Advertisement

TOP 20 – nieoczywiste filmy na święta!

Święta to nie tylko znane klasyki ze Świętym Mikołajem, elfami czy o Kevinie, który został sam w domu. W te ciepłe i rodzinne dni warto też czasem poszukać czegoś innego, czegoś co równie dobrze wpasuje się w klimat świąt. Poniżej podałem dwadzieścia typów, które tak samo dobrze sprawdzą się w gronie rodziny, co na przykład perypetie rodziny Griswoldów czy Szklana pułapka. Lista mocno subiektywna, dajcie więc znać, jakie filmy Wy lubicie oglądać w święta – oczywiście z tych mniej oczywistych.


Zobacz również:

TOP 10: Najlepsze filmy o świętym Mikołaju!

Najlepsze filmy świąteczne! Ranking aktualizowany!


E.T. (1982), reż. Steven Spielberg

E.T. to niezwykle ciepły i piękny film o przyjaźni, który pewnie wszyscy znają, jednak święta to idealny moment na odświeżenie tego klasyka. Przygoda małego kosmity i jego ziemskiego przyjaciela ma już swoje lata, mimo wszystko historia przedstawiona w filmie jest na tyle uniwersalna, że nadal sprawdza się fantastycznie. Spotkania rodzinne to również świetna okazja na pokazanie filmu nieco młodszym członkom rodziny, którzy może jeszcze nie mieli okazji widzieć tej produkcji. Do dzieła.

Fot. Kadr z filmu E.T.

Sword of the Stranger (2007), reż. Masahiro Ando

Film anime, który osobiście uwielbiam, a przez to, że pierwszy raz oglądałem go w okresie świątecznym, lubię też do niego wtedy wracać. Oczywiście to nie jedyny powód, zasługa leży tu również po stronie ciepłej relacji głównego bohatera z chłopcem o imieniu Kotarou, czy też śnieżnej aury towarzyszącej temu niesamowitemu, ostatniemu pojedynkowi, który nadal króluje u mnie wśród starć wszechczasów. Świetny film i idealny kandydat do przełamania listy klasyków świątecznych.

Fot. Kadr z filmu Sword of the Stranger

Przygoda na Antarktydzie (2006), reż. Frank Marshall

Tutaj chyba nie trzeba dużo tłumaczyć, dlaczego Przygoda na Antarktydzie znalazła się na liście. Jest dużo śniegu, są super pieski i ogólnie miły i ciepły film. Potrafi poruszyć, a i takie produkcje są potrzebne na święta.

Fot. Kadr z filmu Przygoda na Antarktydzie

Wilcze dzieci (2012), reż. Mamoru Hosoda

Tak, kolejne anime – i od razu ostrzegam, będzie tu bardzo dużo filmów animowanych, bo po prostu uwielbiam je oglądać w tym okresie. Wilcze dzieci to nie jest tylko kolejne anime, to anime, które potrafi niesamowicie wpłynąć na widza. Reżysera możecie kojarzyć za sprawą niedawno emitowanego w Polsce Mirai. Tylko że to właśnie wcześniejsze dzieło tego pana można nazwać jego opus magnum. Relacja matki i jej dwójki nietypowych dzieci, którzy muszą sobie radzić bez ojca, to niesamowicie poruszająca, a zarazem chwytająca za serce ciepełkiem historia. Do rodzinnej posiadówki w święta sprawdza się wspaniale.

Fot, Kadr z filmu Wilcze dzieci

Anastazja (1997), reż. Don Bluth, Gary Goldman

To chyba jeden z najbardziej z disneyowski filmów niestworzonych przez Disneya. Mamy tu mnóstwo magii znanej ze starszych animacji obecnego giganta przemysłu rozrywkowego oraz śnieżny klimat towarzyszącemu miejscu akcji, czyli Rosji z początku XX wieku. Jest piękna opowieść o życiu księżniczki Anastazji, której szczęścia nie można nazwać królewskim. Wszystko oczywiście jednak dobrze się kończy, a całą historię oglądamy okraszoną kilkoma świetnymi utworami śpiewanymi. Jest miło, jest klimatycznie.

