”Chciałabym zobaczyć na ekranie swoich bohaterów”- wywiad z Katarzyną Bondą najpopularniejszą autorką powieści kryminalnych w Polsce.

Z wykształcenia dziennikarka i scenarzystka. Wszystkie jej powieści zyskały status bestsellerów. Ogromną popularność oraz prestiżowe nagrody (ponad 2 miliony sprzedanych egzemplarzy w Polsce) przyniosła jej seria z Saszą Załuską: Pochłaniacz, Okularnik, Lampiony, Czerwony Pająk.

Martyna: Kiedy odkryła Pani u siebie umiejętność do pisania książek?

Katarzyna Bonda: Wciąż mam poczucie, że tego nie potrafię. Ale kiedy przychodzi do mnie opowieść, zabieram się za nią i jakoś się udaje wydać kolejną powieść.

Martyna: W swoim życiu chciała zajmować się Pani czymś innym czy od początku było to pisarstwo?

Katarzyna Bonda: Nigdy nie marzyłam o byciu autorką. Chciałam być pianistką, potem byłam dziennikarką, potem scenarzystką. A okazało się, że wszyscy dziś kojarzą mnie jako autorkę książek. Ot, ironia losu. Życie lubi zaskakiwać.

Martyna: Czy jest coś, co inspiruje Panią do pisania?

Katarzyna Bonda: Ludzie i ich losy.

Martyna: Myślała Pani o napisaniu w przyszłości powieści o innej tematyce?

Katarzyna Bonda: Nie jestem pewna, czy kiedykolwiek pisałam cokolwiek innego niż powieści.

Martyna: Ile czasu zajmuje Pani napisanie tomu?

Katarzyna Bonda; Historia o tym decyduje. Najkrócej pisałam „Miłość leczy rany” – rok, ale wymyślałam ją 18 lat. „Florystka” siedziała mi w brzuchu lat sześć-odkąd znalazłam w aktach historię pewnej morderczyni, a zapisywałam ją dziewięć miesięcy. Czerwony pająk powstała trzy i pół roku. Nigdy nie skupiam się na tym, ile mi to zajmie, ale pracuję aż osiągnę finisz. Jedno jest pewne, nie jestem autorką produkującą książki co miesiąc. Gardzę taką wyjaławiającą działalnością twórczą.

Martyna: Trudne jest wymyślenie fabuły? Czy pomysły czasem same przychodzą?

Katarzyna Bonda- U mnie zawsze punktem wyjścia jest realna historia i to ona jest osią narracji. Często zawarty jest w niej pierwiastek śmierci. Ale nie chodzi o samą zbrodnię, rodzaj obrażeń itd. Stawką zawsze jest ludzkie życie. Dlaczego akurat ta konkretna historia? Bo jej nie rozumiem, bo pojawiają się pytania dramaturgiczne. Znam mnóstwo historii, ale są takie, które ze mną zostają, które kolekcjonuję – jedne przydają się do epizodów, inne stają się kanwą całych powieści. Niektóre noszę w sobie przez lata i one we mnie rosną, inkubują się. Nabokov zbierał motyle, obserwował je, ja obserwuję ludzi. Wydaje mi się, że nie można być, tylko opowiadaczem, choć w gruncie rzeczy pisanie do tego się sprowadza, i nie ma znaczenia, czy autor tworzy książki, reportaże, pisze wywiady, rzeźbi, czy robi filmy. Dobra historia, która czerpie z rzeczywistości, oddziałuje na wszystkie zmysły. Wierzę w rzeczywistość – jest najbardziej zaskakująca, najbardziej nieoczekiwana.

fot. Gosia Turczyńska

Martyna: Rozważała Pani zajęcie się wyprodukowaniem filmu na podstawie swoich powieści?

Katarzyna Bonda: Chciałabym zobaczyć na ekranie swoich bohaterów.

Martyna: W trakcie pisania przenosi się Pani do opisywanego przez siebie świata?

Katarzyna Bonda: Jest to rodzaj transu, trudno to wyjaśnić. Dlatego uważam, że artystą się jedynie bywa. Bardzo rzadko udaje się wejść na ten meta poziom. Doświadczam takich stanów sporadycznie, ale myślę, że to dobrze, bo pokora wobec tego, co się robi, jest konieczna, zwłaszcza gdy pojawia się sukces komercyjny.

Martyna: Może opisać Pani swój dzień pracy? Jak on wygląda podczas pisania kolejnej powieści?

Katarzyna Bonda- Kiedy zbieram dane i gromadzę materiał, jestem jak gąbka, która nasiąka. Nasycam się także wiedzą z książek, robię wywiady z ekspertami, odwiedzam różne miejsca. Wtedy moje kompetencje ciekawskiego dziecka się przydają. Kiedy przychodzi czas konstruowania fabuły – procentuje moja analityczna natura. Uwielbiam porządek, zarówno w życiu, jak i w opowieści. Mam tę cechę i zazwyczaj ona mi okrutnie przeszkadza. Nie znoszę na przykład niedokończonych spraw. Dotąd układam puzzle, aż wskoczą na swoje miejsce. Lubię też jednak się schować, ukryć w jaskini przed światem. Tę część osobowości dopieszczam, kiedy piszę. Czasem myślę sobie, że jestem typem idealnym do tej pracy, ona zapewnia mi każdy rodzaj doznań.

