TOP 10 – Sequele, które nigdy nie powstały

Pani Doubtfire 2, Matrix 4, Catwoman: Batman Returns 2 – to tytuły tylko niektórych pozycji, których filmowe życie skończyło się prędzej niż się zaczęło. Za upadkiem potencjalnego filmowego przeboju stoją różne powody: niekiedy wystarczy, by twórcy zdali sobie sprawę, jak kiepskim materiałem operują. Przedstawiamy Wam ranking dziesięciu hipotetycznych sequeli, z których żaden nie ukuł się w formie celuloidowej. Niektóre powstać powinny, inne – nie, pod żadnym względem.

10. Ei8ht

se7en

Po tym, jak Siedem spotkał się ze znakomitym przyjęciem wśród widzów i krytyków, David Fincher skupił na sobie uwagę Hollywood. Już wcześniej chwalono jego pracę: Obcy 3, pomimo mieszanych recenzji, przyniósł reżyserowi nominacje do nagród Saturna i Hugo. Premiera Siedem stała się jednak dla kina wydarzeniem bez precedensu. Dzieła tak niepokojącego, tak złożonego psychologicznie, wreszcie tak majestatycznie sfilmowanego widzowie nie widzieli od lat. Składano Fincherowi mnóstwo propozycji nakręcenia sequelu, niekiedy zupełnie niewydarzonych. Wyróżnia się tu scenariusz o tytule Ei8ht (oryginalny tytuł pierwowzoru to Se7en), którym reżyser stanowczo wzgardził. Detektyw William Somerset (Morgan Freeman) powróciłby w kontynuacji jako bohater obdarzony… mocami parapsychicznymi. Studio New Line Cinema pokładało w tym projekcie spore nadzieje i – będąc całkowicie niestronniczym – ciężko dziwić się jego zarządcom. Scenariusz napisał dobrze prosperujący młody artysta – Ted Griffin (Ocean’s Eleven: Ryzykowna gra), sam film bez problemu przyciągnąłby do kin fanów oryginału. Fincher oficjalnie wypowiedział się na temat Ei8ht w 2009 roku. Wyznał, że bardziej niż produkcją tak pomyślanego sequelu byłby zainteresowany wypaleniem sobie oczu cygarem. Ei8ht, koniec końców, powstał: jego scenariusz przepisano, a zmaterializowany projekt wydano w 2015 roku pod tytułem Solace (w Polsce jako Ukojenie).

9. Mathilda

leon

Leon zawodowiec klasą przewyższa chyba nawet wspomnianą fincherowską perełkę. Ciężko byłoby wskazać lepszy film powstały w latach dziewięćdziesiątych – żadna z siedmiu przyznanych Leonowi nominacji do Cezara nie jest pomyłką. Powstanie sequelu nawet Lucowi Bessonowi wydawało się w przypadku Leona naturalną koleją rzeczy. Reżyser szybko przystąpił do prac, co nie oznacza, że projekt szybko – a właściwie w ogóle – ujrzał światło dzienne. W 2011 roku reżyser Olivier Megaton wyznał, że jego obraz Colombiana – owoc współpracy z Bessonem – ewoluował na kanwie scenariusza o tytule Mathilda. Ten przez ponad dekadę był szlifowany i przepracowywany, by w efekcie opowiedzieć widzom, jak po wydarzeniach z Leona zawodowca potoczyły się losy bohaterki granej przez Natalie Portman. Jak wiadomo, sprawy potoczyły się inaczej. Colombiana to nic więcej niż tylko duchowy spadkobierca Leona, a pierwszoplanową kreację tworzy w nim Zoe Saldana. O Mathildzie krążyły dziesiątki plotek; jedna z nich głosiła, że w 2003 Portman oficjalnie podpisała kontrakt na odegranie roli tytułowej. Prawda jest ciut mniej marzycielska: odkąd Besson założył własne studio filmowe, EuropaCorp, prawa do wątku zawodowca należą się nie jemu, a wytwórni Gaumont Film Company.

8. Naked Gun 4: Rhythm of Evil

nakedgun

Nieodżałowany Leslie Nielsen ma w dorobku wiele świetnych kreacji komediowych. Największą sławę przyniosła mu prawdopodobnie rola porucznika Franka Drebina w filmie Naga broń: Z akt Wydziału Specjalnego i dwóch jego kontynuacjach. Zrealizowana przez ZAZ trylogia często stanowi odniesienie do współczesnych parodii – odniesienia niekorzystne, aktualne filmowe pastisze (jak Pięćdziesiąt twarzy Blacka) stawiające w takim też świetle. Tuż przed śmiercią Nielsena (2010) portale filmowe spekulowały na temat powstania czwartej odsłony Nagiej broni. Film, zatytułowany Naked Gun 4: Rhythm of Evil, miał przywrócić zarówno gatunek parodii, jak i Nielsena na piedestał kina komediowego. Tak prezentowały się przynajmniej założenia twórców. Kolidowało to trochę z planami wydania sequelu wyłącznie na rynku DVD/Blu-ray. Porucznik Drebin szkoliłby w Rhythm of Evil młodego adepta szkoły policyjnej – prawdziwego żółtodzioba. Dziennikarze, którzy mieli możliwość przeczytania filmowego skryptu, uznali go za inteligentnie zabawny.

