Advertisement



TOP7 najlepszych produkcji muzycznych ostatnich lat

Mogą obrazować proces powstawania płyty, całą trasę koncertową lub jedno, wielkie show. Mogą być dokumentami, mogą także przybrać sfabularyzowną formę. Czarno-białe, kolorowe, mniej lub bardziej wyreżyserowane, niszowe lub zrealizowane z hollywoodzkim rozmachem, potrafią wgnieść w fotel zarówno amatorów, jak i ekspertów. Mowa oczywiście o produkcjach muzycznych. Poniżej prezentujemy subiektywne zestawienie siedmiu, stosunkowo nowych, fabularnych tytułów z muzyką w tle w roli głównej, które warto zobaczyć. 
 
7. Frank (2014), reż. Lenny Abrahamson 
https://www.youtube.com/watch?v=tn5s-o9-93o

Jak opisać Franka?, zastanawia się grany przez Domhnalla Gleesona Jon Burroughs. Równie problematycznym zadaniem jest opisanie tego filmu. Ekscentrycznego tak, jak jego bohaterowie, z tytułowym włącznie. W skrócie: Michael Fassbender, jakiego nie widzieliście. Dosłownie, bo grana przez niego postać nieustannie nosi gigantyczną, sztuczną głowę. Jeśli lubicie niecodzienne zestawienia, z pewnością ten tytuł przypadnie Wam do gustu: jest tu trochę outsiderstwa, trochę czarnego humoru, trochę swojskości oraz całe mnóstwo charyzmy i absurdu. Gorąco polecamy, chociażby ze względu na popisowy numer Fassbendera o coca-coli, Nefretete, szmince i pocałunkach. 😉


6. Co jest grane, Davis? (2013), reż. Ethan i Joel Cohenowie
https://www.youtube.com/watch?v=L2XTGqBbtYQ
Co łączy Oscara Isaaca, Carey Mulligan, Justina Timberlake’a, grupę Mumford and Sons i puszystego, rudego kota? Ten, słodko-gorzki, film. Oraz folk. Przede wszystkim folk. Jeśli myślicie, że w dzisiejszych czasach muzykom trudno zaistnieć, koniecznie zobaczcie, ile przeszkód, zarówno na gruncie zawodowym, jak i prywatnym, musi pokonać niszowy, ambitny artysta w latach sześćdziesiątych. Gwarantowane chwile wzruszeń, refleksji i śmiechu, a co najważniejsze: fenomenalny soundtrack. Fenomenalny pod warunkiem, że względem tego gatunku podzielacie entuzjazm autorki tekstu, nie sceptycyzm Rolanda Turnera (John Goodman), który folku za muzykę nie uznaje. 😉 
 

5. Spacer po linie (2005), reż. James Mangold
https://www.youtube.com/watch?v=pbQ22zWPYbw
Johnny Cash i June Carter. Najsłynniejsze małżeństwo świata country. Legendarni i do dziś uwielbiani artyści w filmie Mangolda nie są jednak pozłacanymi bożkami z piedestałów popkultury, lecz borykającymi się z problemami ludźmi. Wynosząca na szczyt, pomagająca wyrazić siebie muzyka idzie tu w parze z przyczyniającymi się do moralnego i fizycznego upadku nałogami, słabościami. Tak powstaje przejmujący portret gwiazd i ludzi zarazem; opowieść o blaskach i cieniach sławy oraz wszystkich odcieniach pomiędzy. Jedyne, co po seansie pozostawia niedosyt, to świadomość, że Joaquin Phoenix, do bólu autentyczny jako zmagający się ze swymi demonami Man in Black, nie dostał za ten popis Oscara. 

