnych gier z tego gatunku, a kilka ja również dobrze wspominam. Obecnie jednak shootery sprowadzają się do pojedynków multiplayer, a singlowe kampanie zostały strasznie spłycone. W takim Black Ops 4 kompletne zrezygnowano z trybu dla jednego gracza, co ostatecznie wyszło grze na dobre, ale nie dla mnie osobiście. Ja po prostu lubię kampanie singlowe, gdzie możemy poznać ciekawą historię, niekoniecznie jednak jestem fanem strzelanek sieciowych – nie mój klimat, a także zwyczajny brak odpowiedniego skilla.

Dominik Dudek – Redaktor

World of Warcraft – nie wiem czy to przez to, że jestem za głupi na najbardziej dochodowy tytuł Blizzarda, czy przez to, że moja jedyna styczność z tą grą odbywała się za pomocą pirackich serwerów, które okrajały ją z wielu interesujących aspektów, ale najzwyczajniej w świecie nie kupiła mnie ta gra. Wbiłem ten 80 lvl (wtedy maximum), ale na PvP lamiłem strasznie, więc pozostało ten tytuł niestety odpuścić. Podziwiam jednak osoby, które od kilku lat w WoWa grają i, co więcej, ogarniają, co tam się dzieje.

Dark Souls – wydaje mi się, że nie posiadam wystarczających pokładów cierpliwości do tego tytułu. Przepraszam sąsiadów, którzy w nocy musieli słuchać moich wiązanek.

Seria Gothic – wśród moich znajomych niegdyś jedna z najpopularniejszych gier czasów szkolnych. No cóż jakoś mnie nigdy do niej nie ciągnęło, kilka kluczowych kwestii kojarzę, lecz wciąż jestem za mało w temacie żeby ogarniać memeski, które czasem są podsyłane na konfach. Zostaje mi wtedy jedynie udawać, że wiem o co chodzi..

Rafał Pilch – Dziennikarz

Mass Effect – w końcu mogę to gdzieś powiedzieć, bez obawy że zostanę zlinczowany [jedno z drugim się nie wyklucza, Raff – Krzychu]. Tak, nie lubię Masa Effecta. Kompletnie nie przemawia do mnie jego klimat, nie potrafię się wciągnąć w tą grę. Może dlatego że jeżeli chodzi Science Fiction to tylko Gwiezdne Wojny u mnie mają rację bytu. Może kiedyś dojrzeję do tego tytułu?

Counter – Strike – szczerze mówiąc, CS jest grą tak prosta jeżeli chodzi o jej rozbudowanie, że aż ciężko znaleźć coś za co można ją nie lubić, dlatego nie lubię jej ogólnie. To jest dość dziwne bo w FPSy lubię postrzelać, a taki flagowy przykład, wręcz kanon, nie przypada mi do gustu ani trochę. Nie umiem rosyjskiego, nie mam też refleksu kierowcy rajdowego, pewnie to są główne powody czemu mi ta gra nie leży…

The Elder Scrolls V: Skyrim – podchodziłem do tej produkcji kilkukrotnie, ale nigdy jej nie ukończyłem. Powiem więcej – nie skończyłem nawet wątku Białej Grani. Skyrim wydaje mi się być trochę drewniany i pełny błędów. Oczywiście mowa tutaj o czystej wersji bez żadnych modyfikacji. Teraz to moderzy zrobili już z tej gry jakiś kosmos po prostu. W sumie, może by tak spróbować z tymi modami? Muszę się jeszcze nad tym zastanowić…

Miłosz Gołębiowski – stały współpracownik

Dark Souls – Seria którą się kocha albo nienawidzi. Osobiście należę do tej drugiej grupy osób i wcale nie chodzi o wysoki poziom trudności i częste śmierci. Powód mojej niechęci do serii jest chyba prostszy, mianowicie nie przepadam za grami RPG osadzonymi w klimatach dark fantasy. Cuphead w którym giniemy równie często jest jedną z moich ulubionych gier i częste powtarzanie levelu wcale mnie nie zniechęciło, wręcz przeciwnie. W Dark Souls było zupełnie odwrotnie. Irytacja połączona z niechęcią do gatunku skończyła się odinstalowaniem gry. Nie wykluczam, że w przyszłości przeproszę się z serią od From Software i dam jej kolejną szansę.

DiabloW tym miejscu równie dobrze mógłbym umieścić inną grę hack and slash, czyli gatunku z którym zdecydowanie nie jest mi po drodze. Po prostu nie bawi mnie zabijanie stworów i wbijanie kolejnych leveli. Zupełnie tego nie czuje.

Krzysztof Kałuziński – stały współpracownik

Dark Souls – niby seria ma wszystko, co lubię: wysoki poziom trudności czy klimat rodem z mangi Berserk. Mimo kilku podejść do dzieł From Software nie udało mi się przekonać. Nie przepadam chyba za tym ciągłym turlaniem się.

FIFA – zaskakuje mnie to, co EA wyprawia z tą serią. Z każdą odsłoną producent oferuje coraz mniej zmian i wydaje się skupiać głównie na podkupowaniu licencji od PESa. Wypuszczanie kolejnych części na konsole PS3 i Xbox 360 to jawny skok na kasę. Posiadacze tych platform za sporą cenę otrzymują okrojoną grę. Nie tak powinno się traktować fanów. Niestety, nikt nie lubi, kiedy krytykuję tę serię.

Borderlands – nie bawi mnie ta seria. Podchodziłem do niej kilka razy i zdecydowanie mi nie leży. Nie przepadam za klimatem, grafiką, humorem, Claptrapem… Przepraszam.

Zastępca Redaktora Naczelnego

Początkujący scenarzysta, zapalony publicysta i sfiksowany popkulturowiec.

Więcej informacji o
, , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?