Fot. Kadr z filmy Anastazja

Charlie i fabryka czekolady (2005), reż. Tim Burton

Niezapominalne i niepodrabialne dzieło Tima Burtona ze świetną rolą Johnny’ego Deppa. Film w dniu premiery oszałamiał wizualnym przepychem, co do dziś dnia nie uległo za bardzo zmianie, nadal to pięknie wyglądający obraz. Dodatkowo kolorystyka i oczywiście wszędobylskie słodycze idealnie wpasowują się w klimat świąteczny, więc seans w Boże Narodzenie tego cudeńka to bardzo dobry pomysł.

Fot, Kadr z filmu Charlie i fabryka czekolady

Happy Feet: Tupot małych stóp (2006), reż. George Miller

Tupot małych stóp nie należy może do najwybitniejszych animacji jakie miałem w życiu okazje zobaczyć, mimo wszystko uwielbiam ten film. Nie umiem oprzeć się tym słodkim pingwinom i ich łabędzich głosom. Fabuła jest tutaj bardzo prosta, co jednak z nawiązko jest nadrabiane przez świetne utwory, których w filmie przewija się całkiem dużo. Polecam również drugą część, a tam przecudowny operowy utwór śpiewany przez małego Erica – łezka nieraz została uroniona. No i wiadomo, klimat mroźny to i pasuje idealnie w te za ciepłe dni grudniowe.

Zakochany bez pamięci (2004), reż. Michel Gondry

W święta musi się znaleźć też trochę miejsca dla romantyków. Jeśli chodzi o film o miłości, który dodatkowo kojarzy mi się ze świętami, to idealnie wpasowuje się tutaj właśnie Zakochany bez pamięci z genialną główną rolą Jima Carreya. Co najważniejsze, mimo że film skupia się na wątku miłosnym, to zdecydowanie nie jest nudny ani oklepany. To naprawdę oryginalna historia z pięknym przesłaniem.

Fot. Kadr z filmu Zakochany bez pamięci

Mój sąsiad Totoro (1988), reż. Hayao Miyazaki

Popularny Totoro to jeden z pierwszych filmów w karierze reżyserskiej Hayao Miyazakiego, który rozsławił na świecie kultowe studio Ghibli. Jest to zarazem chyba najsłodsza i najcieplejsza produkcja tego nieistniejącego już japońskiego Studia. Tytułowy Totoro to duży, leśny stworek, który zaprzyjaźnia się z małą dziewczynką. Wprowadza ją do magicznego świata, gdzie spotykamy między innymi kultowego koto-busa. Ta przyjemna historia okraszona przepiękną muzyką to świetna propozycja ma świąteczny seans.

Fot. Kadr z filmu Mój sąsiad Totoro

Paddington (2014), reż. Paul King

Przeniesienie serialu z dla dzieci sprzed kilkudziesięciu lat na współczesne realia, do tego do formatu pełnometrażowego filmu, zdaje się raczej słabym pomysłem. Jednak nie w tym przypadku. Paddington udał się wyśmienicie, a to za sprawą twórców, którzy pozostawili ducha pierwowzoru i typowe żarty związane z niesfornym misiem. I dlatego też film ten okazał się bardzo dobrą produkcją, która idealnie nadaje się do rodzinnych seansów, a na święta szczególnie.

Fot. Kadr z filmu Paddington

Redaktor współprowadzący działu Gry

Zawodowy kanapowiec, którego siłą trzeba powstrzymywać przed obejrzeniem kolejnego odcinka serialu. Wieloletni fan kina azjatyckiego - żaden łamiący prawa fizyki chiński wojownik czy wytatuowany japoński gangster nie jest mu straszny. Podczas wypadu do kina ze znajomymi nie pogardzi również dobrym filmem superbohaterskim.

Więcej informacji o
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?