TOP 20 – Najgorsze filmowe sequele!

Kolejne części kolejnych części. Sequele stały się nieodzowną częścią filmowego przemysłu, stanowiąc jego (zbyt) dużą część. W wielu przypadkach jednak, produkcje te okazują się być jedynie skokiem na łatwą kasę i daleko im do jakościowego oryginału. W naszym zestawieniu bierzemy przede wszystkim kontynuacje udanych filmów (nie liczcie więc na znęcanie się nad Zmierzchem czy 50 twarzami Greya), które okazały się po prostu okropne. Oto one – najgorsze filmowe sequele!


Zobacz również:

TOP 30 – Najlepsze piosenki filmowe!

TOP 30 – Najlepsze filmowe serie!

TOP 20 – Najlepsze sceny slow motion w historii

TOP 20 – Najlepsze sceny walki w filmach!

TOP 20 – Najbardziej zaskakujące zakończenia filmowe!


20. Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki (2008) reż. Steven Spielberg

Powody powstawania sequeli po latach są przeróżne. Najczęściej jednak twórcy oryginałów są przekonani, że niewiele z ich pomysłów da się już wycisnąć, więc te niepotrzebne części dużych marek powstają po wielu latach, żerując na poprzednikach, z innymi reżyserami i jawnym skokiem na kasę. Tutaj jednak, niespełna trzy dekady po zapoznaniu nas z najsłynniejszym archeologiem świata, za kontynuowanie jego historii znowu wziął się Steven Spielberg, a do kultowej roli wrócił Harrison Ford. Problem w tym, że w popkulturze XXI wieku, kiedy to pałeczkę w wyznaczaniu podróżniczo-przygodowych trendów zaczął powoli przejmować Nathan Drake, Indy wyglądał jak dinozaur, który stara się jak może, ale niestety już nie potrafi. I co gorsza, jest plan aby pokazał to jeszcze raz… (Ł. Kołakowski)

Indiana Jones 5 trafi do kin w 2021 roku

Fot. Kadr Z filmu Indiana Jones: Królestwo Kryształowej Czaszki

19. Szklana Pułapka 5 (2013) reż. John Moore

A Good Die to Die Hard, tak w oryginale brzmi tytuł tego filmu i z niego można odczytać brak jakiejkolwiek potrzeby powstania tego filmu. Dni dobrych, aby serię tę ukatrupić było mnóstwo, a miały one miejsce gdzieś między latami 1995-2007, czyli po znośnej trójce, a przed nieznośną czwórką. Twórcy jednak jadą z podstarzałym Johnem McClane’em dalej. W piątej części dali mu do pomocy Jaia Courtneya, który był fatalny, a na stołek reżyserski posadzono, Johna Moore’a, gościa który wcześniej ukatrupił marzenia fanów o dobrej ekranizacji Maxa Payne’a. I jak niby to miało wyjść? (Ł. Kołakowski)

Fot. kadr z filmu Szklana Pułapka 5

18. Ryś (2007) reż. Stanisław Tym

Czym wytłumaczyć powstawanie takich tworów, jak kontynuacja jednej z najbardziej kultowych komedii w historii (celowo nie dodałem Polski, bo gdyby inne narody znały kontekst i zwyczajnie widziały Misia, również umieszczałyby go we wszelakich rankingach, m.in. takich jak TEN)? Chciwością? Żerowaniem na marce? Przed premierą Rysia można się było jeszcze łudzić, że da się z tego zrobić coś przyzwoitego, wszak znowu był Stanisław Tym, który miał po prostu poczarować swoim poczuciem humoru. Wszystko fajnie, tylko ta magia oryginału uciekła. Nie było śmiesznie, nie było nie zapomnianej atmosfery, nie było niczego. Było za to mnóstwo zażenowanych widzów. To nie był Ryś na miarę naszych możliwości. (Ł. Kołakowski)

