TOP7 najlepszych ról Marka Ruffalo

Większość kojarzy go z rolą Hulka, ale na ekranie potrafi o wiele więcej, niż zzielenieć ze złości. Bez pomocy efektów specjalnych jest w stanie przekazać i wywołać cały wachlarz intensywnych emocji, a jego warsztat, wrażliwość, dojrzałość i charyzma z roku na rok robią na widzach coraz większe wrażenie. W poniższym rankingu prezentujemy siedem dowodów na to, że Mark Ruffalo, prócz bycia superbohaterem, jest przede wszystkim superaktorem.

7. Możesz na mnie liczyć (2000), reż. Kenneth Lonergan

Młody Mark Ruffalo udowadniający, że aktorsko zawsze można było na niego liczyć w historii o rodzeństwie, które ma tylko siebie. No, może jeszcze całe mnóstwo problemów. Ekranowy Tony Prescott to mężczyzna tyleż poczciwy, co zagubiony. Potrafiający zatroszczyć się o siostrzeńca, a zarazem sam potrzebujący opieki. Nie bez powodu dzięki tej kreacji aktor doczekał się porównania do Marlona Brando – jego charyzma jest niezaprzeczalna. Tak samo przekonująco błądzi, co odnajduje swoje miejsce, płacze i śmieje się. Wzruszająca, rozczulająca kreacja. Naprawdę warto zobaczyć! 


6. Foxcatcher (2014), reż. Bennett Miller

Tak, jak w pierwszej chwili niełatwo rozpoznać na ekranie Ruffalo, bo dzięki świetnej charakteryzacji jest łudząco podobny do zapaśnika Davida Schultza, tak nie sposób odmówić mu fenomenalnego wejścia w skórę człowieka, któremu porozumienie z młodszym bratem utrudniało coraz to więcej przeszkód: kompleksy, zazdrość, niezdrowa rywalizacja i paranoja pewnego człowieka. Jeśli wziąć pod uwagę, że ta historia z tragicznym finałem została oparta na faktach, rola aktora dodatkowo zyskuje na głębi, autentyczności i dramaturgii. Dojrzała, przekonująca i przejmująca kreacja.


5. Człowiek z bieguna (2014), reż. Maya Forbes

Cameron to kochający mąż i ojciec cierpiący na chorobę afektywną dwubiegunową. Przeszkadza mu ona w normalnym funkcjonowaniu, ale jednocześnie czyni z niego osobę absolutnie nietuzinkową. Choć bohater miewa gorsze i lepsze momenty, silna więź z córkami, którymi opiekuje się na co dzień, najlepiej, jak może, nie pozwala mu się poddać. Ruffalo ani na chwilę nie pozwala zwątpić, że idealnie nadaje się do roli dorosłego mężczyzny, momentami bezradnego jak dziecko, innym razem przebojowego; pełnego zapału, to znów pozbawionego motywacji do wstania z fotela. Co najważniejsze, za sprawą jego gry widzowie nie mają najmniejszych wątpliwości co do tego, że schorzenie, z jakim boryka się Cameron, nie czyni z niego gorszego rodzica. Wprost przeciwnie. Niejednemu „zdrowemu” ojcu nie udaje się nawiązać ze swymi dziećmi tak wzruszającej relacji…


4. Zacznijmy od nowa (2013), reż. John Carney

Producent muzyczny, który we własnej wytwórni stał się intruzem. Mąż i ojciec, którego relacje z żoną i córką pozostawiają wiele do życzenia. Dan to mężczyzna pogrążony w kryzysie. Śpi na materacu, zaniedbuje pracę, pije, pali i tkwi w impasie. Do momentu poznania Grety, młodej artystki. Nadal pali i podpija, ale w jego życiu pojawia się jasno określony cel: nagrać z nią płytę. Na ulicach Nowego Jorku, z ekipą szalonych muzyków w różnym wieku. Na naszych oczach Ruffalo wyprowadza swojego bohatera na prostą; pokazuje, jak na nowo znajduje on w sobie dawną energię. Nie pozwala także go deprecjonować, postrzegając jako nieudacznika czy faceta przechodzącego kryzys wieku średniego. Równie przekonująco prezentuje jego dowcipne i przebojowe, co poważne i rozgoryczone oblicze. Kolejna, najbardziej prozaiczna, zaleta tej roli? Bez względu na kondycję psychiczną (i fizyczną) Dana, tej postaci po prostu nie da się nie lubić!


