TOP 20 – Najlepsze filmy na święta!

10. Gremliny rozrabiają (1984), reż. Joe Dante

Gremliny rozrabiają

Gwiazdka to prezenty, w najbardziej wśród nich to te dla najmłodszych. W tym okresie nieletni zdziercy mogą pozwolić sobie na zażądanie najbardziej ekskluzywnych zabawek, których wymuszanie zakupu w dni powszednie zostałby okraszony gromkim śmiechem rodzica. Pamiętać należy jednak, aby kupować zabawki z odpowiedzialnością- producenci nie zawsze mówią całą prawdę. Billy Peltzer otrzymuje w prezencie urocze włochate stworzonko bijące na głowę wszelakie interaktywne ustrojstwo. Istnieją jednak trzy ważne zasady- nie może ono mieć kontaktu z wodą, być karmione pop północy ani wystawiane na światło. Jednak czyż zasady nie są po to, by je łamać? Wkrótce z kudłatego słodziaka powstaje stwór złośliwy niczym urzędnik na kilka minut przed zakończeniem pracy- Gremlin na dodatek zaczyna się rozmnażać, stając się realnym zagrożeniem. Gremliny dziś to obraz kultowy i choć niektóre efekty są obecnie dość toporne, to właśnie ta cecha czyni film niepowtarzalnym. Jeśli ktoś chce odreagować od sympatycznych komedyjek i historii z morałem- niech sięga po ten tytuł. 


9. Ekspres polarny (2004), reż. Robert Zemeckis

Ekspres Polarny

Szczęśliwy posiadacz Fiata 126p Tom Hanks wydaje się aktorem stworzonym do ról pozytywnych postaci. Tezę to potwierdza powyższy tytuł, gdzie Hanks użycza głosu kilku postaciom. Historia Roberta Zemmeckisa opowiada o pewnym chłopcu, któremu dane jest odbyć podróż prosto do siedziby św. Mikołaja na Biegunie Północnym i to w nie byle wehikule. Chris zmierza wśród śniegów niesamowitym pociągiem zwanym Ekspresem Polarnym, który jest pojazdem na miarę pewnej lokomotywy z innego filmu reżysera. Widowiskowa produkcja, pełna magicznej atmosfery jest wspaniałym dowodem na to, że animacja świąteczna tonie tylko przygody bohaterów kreskówek, a widowisko cieszące oko i wypełniające serce pozytywną, gwiazdkową energią.


8. Wiedźmikołaj (2006), reż. Vadim Jean

WIedźmikołaj

Niezapomniany sir Terry Prachett stworzył jedno z najbarwniejszych uniwersów fantasy- Świat Dysku. Wśród całej plejady postaci, jakie tam się znajdowały, jest Śmierć. Klasyczna- ponura, z kosą, zaangażowana w swe powołanie. Jednak nie na tyle ludzka, aby posiadać potomków. Wnuczka Śmierci, Susan, słysząc wieści o zaginięciu Wiedźmikołaja, postanawia wziąć w swoje ręce obdarowanie mieszkańców Dysku. Film doskonale zachowuje klimat prozy Prachetta, a on sam zaszczyca widza swą obecnością. Wstęp dla leniwych do jednego z najoryginalniejszych światów literackich, a do tego zabawna bożonarodzeniowa opowieść nasycona humorem i wdziękiem o wielorakim znaczeniu.


 7. Grinch: Świąt nie będzie (2000), reż. Ron Howard

 

U większości ludzi świąteczny klimat budzi radość, ale pośród uśmiechniętego tłumu zdarza się jednostka, u której uśmiechnięty darczyńca od Coca- Coli i kolędy budzą co najmniej niesmak. Kimś takim jest Grinch- pokryte zielonym futrem indywiduum o chronicznie niezadowolonej minie, ziejące prawdziwą nienawiścią do tych trzech szczególnych dni w roku. Na domiar złego jest on osamotniony w swym światopoglądzie- mieszkańcy sąsiadującego z jego siedzibą Ktosiowa pałają wręcz bałwochwalczym kultem do choinki i całej otoczki Gwiazdki. Grinch nie mogąc znieść radosnych hałasów i świateł postanawia zepsuć im celebrację. W roli głównej występuje Jim Carrey, znakomicie prezentujący postać stetryczałego samotnika, jakim jest Grinch. Godna uwagi jest narracja- nieco wierszowana, kojarząca się z baśniami z lat dziecięcych, co w połączeniu ze świątecznymi ozdobami i słodkimi nastrojami mieszkańców Ktosiowa momentami sprawia, iż czuje się wielką chęć do aliansu z Grinchem. Postawa tytułowego bohatera niejednokrotnie zresztą jest słuszna- ukazuje ona hipokryzję i sztuczność niektórych bożnonarodzeniowych rytuałów, wyrzucanych niczym resztki z wigilijnego stołu tuż po 26 grudnia.


