Ranking: Top 5 najlepszych świątecznych horrorów

Święta to czas, gdy większość rodzin gromadzi się wokół telewizora by oglądać „Kevina”, „To właśnie miłość” czy inny świąteczny hit. Jeśli jednak macie zamiar przeżyć ten czas w zupełnie inny sposób niż dotychczas, to zapraszam was w podróż po filmach, które idealnie wpisują się w świąteczny klimat, choć nie zawsze w konwencjonalny sposób.

5. Saint

Zombie mikołaj, który pojawia się co kilkadziesiąt lat by dokonać mordu na biednych dzieciach, a nie obdarowywać je prezentami. Nikt tak nie obchodzi świąt jak Holendrzy. Produkcja podzielona została na dwie części. Pierwsza z nich to klimatyczne backstory, w której dowiadujemy kim jest nasz morderczy Mikołaj, ale to druga jest najmocniejszym punktem utrzymanym w klimacie typowego slashera. To, co zaskakuje, to fakt, iż twórcy autentycznie starali się przenieść zasady rządzące tego typu produkcjami na ich rodzimy grunt, przez co otrzymaliśmy rzecz z pogranicza groteski i autentycznego śmiechu.

1

4. Rare exports –  A christmas tale

Kolejna produkcja, która pokazuje, że Mikołaj uwielbia mordować małe dzieci. Dodatkowo otrzymuje kolejną dekonstrukcję znanej wszystkim historii, tym razem w wykonaniu Finów. Mamy więc Mikołaja, które tak naprawdę jest demonem z rogami kozła. Zamieszkuje on wnętrze góry, a pomagają mu nie elfy, tylko odrażający staruszkowie, którzy są zdecydowani mordować, by go chronić. Pierwsza rzecz jaka nasuwa się na myśl to bez wątpienia fakt, iż mamy do czynienia z produkcją post – Burtonowską. Strona wizualna przesycona jest bowiem obrazami, gdzie mieszają się elementy grozy, napięcia, a także dziecięcej wyobraźni.

2

3. Jack Frost

W tym przypadku wystarczy jedno zdanie: slasherowy morderca mordujacy nastolatków i gwałcący kobiety przy pomocy marchewki. Ale wracając do dużo bardziej poważnych rozważań… jeśli macie dość słodko-ckliwej i mdłej rodzinnej historii z Michaelem Keatonem w roli tytułowej, to jest to idealna pozycja dla was. Jack Frost jest bowiem morderczym bałwanem o niewybrednym poczuciem humoru. Za co cenię tę pozycję? Za fakt, iż nie okazała się kolejnym durnym horrorem (no dobra momentami jest), ale przez większość czasu stara się być dość sprawnie zrealizowanym straszakiem. Z jednej strony mamy więc groteskowe sceny mordów, podczas gdy z drugiej widzimy niesamowite efekty gore i dużo krwi.

3

2. Black Christmas

Pierwszy prekursorski slasher, który zapoczątkował modę na filmy horrorowe o tematy świąteczneje. Mamy więc ujęcia kręcone z perspektywy pierwszej osoby, pomysłowe sceny śmierci oraz telefony od mordercy niczym w serii „Krzyk”. Dzięki filmowi Boba Clarka świat poznał takie klasyki jak chociażby „Halloween” czy „Piątek 13-go”. Wielka szkoda, że pierwowzór cały czas pozostaje w ich cieniu, mimo iż w niczym im nie ustępuje. Cała akcja rozgrywa się w żeńskim akademiku (typowe), który zamieszkują naiwne studentki (typowe), które znajdują się w nieodpowiednim miejscu o nieopowiednim czasie i wpadają w kłopoty (typowe). To co zachwyca, to fakt, iż na długo po seansie widz pozostaje z poczuciem nierozwiązanej zagadki i niedosytu, bowiem morderca nigdy nie zostaje ujawniony.

4

1. Santa’s slay

Mikołaj to nikt inny jak syn Szatana, który przegrał zakład. Ale okazuje się, że lata jego pracy w roli „świętego” właśnie się kończą i otrzymujemy morderczego Mikołaja demona. How cool is dat?

5

P.S. Nie zapominajcie oczywiście o klasyku klasyków jakim są „Gremliny”, choć nie nazwałabym tego typowym horrorem. Uwielbiam jak te żyjątka sieją chaos i spustoszenie oraz jak są mordowane. Pozycja obowiązkowa.

Stały współpracownik

Radiowiec z przypadku, filmowiec z zamiłowania. Dziecko Mensy i wielbicielka filmów klasy Z w jednym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?