• Zaloguj się
  • Zarejestruj
  • Połącz z Facebook
zajawka reklama

Nowe Horyzonty zaostrzyły we mnie apetyt na kolejny festiwal filmowy, a z racji tego, że do Wrocławia mi najbliżej, logiczną odpowiedzią na mój głód jest American Film Festival. Nie dość, że by znaleźć się na festiwalu potrzebuje wskoczyć w pociąg i przejść kilka kroków z dworca do kina, to jeszcze podczas tego jesiennego eventu Roman Gutek serwuje najlepsze, sundancowe kąski. I tak jak z jedzeniem bywa, niektóre są wykwintne i eleganckie, a inne mają w sobie mnóstwo grillowanego sera i panierki. Kino jest jak obiad, a to, że coś jest tłuste i niezdrowe wcale nie skreśla go z listy ulubionych dań. Tą (może odrobinę trywialną) metaforą chcę Wam rozrysować pewien obraz - amerykańskie filmy potrafią ocierać się o wiele różnych stylów. Dlatego też cieszy mnie to, że idąc tym tropem American Film Festival będzie najlepszym szwedzkim bufetem!


10. Pomniejszenie, reż. Alexander Payne

Paul uświadamia sobie, że jego życie byłoby o wiele lepsze, gdyby przeszedł przez zabieg skurczania. Alexander Payne z przytupem nakreśla w nim problemy cechujące dzisiejszą Amerykę, co rusz zahaczając o przesączone egzystencjalizmem sceny. W rolach głównych Matt Damon (oby w świecie malutkich nigdzie się nie zgubił, bo znowu będzie go trzeba „ sprowadzić do domu”), Christoph Waltz i opiewana przez recenzentów Hong Chau. Miejsce w mikroświecie znalazł również Neil Patrick Harris i choć jego rola podobno jest adekwatna do rozmiarów postaci, to nie mogę się doczekać! Stęskniłam się za nim na dużym ekranie.


9. Szczęściarz, reż. John Carroll Lynch

Ostatnia, wielka rola znanego z Twin Peaks i Paryż, Teksas Harry’ego Dean Stantona. W niej (zagranej w wieku 89 lat!) Stanton wcielił się w tytułowego Szczęściarza, mierzącego się z upływającym czasu ateistą. Swoim reżyserskim debiutem John Carroll Lynch zdążył nagromadzić sobie niemałą grupę fanów zza oceanu. W towarzysza Stantona wcielił się inny, popularniejszy Lynch. Mam nadzieję, że wiecie o kogo chodzi!


8. Moja szkoła idzie na dno, reż. Dash Shaw

Siedzisz na lekcji. Zegar cicho tyka, ale jest w tym dźwięku coś tak irytującego, że nie możesz go znieść. Obracasz się do tyłu i zauważasz, że nikt nie zwraca uwagi na to, co dzieje się na tablicy. Czujesz lekkie ukłucie żalu - co musi czuć nauczyciel, gdy wszyscy go ignorują? Dziewczyna, której imienia nigdy nie możesz zapamiętać (ale hej, przecież jesteście razem w klasie dopiero trzy lata) siedzi z nosem w telefonie, a jej ławkowy partner śpi w wyjątkowo niewygodnej pozycji. Zawieszasz na nich wzrok kilka sekund za długo i blondynka spogląda ci prosto w oczy. Przełykasz ślinę, gdy ona otwiera usta, ale żadne słowo z nich nie ulatuje w twoim kierunku, bo szkoła zaczyna się zapadać. Na pewno mniej więcej tak wyglądał dzień z życia jednego z uczniów tytularnej szkoły. Już po zwiastunie widać, że animację Dasha Shawa cechuje kreatywność i fleksyjność formy. Perełka w jakże nijakim morzu animowanego marazmu.


7. Nigdy cię tu nie było, reż. Lynne Ramsay

Złota palma w Cannes za najlepszy scenariusz i najlepszą rolę męską. Thriller porównywany przez krytyków do Oldboya Park-Chan Wooka, Taksówkarza Martina Scorscese i Siedem Davida Finchera. Zagubiony w labiryncie własnego umysłu były agent do zadań specjalnych podejmuje się „ jeszcze jednego” zadania i odnajduje zaginioną nastolatkę. Sprawa szybko obraca się o 180 stopni, a bohater grany przez Joaquina Phoenixa odkrywa, że nic nie jest takie jak się wydaje. Najnowszy film Lynne Ramsay (Musimy porozmawiać o Kevinie) na podstawie opowiadania Jonathana Amesa.