3. Droga do przebaczenia (2007), reż. Terry George

Historia o tym, jak jedna chwila może zmienić życie. Więcej, niż jedno. Dwight Arno, mężczyzna, który sam jest ojcem, potrąca cudze dziecko. Udaje mu się zbiec z miejsca zbrodni i zatuszować swoją winę, ale z chwilą, gdy jako prawnik zostaje zatrudniony przez ojca ofiary, aby odnaleźć sprawcę, błędne koło zbrodni i kary zaczyna poruszać się coraz szybciej, zmierzając do kolejnej tragedii. Nawet, jeśli początkowo postać graną przez Ruffalo można potępiać, im dłużej obserwujemy jego bohatera, tym więcej mamy pewności, że uciekać można przed opowiedzialnością, ale przed własnym sumieniem nie ma ucieczki. Wyrzuty sumienia i poczucie winy nie tylko dochodzą we wnętrzu Dwighta do głosu coraz częściej; zaczynają krzyczeć coraz głośniej. W kulminacyjnym momencie wybuchają z siłą, obok której nie można przejść obojętnie. Emocjonalny wstrząs gwarantowany. 


2. Spotlight (2015), reż. Tom McCarthy

Choć ilość sportretowanych w światowej kinematografii dziennikarzy trudno określić choćby w przybliżeniu, grany tu przez Ruffalo Mike Rezendes zapada w pamięć dzięki zapałowi, z jakim wykonuje swoją pracę, żarliwości, a wręcz gwałtowności, którym w sytuacji ekstremalnej daje się ponieść oraz dzięki temu, że stanowi odbicie wartości ważniejszych nawet, niż profesjonalizm. Ten nieustępliwy, przechodzący kryzys wiary i małżeński, lecz zdeterminowany, by doprowadzić do końca jedno z najważniejszych śledztw dziennikarskich w historii mężczyzna natychmiast zaskarbia sobie sympatię widza, jednocześnie nie pozwalając traktować się protekcjonalnie. Po raz kolejny oparty na faktach film, po raz kolejny rola istniejącej naprawdę, żyjącej jeszcze osoby. I znów niezwykle oddana sprawiedliwość. 


1. Odruch serca (2014), reż. Ryan Murphy

Nie bez powodu najgłośniejsza rola Ruffalo. Na podium zasłużył nią sobie nie ze względu na fakt, że zagrał homoseksualistę, bo to wyzwanie aktorskie podobne wielu innym. To, co w sportretowanym przez niego Nedzie Weeksie porusza najbardziej, to przemawiające przez niego naprzemiennie siła i bezbronność, zapał i rezygnacja, furia i rozpacz, szczęście i załamanie. Jako aktywista walczy o powstrzymanie epidemii AIDS, jako homoseksualista walczy o przeżycie ukochanego mężczyzny – obydwie te walki pochłaniają go bez reszty, obydwie są równie wyczerpujące i frustrujące, obydwie podejmuje codziennie na nowo, bo nie wyobraża sobie przegrania żadnej z nich. Owacje na stojąco! 

Ilustracja wprowadzenia: fot. Christopher Wahl, The Globe and Mail.

Dziennikarz

Studentka czwartego roku Tekstów Kultury UJ.
Ze świata literatury najbardziej lubi powieści, ze świata muzyki - folk, ze świata kina - (melo)dramaty oraz indie. I Madsa Mikkelsena, oczywiście.

Więcej informacji o

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?