6. To wspaniałe życie (1946), reż. Frank Capra

To wspaniałe życie

Niekiedy los bywa okrutny i to w najmniej spodziewanym momencie. Przekonuje się o tym John Bailey, postawiany w przeddzień Bożego Narodzenia u progu bankructwa. Zdesperowany próbuje popełnić samobójstwo, w ostatniej jednak chwili zostaje od niego odwiedziony przez anioła stróża. Niebiański wysłannik przedstawia mu wizję świata bez niego, dając dowody na to, że życie może być, jak w tytule, wspaniałe i bez wielkich bogactw. Film ten nie jest produkcją pełną optymizmu i radości- to raczej obraz pokazujący pogodzenie się ze swoim losem, nawet tym najgorszym i szukaniem radości w rzeczach pozornie najmniejszych. Piękna klasyka kina, dla której Boże Narodzenie jest tłem dla głębszego przesłania.


 5. Cud z 34. ulicy (1947), reż. George Seaton

Cud na 34 ulicy

Nowy Jork wydaje się najbardziej bożonarodzeniowym miastem na świecie. Choinka na Rockefeller Center, gorączka przedświątecznych zakupów zamieniająca się czasem w bitwy rodem godne wrestlerów z WWE i Mikołaje na każdym rogu rozpraszający wszelakie chłody i wieczorny głośnym dzwonieniem. Tak przynajmniej wygląda to w filmach- Cud na 34. ulicy doskonale wpisuje się w ten model. Ociera się on o bożonarodzeniową komercję, jednocześnie skutecznie omijając co bardziej konsumpcyjnych jej aspektów, ukazując idee wiary w św. Mikołaja z dziecięcej perspektywy. Oto kilkuletnia Susan, której matka to szefowa marketingu sieci supemarketów Macy’s, wychowywana jest przez nią w duchu niewiary we wszelkie świąteczne tradycje, w tym użytkownika latających sań. Na przekór temu stają ich sąsiad Fred Gailey i zastępujący marketowego Mikołaja Kris Kringle. Ten ostatni zasługuje na szczególną uwagę- ciepła, sympatyczna rola Edmunda Gwenna sprawia, iż wiara w św. Mikołaja powraca, a jego relacja z Susan przypomina czasy dzieciństwa, w których rozdający prezenty brodacz przynosił najlepsze podarki.


 4. To właśnie miłość (2003), reż. Richard Curtis

To właśnie miłość

Literacka forma powieści szkatułkowej może być z sukcesem przeniesiona do kina. Obraz Richarda Curtisa opowiada o losach teoretycznie niepowiązanych ze sobą ludzi, od premiera Wielkiej Brytanii, poprzez zakochanego w swej szkolnej koleżance chłopca, do emerytowanego lwa rock’n’rolla. Akcja mająca miejsce w przeddzień Bożego Narodzenia nie atakuje nas błyszczącymi i lukrowanymi widoczkami, pokazując nieco bardziej przyziemne i realistyczne strony tego burzliwego okresu. Autorzy tworzą lekkie, przyjemne w odbiorze opowieści, nieprzepełnione jednak banalnością i przewidywalnością. Nie wszystkie są sobie równe, tak jak i nie każda postać potrafi zaciekawić, lecz wzajemne przeplatanie się wątków maskuje wady, a specyficzna brytyjskość jest naprawdę miłą odskocznią od amerykańskich produkcji bożonarodzeniowych. Film doczekał się krótkometrażowej kontynuacji, będącej wybornym deserem po seansie