4. The Commitments (1991), reż. Alan Parker
https://www.youtube.com/watch?v=3paf2TLrgsg
Od wesel i jarmarków do zespołu z krwi i kości. Jak długa to droga? W tym przypadku dużo ciekawiej, niż o jej długości, jest mówić o jej wyboistości: zwłaszcza, że w kompletowaniu tej kapeli nie biorą udziału cudotwórcy stojący za sukcesami legendarnych boysbendów. Role nie są jednoznacznie rozdzielone, o pełnej kontroli – nie tylko nad wizerunkiem – nie ma mowy. Co my tu mamy? Rozbrajającą, wybuchowa mieszankę krajobrazu robotniczej dzielnicy Dublina, wachlarza barwnych, niepokornych jednostek i genialnej muzyki. Są irlandzkie puby, są niepokorne młode wilki, jest nieoceniony klimat lat 90., a nawet soulowy mistrz, Wilson Pickett. Jednym słowem: sztos!

3. Whiplash (2014), reż. Damien Chazelle 
https://www.youtube.com/watch?v=7d_jQycdQGo
Krew, pot i łzy. Oraz, czy raczej – przede wszystkim, muzyka jazzowa. Ambitny młody perkusista kontra słynny dyrygent-tyran. Początkowo przegrana sprawa przeradza się w misję przetrwania, a wręcz pojedynek gigantów. Chazelle nie pozostawia widzowi żadnych, choćby najmniejszych, złudzeń: droga ku perfekcji nie jest usłana różami, jest przepełniona bólem, upokorzeniami i wyrzeczeniami; to zagryzaniem zębów, to znów zdzieraniem sobie gardła. Talent i ciężka praca nie wystarczą, tu potrzebne są nerwy ze stali i wręcz masochistyczny upór. Uwaga, re-we-la-cyj-ny J.K. Simmons jako Terence Fletcher jeńców nie bierze! 

2. Zacznijmy od nowa (2013), reż. John Carney 
https://www.youtube.com/watch?v=-BYxXNSblx8
Najlepszy dowód na to, że nawet z hollywoodzkimi nazwiskami w obsadzie można zrobić film lekki, ale nie pusty, pozytywny, ale z niestępionym ostrzem krytycznym, wymierzonym we współczesną popkulturę. Wbrew temu, co sugerowałby zwiastun czy plakat, historia relacji Grety (Keira Knightley) i Dana (Mark Ruffalo) nie jest kolejną, znaną z wtórnych komedii romantycznych, kliszą. Najmocniej wybrzmiewa tu to, co powinno: muzyka i jej niezaprzeczalna moc – łączenia pokoleń, opatrywania ran, podnoszenia z kolan i usamodzielniania się. Dodajmy Adama Levine’a, Jamesa Cordena i upalny Nowy Jork oraz świeżość, spontaniczność, świetny klimat i równie świetne role, a przepis na idealną wakacyjną produkcję miłą dla oka, ucha i umysłu będzie gotowy.

1. Once (2006), reż. John Carney 
https://www.youtube.com/watch?v=FWJIylZ8VyM
W tym przypadku o obiektywności nie może być mowy. W dziesięć lat po swojej premierze niepozorna produkcja, która zaskarbiła sobie serca milionów widzów i krytyków (nie wyłączając Akademii) na całym świecie, zachwyca tak samo, a może nawet bardziej. Swoją naturalnością, kameralnością i urokliwością. Doświadczony irlandzki muzyk, Glen Hansard, sprzedaje tu odkurzacze i dorabia, przygrywając na ulicach Dublina. Planuje odnaleźć ukochaną, przez którą został porzucony. Nieznana wówczas szerszemu gronu odbiorców czeska artystka, Markéta Irglová, handluje różami i próbuje utrzymać siebie, córeczkę i matkę, bo jej mąż nie przyleciał z nimi do Irlandii. Wraz z Carneyem udaje im się stworzyć absolutną perełkę wśród muzycznych produkcji. Taką, w której to, co wydarza się poprzez muzykę jest magiczne, wzruszające, ulotne i niezapomniane jednocześnie. Film w jednakowej mierze o muzyce, co o miłości. O tym, jak wiele je łączy i jak jedna wyraża się przez drugą. 
 
Ilustracja wprowadzenia: mat. prasowe 

Dziennikarz

Studentka czwartego roku Tekstów Kultury UJ.
Ze świata literatury najbardziej lubi powieści, ze świata muzyki - folk, ze świata kina - (melo)dramaty oraz indie. I Madsa Mikkelsena, oczywiście.

Więcej informacji o
, ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?