Zobacz również: Ranking. Gwiazdy kina akcji, które zgasły prędzej niż rozbłysły

7. Freddy vs. Jason vs. Ash

fvj

Gdy w 2003 roku Freddy kontra Jason po cichu wypuszczony został drogą direct-to-video, nikt nie przeczuwał, że spotka się z dużym zainteresowaniem. A jednak: kasowe wydanie DVD sprawiło, że twórcy pokusili się o publikację kinową filmu. I ta pociągnęła za sobą triumf – kosztujący trzydzieści milionów dolarów horror na całym świecie zainkasował cztery razy tyle. Czy można uznać FvJ za udane kino – to już pozostawmy ocenie indywidualnej. Niektórzy fani tak Koszmaru z ulicy Wiązów, jak i Piątku, trzynastego czuli się jednak starciem tytanów kina grozy oszukani: w ich oczach stanowiło ono farsę. Być może właśnie z tego powodu mówiono swego czasu o sequelu, Freddy vs. Jason vs. Ash, w którym Jason Voorhees (Ken Kirzinger) i Freddy Krueger (Robert Englund) postawieni zostaliby naprzeciw Asha z trylogii Martwe zło (Bruce Campbell). Crossover o wdzięcznym tytule miał już ponoć otrzymać zielone światło od wytwórni, lecz nastawienie Campbella względem projektu skutecznie realizację wstrzymało. Campbell bez ogródek przyznał, że Koszmary z ulicy Wiązów i Piątki, trzynastego to filmy dla idiotów, a jedynym rozsądnym rozwiązaniem fabularnym byłoby zuchwałe zwycięstwo Asha nad rywalami. Cieszmy się, że Freddy vs. Jason vs. Ash nie został zmaterializowany… Szybka ciekawostka: po premierze Freddy’ego kontra Jasona Quentin Tarantino (!) wiązany był z rebootem Piątku, trzynastego.

Zobacz również: Nie taki horror marny, jak o nim mówią. Spojrzenie na artystyczne kino grozy

6. The Breakfast Club 2

breakfast club

Five strangers with nothing in common, except each other, głosił slogan reklamowy Klubu winowajców – najbystrzejszej komedii młodzieżowej wszech czasów. Młodzi aktorzy, którzy dzięki klasycznemu dziś filmowi zaczęli budować swoje kariery, podobnie jak ich bohaterowie, zżyli się ze sobą podczas prac na planie. Zawiązane komitywy mocno podkręciły emocjonalny wydźwięk Klubu…, nadając mu wrażliwość, jakiej brakowało wielu podobnym filmom z lat osiemdziesiątych. Szkoda, że szczególną sympatią nie zapałali do siebie reżyser John Hughes i Judd Nelson (filmowy John Bender). Hughes miał ambitne plany: chciał by kolejne sequele The Breakfast Club powstawały co dziesięć lat i stanowiły okazję do ponownych spotkań tak dla postaci, jak i grających je aktorów. Niechęcią darzył też reżyser Molly Ringwald – gwiazdkę swoich największych przebojów, która na początku lat 90. wzgardziła jego ofertą współpracy. Tak oto Klub winowajców zaczął przeistaczać się w klub wzajemnej antypatii.


 

5. Basic Instinct 3

nagiinstynkt

Nagi instynkt (1992) uczynił ze swej centralnej gwiazdy, Sharon Stone, prawdziwą seksbombę. Przez następne lata aktorka angażowana była do ról przez pryzmat własnego wyglądu. Na szczęście potrafiła też dowieść, że jest zdolną artystką: za pierwszoplanowy występ w Kasynie Martina Scorsese otrzymała Złoty Glob i nominację do Oscara, jej gościnną kreację w serialu Kancelaria adwokacka wyróżniono nagrodą Emmy. Nagi instynkt 2 (2006), powstały nagle i po diable, nie dał Stone szansy na wykazanie się talentem aktorskim. Podobnie sprawa miała się w przypadku seksapilu Stone. Choć na przestrzeni lat nie stępił się on ani trochę, w oryginale Catherine Tramell pokazała nam już przecież WSZYSTKO. Między innymi z tego powodu kontynuacja Nagiego instynktu okazała się niewypałem, który nijak nie był w stanie przebić prequelu klasą, stopniem wysublimowania ekranowej erotyki, parnością. Produkcja Basic Instinct 3 miała ruszyć wkrótce po premierze dwójki, lecz została zawieszona z racji porażki finansowej poprzednika. Sharon Stone wciąż liczy na powrót do roli uwodzicielskiej morderczyni; chce sequel wyreżyserować, ma do przekazania ciekawą, jak uważa, historię.