3. Kevin sam w domu/ Nowym Jorku (1990/ 1992), reż. Chris Columbus

Znalezione obrazy dla zapytania home alone

Ex aequo dwie produkcje z udziałem Kevina McAllistera, gdyż obie są zbudowane na podobnym schemacie. Oto bystry dzieciak dziwnym zbiegiem okoliczności zostaje sam w miejscu dającym mu wielkie możliwości, które skrzętnie wykorzystuje. Pech jednak stawia na jego drodze dwóch niezbyt rozgarniętych rzezimieszków pragnących nieco się wzbogacić w nielegalny sposób. Wcielają się w nich Joe Pesci i Daniel Stern. Ten pierwszy chyba z okazji Gwiazdki porzuca swój nasycony mięsistymi przekleństwami język i pozwala sobie jedynie na niezrozumiałe pomrukiwania w obliczu porażki. Ten drugi to idealny kandydat do Nagrody Darwina. Obydwie części Kevina są szczególne- żadna inna produkcja nie wpisała się tak mocno u nas w życie społeczne i świętowanie Bożego Narodzenia. Obok karpia, choinki i prezentów nieodzownym elementem tych dni jest seans obu części filmu. I choć powstały kolejne epizody to bez uroczo rezolutnego wówczas Macaulay’a Culkina są jedynie marnym echem produkcji z jego udziałem.


 2. Opowieść Wigilijna (2009), reż. Robert Zemmeckis

Opowieść Wigilijna

Może i bez Kevina McAllistera nie wyobrażamy sobie Wigilii i dwóch kolejnych dni, ale ponad bitwą między sprytnym małolatem i mniej sprytnymi włamywaczami unosi się duch Bożego Narodzenia, który nie tylko bawi, ale i uczy. Na podstawie słodko- gorzkiej powieści Charlesa Dickensa stworzono już wiele filmowych adaptacji. W rolę Scrooge’a wcielali się już tacy aktorzy jak Patrick Stewart i Jim Carrey, a niezliczone animowane interpretacje, między innymi Muppetów czy Myszki Miki, rozsławiły ten tytuł wśród najmłodszych, udowadniając, że jest to historia ponadczasowa. Oto bogaty Ebenezer Scrooge przeczuwa nadchodzące Boże Narodzenie, a nie jest to jego ulubiony czas w roku. Nie ulega przymusowej uprzejmości, nie czuje się zobowiązany do rozdawania podarków, a wizyta u najbliższych jawi się w jego głowie jako odwiedziny u samego diabła. Pewnej nocy odwiedza go duch jego zmarłego przyjaciela i wspólnika, wytykający mu jego wady i przestrzegający go przed nieuchronnym. A to dopiero początek nadnaturalnych wizytacji. Charles Dickens mistrzowsko wykreował strukturę swej powieści, która znakomicie prezentuje się w rozmaitych interpretacjach, zawsze zachowując swą mądrość. Opowieść Wigilijna należy do tej grupy historii, która nie ulega przedawnieniu- spora liczba filmów na jej podstawie i interpretacji w innych formach przekazu tylko tego dowodzi. Po jej obejrzeniu nie sposób nie życzyć wszystkim – Wesołych świąt!!!


 1. W krzywym Zwierciadle: Witaj, Święty Mikołaju (1989 r.), reż. Jeremiah S. Chechik

Film, który oglądam w każde święta. Święta Bożego Narodzenia to jeden z moich ulubionych okresów w roku. Owszem, nie wygląda to już tak, jak wyglądało 15 lat temu i zamiast śniegu i mrozu, w Wigilię dostajemy przyjemną, jesienną pogodę, jednak wciąż moje wspomnienia z dzieciństwa, nie pozwalają odpuścić bożonarodzeniowej tradycji. Świąteczne przygody rodziny Griswoldów mogę oglądać w kółko, bez względu na porę roku (zazwyczaj koło wakacji łapie mnie tęsknota za świątecznym klimatem), a duża w tym zasługa scenariusza pióra Johna Hughesa. Jak dla mnie, to najlepszy film na święta i przyznaję, że przywodzi mi na myśl czasy, kiedy życie było znacznie łatwiejsze i mniej skomplikowane.

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?