Advertisement

Ulepimy dziś bałwana? Ranking TOP5 świątecznych animacji

Zastanawialiście się kiedyś, co składa się na bożonarodzeniowy repertuar obowiązkowy kinomana? Oczywiście, „Kevin sam w domu„. Oczywiście, „To właśnie miłość„. Ale jest coś jeszcze. Święta stwarzają idealną okazję – albo dostarczają idealnej wymówki – aby znów poczuć się jak dziecko i, bez względu na to, czy towarzyszy Wam młodsze rodzeństwo, kuzynostwo lub inni małoletni członkowie rodziny, sięgnąć po coś animowanego. Sprawdźcie więc, która z pięciu naszych propozycji trafia w Wasze gusta.

 

5. „Opowieść wigilijna” (2009), reż. Robert Zemeckis

opowieść wigilijna

Fakt, to naprawdę mroczna animacja. Ci jednak, którzy czytali opowiadanie Charlesa Dickensa, docenią stopień, w jakim oddaje ona posępny klimat historii Ebenezera Scrooge’a, czyli mężczyzny w podeszłym wieku, który nie znosił Bożego Narodzenia. A właściwie wszystkiego – i wszystkich – dookoła. Żeby móc przeżyć wewnętrzną przemianę wraz z bohaterem, musimy najpierw znaleźć się w jego świecie – pozbawionym życzliwości, empatii i uśmiechu. Można powiedzieć, że z początku aż strach się bać, ale ostatecznie – warto się przemóc. I dołożyć wszelkich starań, aby nas samych w Wigilię nie musiały nawiedzać żadne duchy…

4. „Piękna i Bestia: Zaczarowane Święta” (1997), reż. Andrew Knight

piękna i bestia zaczarowane święta

Przyznajcie się, kto miał ten tytuł w swojej kolekcji VHS? Gwiazdkowa wersja hitu z 1991, który skradł serca tak wielu – małych i dużych – widzów. Ta animacja bynajmniej nie trąci myszką, przypomina raczej lata świetności Disneya. Jeśli chcecie się przekonać, albo sobie przypomnieć, jak wyglądały przygotowania do pierwszego wspólnego Bożego Narodzenia bohaterów, kto próbował im je zniszczyć i czy wszystko skończyło się szczęśliwie (jak mogłoby skończyć się inaczej) – sięgnijcie po ten klasyk. Jak zwykle, będzie okazja, żeby sobie pośpiewać. I powspominać dzieciństwo!

3. „Ekspres polarny” (2004), reż. Robert Zemeckis

ekspres

Najlepszy dowód na to, że animowany Tom Hanks to wciąż ten sam, doskonały Tom Hanks! Historia nie tylko o wierze w świętego Mikołaja, ale także o sile przyjaźni i o tym, że prezenty nie są najważniejsze, a Święta zawsze mogą być magiczne. W taką szaloną podróż na Biegun Północny, jaka przydarza się bohaterom, wyruszyć chciałby chyba każdy, bez względu na wiek. W tym przypadku, zamiast popcornu, proponujemy rozpocząć seans z kubkiem gorącej czekolady w ręku. I paczką chusteczek, bo mogą się przydać. Kto wie, może po obejrzeniu tej animacji usłyszycie nadjeżdżający pociąg?

2. „Kraina lodu” (2013), reż. Chris Buck, Jennifer Lee

kraina lodu

Nie bez powodu gorączka wywołana „Krainy lodu” wciąż nie daje się zbić. To bajka, która po prostuma tę moc, ma tę moooooc! Gdy niekontrolująca swoich mocy Elza sprowadza na swoje królestwo mroźną zimę, jej młodsza, zwariowana siostra, Anna, postanawia ruszyć z pomocą. Można się pośmiać, można się powzruszać, można powzdychać do starego, dobrego Disneya. Można od pierwszego wejrzenia – czy raczej usłyszenia – pokochać Olafa! Można też bronić się rękami i nogami, a po skończonym seansie na usta i tak cisnąć się będzie jedno, zasadnicze, pytanie: czy… ulepimy dziś bałwana?

 

1. „Pada Shrek” (2007), reż. Gary Trousdale

pada shrek

Choć trwa tylko dwadzieścia minut (w sam raz, jeśli Wasz czas jest ograniczony), ta świąteczna animacja z wielu powodów zasługuje na najwyższe miejsce na podium. W końcu nie liczy się ilość, tylko jakość! Nie jesteście przekonani? Przypomnijcie sobie słynne spojrzenie pewnego rudego kota w butach. Śpiewający osioł, tańczący do przeboju Boba Sinclara drób, Ciastek i jego traumatyczne wspomnienia ze Świętym Mikołajem w roli głównej… A pośrodku tego wszystkiego Shrek – próbujący zorganizować swoje pierwsze rodzinne Boże Narodzenie. Potężna dawka humoru, tym razem przyprószona śniegiem. Coby i jednego, i drugiego nie zabrakło w te Święta!

Dziennikarz

Studentka czwartego roku Tekstów Kultury UJ.
Ze świata literatury najbardziej lubi powieści, ze świata muzyki - folk, ze świata kina - (melo)dramaty oraz indie. I Madsa Mikkelsena, oczywiście.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?