Ryś

fot. kadr z filmu Ryś

17. Epoka Lodowcowa 5: Mocne Uderzenie (2016), reż. Mike Thurmeier

Co się stało z inteligentnym żartem i uniwersalnym przesłaniem Epoki Lodowcowej, nie wie nikt. Przygody leniwca Sida, mamuta Mańka i tygrysa szablozębnego Diego zawsze wydawały mi się całkiem mocnym konkurentem dla chociażby Shreka, nieco słabszym, ale wciąż konkurentem. Piąta odsłona Ice Age zatraciła dosłownie wszystko to, za co kochaliśmy tę serię, stając się bezmyślną i sztampową papką dla dzieciaków. Wielka szkoda. (K. Wdowik)

Najgorsze filmowe sequele

Fot. kadr z animacji Ice Age 5

16. Faceci w czerni II (2002), reż. Barry Sonnenfeld

Pierwsza część Facetów w Czerni była świetną komedią Sc-fi i przede wszystkim powiewem świeżości. Miliony widzów pokochało dwóch agentów, w których genialnie wcielili się Will Smith oraz Tommy Lee Jones. Oczekiwania względem drugiej części były olbrzymie i nie jest to może najgorszy sequel w dziejach kinach, ale do udanych również nie należy. Głównym mankamentem jest bijąca po oczach wtórność, otrzymaliśmy powtórkę sprzed 5 lat – zero oryginalności ani nowych pomysłów. Humor również stał się skazą filmu i niby obejrzeć można, tylko po co? Lepiej poprosić agentów o wymazanie pamięci i obejrzeć jeszcze raz pierwszą część. (M. Gontarski)

Fot. kadr z filmu Faceci w Czerni 2

15. Kevin sam w domu 4 (2002), reż. Rod Daniel

Pierwsze dwa filmy o Kevinie, czyli Kevin sam w domu oraz Kevin sam w Nowy Jorku, zna chyba każdy w Polsce, a także w wielu miejscach na świecie. Te kultowe filmy familijne są od wielu lat nieodłączną częścią obchodzenia świąt Bożego Narodzenia w naszym kraju. Nie ma prawdziwych świąt bez choć jednego seansu Kevina. Niesłabnąca popularność produkcji z Macaulayem Culkinem w roli głównej zachęciła twórców w 2002 roku do stworzenia kontynuacji opatrzonej oryginalnym tytułem i numerkiem 4. Nic chyba nie nauczyła twórców przeszłość, gdyż trójka sprzed 5 lat została raczej chłodno przyjęta. To samo oczywiście stało się z czwóreczką, a było nawet gorzej. Film bardzo wyraźnie chciał zarobić na sentymencie do Kevina, dając nam kompletnie nieudolnie odgrzany kotlet. Wszystko tu kulało – od doboru aktorów po całkowity brak pomysłu. Zaprezentowane pułapki były bardzo naiwne, do tego ciągle się powtarzały i były mało pomysłowe. Oryginał raczył nas co chwilę jakimiś zmyślnymi pułapkami, które nie dawały odetchnąć złodziejaszkom. Wszystko reszta to sztampa do bólu. Oby jak najmniej takich odcinaczy kuponów. (M. Chrzczonowski)

najgorsze sequele

Fot. Kadr z filmu Kevin sam w domu 4

14. Dirty Dancing 2 (2004) reż. Guy Ferland

Już pierwsze Dirty Dancing, gdyby powstało w latach dzisiejszych odbiłoby się od ściany domorosłej internetowej krytyki filmowej, która wskazałaby kiczowatość i tandetność tego filmu. Ale coś on jednak w sobie miał, bo renomy w dzisiejszych czasach mu nie brakuje. Problem w tym, że powstała zupełnie nie wiadomo po co dwójka tego czegoś już nie ma, zostając marną podróbką klasyka, na której ktoś chciał bezczelnie zarobić 18 lat po części pierwszej. Ogląda się to ciężko, nóżka w rytm nie idzie, a i Havana nie jara, bo nie jest prawdziwa, a podrobiona przez Portoryko. Ma się wrażenie, że nawet Natalie Portman i Ricky Martin, pierwotnie rozpatrywani do głównych ról, by tego nie uratowali. (Ł. Kołakowski)

