Oprócz wielu koncertów i interesujacych prelekcji, Pyrkon co roku przyciąga wyjątkowych gości. W tym roku wśród nich byli między innymi Anton Lesser czy Michelle Gomez. Z wymienionymi aktorami miałem okazję porozmawiać i usłyszeć wiele ciekawych historii.
Pierwszą opublikowaną przez nasz portal rozmową z tegorocznej edycji Pyrkonu będzie ta z Michelle Gomez, aktorką znaną z takich produkcji jak Doktor Who, Doom Patrol czy Chilling Adventures of Sabrina. Wśród poruszonych tematów znalazło się między innymi podejście aktorki do jej ról i pracy ze scenariuszem, czy zwraca uwagę na komentarze, a także dlaczego wykreowani przez nią antagoniści są tacy interesujący. Zapraszam do lektury.
Tymoteusz Wójcik: W jednym z wywiadów wspomniałaś, że Missy (postać z Doktro Who) to taka mroczna, skrzywiona wersja Mary Poppins. W jaki sposób na ekranie udaje Ci się utrzymać balans pomiędzy byciem zabawną, a przerażającą?
Michelle Gomez: Cały trik polega na tym, żeby najpierw zdobyć zaufanie widzów, a potem nagle usunąć im grunt spod nóg, zaskoczyć ich. Dlatego Missy jest tak ciekawą postacią.
Miałaś bardzo dużo ról, w których wcielałaś się w antagonistę. Jest to niełatwe zadanie. Jak zrobić to dobrze?
Masz pewnie na myśli antagonistę, którego widzowie kochają nienawidzić. Kluczowym jest tutaj scenariusz. Tworzy on zalążek bohatera, a także jest podstawą, na której możesz budować. Następnie musisz znaleźć sposób, aby można go było polubić, wówczas widownia zaangażuję się w tę postać. Ciężkim zadaniem jest zagranie bohatera, takiego jak Missy nikczemnego albo złego, którego to powinniśmy w całości znielubić, a jednocześnie wolelibyśmy pójść na drinka z nim, a nie na przykład z Doktorem. Można mieć więcej zabawy z osobą, która zachowa się w taki sposób, w jaki Ty nigdy byś się nie odważył, która będzie mówić rzeczy, których ty nigdy byś nie powiedział. Ma ona jednak taką możliwość, ponieważ nie obchodzi jej zdanie innych, jest wolna. Jest takie ładne powiedzenie, cokolwiek o mnie myślisz, nie jest moją sprawą. Missy tak właśnie się zachowuje.

fot. kadr z serialu Doom Patrol
Często postrzegamy antagonistów jako postacie sztywne i smutne. Wykreowani przez Ciebie bohaterowie w Chilling Adventures of Sabrina czy w Doom Patrol są jednak ich przeciwieństwem, dlaczego?
Wydaję mi się, że jest tak ponieważ nie postrzegają siebie jako antagonistów.
Jak przygotowujesz się do tych ról?
Wszystko jest w scenariuszu. Robota została za mnie wykonana. Ja jestem tam tylko po to, żeby opowiedzieć historię i przedstawić ją z jak najlepszej perspektywy.
W jaki sposób określasz czy scenariusz jest dobry?
Wykonuję ten zawód już od tak długiego czasu, że nauczyłam się wiedzieć. Jest to dla mnie oczywiste, kiedy widzę, że historia i dialogi są dobre, wciągają. W takim scenariuszu stajesz się od razu częścią przygody, przestajesz go kwestionować, po prostu dajesz się porwać.
Sabrina jest adaptacją starszej historii i istniejących bohaterów. Co jest rdzeniem dobrej adaptacji?
Uważam, że adaptacja jest dobra, kiedy odczytuje materiał na nowo. Będąc twórcą bierzesz najlepsze elementy z oryginału i z nich tworzysz coś zupełnie nowego. Masz coś dobrego jako podstawę, ale jednocześnie możesz mieć zupełnie inną interpretację.
W Doktorze Who wróciłaś jako nowa wersja starego bohatera. Tego typu zmiany mogą być dla widzów kontrowersyjne. Czy miało to na ciebie wpływ?
Nie patrzyłam w ten sposób, kiedy brałam tę rolę. Uważam, że byłoby to bardzo ograniczające. Nigdy nie skupiam się na wyniku. Moją pracą jest, aby w całości zanurzyć się w roli. Muszę grać, być wolna, a przy tym nie dać się onieśmielić, przez wszystkie materiały już istniejące. Jeżeli będę obecna tylko tu i teraz, to nie będzie na mnie żadnej presji.
Jak aktor może konfrontować się ze sławą i nie być przez nią przygnieciony? Jak może się odciąć?
Nie jestem członkiem Beatlesów, a tylko jakąś starszą panią zajmującą się swoimi sprawami. Przez całe dnie, nie zaczepiają mnie wrzeszący fani, a nawet jeśli to się zdarzy to jest to bardzo urocze. Nigdy nie było to jednak problemem. Zwykle ludzie mnie nie rozpoznają, bowiem na co dzień nie zachowuję się i nie jestem ubrana jak Missy albo Mary Wardwell, albo Madame Rouge. Spójrz na mnie. (Śmiech)

fot. kadr z serialu Chilling Adventures of Sabrina
A czy zwracasz uwagę na recenzję swoich produkcji i ról, albo komentarze w internecie?
Czytam wyłącznie, jeżeli ktoś wyśle mi coś uroczego, poza tym nie. Odwołam się tutaj, do zdania, które już cytowała, cokolwiek o mnie myślisz, nie jest moją sprawą. Odcinam się od wszystkich takich informacji, jest to tylko hałas. Sama, w głębi duszy, wiem, czy zrobiłam dobrą robotę. Poza tym staram się iść tam, gdzie jest ciepło, otaczają mnie dobrzy ludzie: piękna rodzina, niesamowici fani i wyjątkowi koledzy z planu. Przywołam tutaj kolejne powiedzenie: jesteś na tyle szczęśliwy, na ile jest to na czym decydujesz się skupić. Ja wybieram skupianie się na dobrych rzeczach.
Dziękuję bardzo za rozmowę.
Dziękuję.
Ilustracja wprowadzenia: kadr z serialu Chilling Adventures of Sabrina
Tymoteusz Wojcik
Redaktor prowadzący dział festiwale filmowe Absolwent szkoły muzycznej I stopnia. Miłośnik kina i szeroko rozumianej popkultury. Korespondent z Festiwalu Filmowego w Cannes. Były zawodnik footballu amerykańskiego, a także Mistrz Polski Juniorów w tej dyscyplinie.