6. Tamte dni tamte noce / Call me by your name, reż. Luca Guadagnino

Stagnacyjny tryb życia amerykańskiego profesora i jego rodziny ulega zakłóceniu, gdy pod swój dach przyjmują studenta Olivera. Mężczyzna zamienia się w obiekt fascynacji wszystkich domowników, ale jeden z nich zaczyna czuć do niego coś więcej. Niebanalny, prowokacyjny romans i prawdopodobnie jeden z czarnych koni nadchodzących Oscarów. To trzeba zobaczyć!


5. Mój przyjaciel Dahmer, reż. Marc Meyers

Pierwszą piątkę otwiera jeden z najciekawszych filmów tego festiwalu. Jeffrey Dahmer to jeden z najbardziej znanych amerykańskich morderców, jego ofiarą padło ponad siedemnaści chłopców. Film ukazuje szkolne (chciałoby się powiedzieć niewinne) lata chłopaka i kiełkujące w nim manie. Produkcja oparta o komiks o tym samym tytule. W rolę tytułowego bohatera wcielił się bożyszcz nastolatków - Ross Lynch.


4. mother!, reż. Darren Aronofsky

Darren Aronofsky nie śpieszył się z dostarczeniem widzom swojego najnowszego dzieła. Duża dawka surrealizmu podzieliła widzów na dwa obozy, ale jedno jest jasne - Aronofsky nigdy nie skazywał widzów na obojętność i w tym przypadku również tego nie zrobił. Dualistyczna passa odbija się na recenzjach mother!, wpadających ze skrajności w skrajność.


3. Zabicie świętego jelenia, reż. Yorgos Lanthimos

Pierwszy anglojęzyczny film Lanthimosa okazał się niemałym sukcesem, dlatego tak bardzo cieszy mnie to, że reżyser postanowił pójść za ciosem i już w tym roku możemy doświadczyć jego kolejnego dzieła. Użycie słowa „doświadczyć” nie jest tu losowe. The Lobster był dla mnie niesamowitym przeżyciem. Mam nadzieję, że Zabicie Świętego Jelenia przejmie schedę po swoim starszym bracie i wyląduje na mojej osobistej liście najbardziej rozbrajających produkcji tego roku.


2. Wojna płci, reż. Don Ross

Gdybym swoją oczekiwaniową topką rozdawała medale, to Wojna płci skończyłaby ze srebrem w dłoniach aktorów i gałązką oliwną we włosach reżyserów. Rzecz dzieje się w 1973 roku. Billie Jean King, ówczesna „ pierwsza rakieta” kortów tenisowych zostaje wyzwana na pojedynek z byłym mistrzem świata, Bobbym Riggsem. Mimo wielu obaw tenisistka zgadza się za mecz, lecz nie walczy o zwycięstwo dla siebie - a o zwycięstwo dla kobiet. Wojna płci to film wypełniony po brzegi feminizmem, energetycznym aktorstwem (czyżby kolejna nominacja do Oscara dla Emmy Stone?) i lekkim klimatem. A to wszystko okraszone nazwiskami reżyserów Małej Miss!


1. The Disaster Artist, reż. James Franco

Nie potrafię zliczyć, ile razy widziałam zwiastun The Disaster Artist. Film Jamesa Franco opowiada o powstaniu (prawdopodobnie) najgorszego filmu, jaki ujrzał światło dzienne. The Room to produkcja zła od podszewki, bardzo krytycznie potraktowana przez widzów na całym świecie. The Disaster Artist kontrastuje z filmem Tommy’ego Wiseau, przy czym rzucając na niego zupełnie inne światło. Ekranizacja powieści o tym samym tytule spod pióra najlepszego przyjaciela Wiseau - Grega Sestero.


Do zobaczenia w kosmosie!

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

 

Wiesz, co z tym zrobić


Maja Głogowska

Maja Głogowska

O mnie:

Osiemnastolatka bezgranicznie zakochana w popkulturze.


Więcej informacji o:

Wypowiedz się na ten temat...
Zaloguj się poprzez
albo skomentuj jako gość
Wczytywanie komentarza... The comment will be refreshed after 00:00.

Skomentuj jako pierwszy

MOVIES ROOM POLECA

Najnowsze Wiadomości

Polub nas


© 2016 MOVIESROOM.PL · Wszystkie prawa zastrzeżone · Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.