Dirty Dancing 2

fot. kadr z filmu Dirty Dancing 2

13. American Psycho II (2002), reż. Morgan J. Freeman

Pytanie podstawowe brzmi: dla kogo jest ten film? Dla fanów pierwowzoru z Bale’m? Dla maniaków wygrzebujących tanie filmy z koszyków w supermarketach? Ten film trafił prosto na wideo, a jego fabuła jest tak strasznie wymuszona i na siłę podpięta pod klasyk, że aż zęby bolą. Obsadzenie Mili Kunis jako socjopatycznej morderczyni to również „przestrzelony” pomysł. Grana przez nią bohaterka była świadkiem morderstwa dokonanego przez Patricka Batemana i to odcisnęło na niej tak głębokie piętno, że sama zapragnęła zabijać. Na plakacie slogan głosi: Groźniej. Śmiertelniej. Seksowniej, co chyba ma sugerować, że film jest lepszy niż część pierwsza. To już czysta bezczelność, za którą Patrick powinien twórców ścigać. (D. Stankiewicz)

Fot. Kard z filmu American Psycho II

12. Blues Brothers 2000 (1998), reż. John Landis

Blues Brothers to film, który się nie starzeje. Świetna ścieżka dźwiękowa, scenariusz, który się klei i oczywiście obsada. Legendarne wykonania, pasjonujące pościgi i muzyka, pozostająca w sercach na wieki. To jedna  z tych produkcji, której sequel jest złem wcielonym. Druga część powinna zostać zapomniana i usunięta z historii. Kontynuacja psuje klimat pierwowzoru, niszczy legendę Blues Brothers. To twór, który powstać nie powinien, nawet dobra obsada nie ratuje tego filmu. Wątki fantastyczne zupełnie nie pomagają produkcji, a wręcz odwrotnie – ośmieszają ją. (M. Gontarski)

Fot. kadr z filmu Blues Brothers 2000

11. Szczęki 4 – Zemsta (1987), reż. Joseph Sargent

To już czwarta część klasyku, który wyszedł spod ręki Stevena Spielberga. Film, który wzbudzał emocje, trzymał w napięciu i był przerażający, nie potrafił tego kontynuować tego w dalszych częściach. Jaws: Zemsta jest gwoździem do trumny dziedzictwa uznanego reżysera. Przede wszystkim – rekin – nie jest przez nas postrzegany jako zagrożenie, którego powinniśmy się bać. Jest po prostu śmieszny, nie mówiąc o, ekhm…jego motywacjach. Tak, doświadczymy tu zemsty, co zupełnie nie ma sensu, bo od kiedy żarłacze mają we krwi takie ludzkie uczucia? Odbiera to realizmu, co za tym idzie, scenariusz płynie na tej fali, przez co jest głupi i maksymalnie naciągany. Podczas seansu uśmiejecie się, nie jest to wykluczone, ale to śmiech przez łzy, z thrillera wyszła farsa, a nie taki był zamysł reżysera.  (M. Gontarski)

Fot. kadr z filmu Szczęki-Zemsta

Redaktor

Początkujący scenarzysta, zapalony publicysta i sfiksowany popkulturowiec.

Więcej informacji o
, , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

YoYo napisał(a):

Ok, sam nie jestem fanem TLJ, ale bez przesady. Można tego filmu nie lubić, ale jeśli robi się ranking najgorszych sequeli i są w nim takie dzieła jak dziedzic maski, to na pewno TLJ nie powinno być na pierwszym miejscu. W porównaniu do większości potworków z tej listy TLJ jest wręcz arcydziełem.

Cez napisał(a):

Wybacz, ale TLJ to gniot jakich mało.

Mikee napisał(a):

The Last Jedi to najlepszy film z uniwersum Star Wars 🙂

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?