Martyna:  Znajduję się wśród Pani powieści taka, do której ma Pani największy sentyment?

Katarzyna Bonda: Wszystkie darzę głębokim sentymentem i jestem wdzięczna opatrzności, że mogłam je opowiedzieć. Tak samo jak matki kochają wszystkie swoje dzieci. Mają różne cechy, charaktery, ale nie można wybrać jednego, trzeba kochać wszystkie, nawet jeśli okazują się czarną owcą w rodzinie.

fot. Magdalena Łuniewska/URODA ŻYCIA

 

Martyna: Inspiruje się Pani jakimiś polskimi lub zagranicznymi pisarzami?

Katarzyna Bonda: Mogę podać konkretne tytuły, ponieważ nie wszystkie książki moich ukochanych autorów są równie poruszające. Traktuję z estymą jedynie ich wybrane dzieła i tak należy pochodzić do świata. Szczególnie ważne są dla mnie: „Middlesex” Jeffreya Eugenidesa, tomy opowiadań „Przestępstwa” i „Wina” Ferdinanda von Schiracha, „Żar” Sándora Máraia, „Anna Karenina” Lwa Tołstoja, „Mistrz i Małgorzata” Michaiła Bułhakowa. A w przypadku kryminałów: „Czarne minuty” Martina Solaresa, „Rzeka tajemnic” Dennisa Lehane’a. Mogłabym wymieniać do rana książki, które zostają u mnie na półce. Nie kieruję się gatunkiem. Każdy ma swoje gusta. Dla mnie wysoką artystyczną wartość ma „Middlesex” Eugenidesa. Stworzył sagę rodzinną rozgrywającą się w trzech miejscach na świecie. Z kolei książka Donny Tartt „Tajemna historia” jest odwróceniem historii kryminalnej. Gdyby ta kobieta pisała w Polsce, odsądzono by ją od czci i wiary. Tak samo jak robią to krytycy ze mną, biadoląc, że profanuję gatunek, jakim jest kryminał. Uważają, że powinien być absolutnie ortodoksyjny. Donna Tartt, zabawiając się formą kryminalną, stworzyła genialną opowieść o grupie przyjaciół. Zbudowała na tysiącu stron prawdziwą zagadkę, której rozwiązanie znamy od początku, a jednak powieść trzyma w napięciu. To jest prawdziwa sztuka!

Martyna: Jak spędza Pani czas wolny w trakcie odpoczynku od twórczości?

Katarzyna Bonda: Zwykle staram się wyciszyć. Natura, muzyka, ciepło i bliskość. Moje życie jest tak przygodowe, że w wolnym czasie pragnę głównie spokoju. Jeżdżę więc konno, czytam i oglądam namiętnie seriale. Prowadzę też bogate życie towarzyskie w gronie bliskich mi ludzi. Nie mylić z bytnością na celebryckich imprezach. To jest moja praca i to czasami dosyć stresująca.

fot. Magdalena Łuniewska/URODA ŻYCIA

Martyna: Posiada Pani jeszcze inne zainteresowania/ukryte talenty?

Katarzyna Bonda: Absolutnie żadnych. Gdybym nie pisała powieści, byłabym kompletnie nieużyteczna społecznie.

Martyna: Wydała Pani swoje książki nie tylko w Polsce. Wiążę się to ze spotkaniami autorskimi, także poza granicami kraju. Czy lubi Pani podróżować?

Katarzyna Bonda: Nie cierpię. Lubię spać, leżeć w łóżku z książką albo komputerem na kolanach i całą noc oglądać Netflix czy HBO. Mogę się lenić całymi dniami. Jestem z natury mistrzem w nicnierobieniu, mogłabym robić szkolenia w tej dziedzinie. Odmawiam ostatnio wojaży za granicą, za bardzo mnie wyczerpują, ale po Polsce jeżdżę, jestem to winna moim rodzimym wiernym czytelnikom.

Martyna: Ma Pani jakieś rady dla osób, które chciałyby w przyszłości pracować w zawodzie pisarza?

Katarzyna Bonda: Zdecydowanie odradzam. To ciężki chleb i obarczony wieloma obciążeniami. Wie pani, kiedy pisarz nie pisze jest smutny, kiedy pracuje zaś-obłąkany. Nie rozumiem, dlaczego ludzie tak garną się do tej działalności.

Martyna- Dziękuję za rozmowę

Redaktorka

Zainteresowania aktorstwem, tańcem, dubbingiem, podróżami, pisarstwem, filmami, serialami, grami komputerowymi i fotografią. Wielbicielka filmów z serii ''Harry Potter'' i gier ''Wiedźmin'', ''TombRaider'', Simsy, Battlefield i Star Wars: Battlefront II.

Więcej informacji o
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?