Zobacz również: TOP 10. Seriale telewizyjne, które oglądalność zawdzięczają kobiecym piersiom

4. Showgirls 2

showgirls

O cyckach raz jeszcze. Showgirls Paula Verhoevena to chyba jeden z najbardziej niezrozumianych filmów wszech czasów. Mało który widz dostrzeże w nim drapieżne homagium, bijące pokłony kinu exploitation – a szkoda. Nim obraz spotkał się z brutalnym przyjęciem wśród krytyków (a co za tym idzie – nim okazał się klapą finansową), spekulowano na temat jego kontynuacji. Ta miała zacząć powstawać zanim jeszcze Showgirls ukończono. Verhoeven widział w swoim dziele duży potencjał rozrywkowy; akcję sequelu z Las Vegas przeniósłby do Hollywood, gdzie Nomi (Elizabeth Berkley) walczyłaby o karierę aktorki. Taki rozwój wydarzeń sugeruje już ostatnia scena oryginału. Plany spaliły na panewce. Później próbowano jeszcze nakręcić projekt zatytułowany Showgirls: A Story of Hope, a w 2011 roku wydano film, który wysmagano nawet bardziej niż dzieło Verhoevena: Showgirls 2: Penny’s from Heaven (parodię pierwowzoru, jego bardzo nieoficjalny sequel). Pół roku temu plotki na temat powstania kontynuacji ponownie wróciły do łask. Los filmu nadal stoi więc pod znakiem zapytania.

Zobacz również: Ranking: filmy, które chcielibyśmy nienawidzić, a nie potrafimy

3. E.T. II: Nocturnal Fears

et

Lato 1982 roku okazało się dla kina popcornowego, jak i przemysłu filmowego w ogóle prawdziwym świętem. Repertuary kin oblegały wtedy dzieła szalenie rozrywkowe i dzięki swej charyzmie koszące grube miliony dolarów. Na tle takich hitów, jak Duch czy Conan Barbarzyńca mocno wyróżnia się E.T. Steven Spielberga, który zainkasował w sumie 793 mln USD i zyskał swego czasu miano najbardziej dochodowego filmu w historii. Przy tak niebagatelnych wynikach finansowych producenci nie mogli nie wszcząć dyskusji nad potencjalną kontynuacją. Scenariusz sequelu napisano już kilka dni po premierze pierwowzoru. Skupiono się w nim na uczuciach Elliota, który po odejściu tytułowego kosmity zmaga się z osamotnieniem i melancholią. Spielberg operował dodatkowo asem w rękawie: wplótł w projekt wątki grozy, jego skrypt zwiastował atak kosmitów – tym razem tych szczerze groźnych – na Ziemię. Taki obrót spraw mógł uczynić z E.T. II: Nocturnal Fears jeden z najbardziej zaskakujących, a przy okazji odważnych filmów lat osiemdziesiątych. Sequel miał zostać obciążony sporą dawką brutalności i kierowany byłby raczej ku widowni dojrzałej. Studio nie przystanęło na warunki scenariusza, uznanego za zbyt mroczny. Przynajmniej z marketingowego punktu widzenia jest to słuszna decyzja: oryginał gromadził na salach kinowych widzów z każdego przedziału wiekowego, na równi okazując się widowiskową fantastyką naukową, ciepłym kinem familijnym oraz porywającym filmem przygodowym.

2. Forrest Gump 2: Gump and Co

forrestgump

W Gump and Co ulubieniec kinomanów raz jeszcze brałby udział w najistotniejszych wydarzeniach historycznych – tym razem tych mających miejsce w latach 80. i 90. Scenariusz niepowstałego nigdy filmu oparto na książce o tym samym tytule, wydanej w 1995 roku przez Winstona Grooma. Na początku lat dwutysięcznych projekt wszedł nawet we wstępną fazę preprodukcji. Nie doszedł do skutku, ponieważ Tom Hanks nie chciał ponownie wcielić się w rolę, która kilka lat temu przyniosła mu Oscara. Zdaniem Hanksa, na kontynuacji Forresta Gumpa ciążyłaby nieznośna wtórność.

1. Kill Bill: Vol. 3

killbill

Serwis Internet Movie Database powstanie trzeciej odsłony Kill Bill zapowiada od ponad dekady. Quentin Tarantino wypowiadał się na temat projektu po wielokroć: albo obiecywał, że film na pewno się zmaterializuje, albo definitywnie takim pogłoskom zaprzeczał. Z tego powodu najlepszym rozwiązaniem byłoby pożegnanie się z Beatrix Kiddo – po co nastawiać się na przyjście kontynuacji praktycznie niemożliwej? Jeśli jednak Kill Bill: Vol. 3 jakimś cudem zawita w końcu w kinach, będzie to najszczęśliwszy dzień w życiu niejednego fana tarantinowskiego kuglarstwa. W grudniu reżyser zapowiedział, że w mocno ewentualnej kontynuacji Uma Thurman odegrałaby rolę drugoplanową, a główną bohaterką zostałaby córka Vernity Green – Nikki. Osierocona za młodu dziewczyna szukałaby zemsty za wyrządzone krzywdy; zemsty na nikim innym jak Beatrix Kiddo.

Zobacz również: TOP 10: Powroty seriali telewizyjnych, na które liczymy

Stały współpracownik

Autor bloga HisNameIsDeath.wordpress.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?