Ghost Rider: Nocna masakra – recenzja komiksu

Tomasz Drozdowski, 6 lipca 2026

Ghost Ridera nigdy za dużo i dobrze, że Mucha Comics wydaje sukcesywnie okres z Dannym Ketchem w roli głównej. Nawet jeśli po drodze zdarzają się pewne drukarskie wpadki… Ghost Rider: Nocna masakra kontynuuje wątki z poprzednich albumów, dając nam dokładnie tę samą mieszaninę piekielnego ognia i komiksowego ducha lat 90. i to w jeszcze większym stężeniu. Howard Mackie ani myśli zwalniać tempa i po pokonaniu Lilith i jej podkomendnych Ghost Rider znów wyrusza na drogę zemsty i stabilizacji niektórych aspektów swego żywota.

Strona komiksu Ghost Rider: Nocna masakra

Poprzednio Danny Ketch zginął, pozostawiając Ghost Ridera samemu sobie. W tym tomie chłopak powraca i niby wszystko powinno być po staremu, jednak jego życie prywatne i zawodowe wchodzi w gwałtowny zakręt. Nowi przeciwnicy wyskakujący zza każdego rogu i nieustające obowiązki Ducha Zemsty nie dają mu wytchnienia. Może wprawdzie liczyć na pomoc Johnny’ego Blaze’a i innych postaci, ale często i oni przyprowadzają na imprezę wrogie towarzystwo.  Słowem, jeśli oczekiwaliście podkręcenia tempa po grozie poprzedniego tomu, teraz wgniecie ono was w krzesełka.

Vengance. Nowy arcyprzeciwnik Ghost Ridera debiutuje tu pod skrzydłami Mephisto i chyba on najlepiej oddaje charakter pozostałych przeciwników protagonisty. Dostajemy tu bowiem całą bandę pomniejszych łotrzyków klasy C, z których niemal każdy ma jakieś pretensje do któregoś z Ghost Riderów, lub nawet ich obu. Część z nich ma potencjał, ale większość to jednorazówki, które dawno zniknęły w pomroce dziejów. Gdybym był złośliwy, napisałbym, że cały album to właściwie jedna wielka bójka z kolejnymi przeciwnikami, ale taka forma wpisuje się w uliczno-piekielny klimat przygód Ducha Zemsty. Gubią się w tym niestety wątki osobiste. Relacje z matką i ukochaną muszą ustąpić awanturom panów Ghost Riderów, co po starciu z Lilith nie powinno mieć miejsca. Danny miotany jest wyrzutami sumienia, ale i tak robi swoje. Jakby był co najmniej jakimś Pajęczakiem.

Strona komiksu Ghost Rider: Nocna masakra

Mucha sprawnie dobiera tytuły Marvela. Zawsze wydawało mi się, że Ghost Riderowi daleko do X-Men, a tymczasem ponownie dostajemy team-up z podopiecznymi Xaviera, a wspólna bitwa z Miotem z Legendy X-Men Jim Lee jest tu kilkukrotnie przywoływana. Dobrze to robi bohaterowi, który czasem wydaje się nadto oderwany od reszty Marvela w swej ponurej krucjacie. Dobre jest też to, że na tym spotkaniu wizerunkowo nie ucierpiała żadna strona. Ghost Rider nie staje się nagle fanem xavierowskiej koegzystencji, a mutantom nie płonie czacha na widok motocykla.

Wizualnie Ghost Rider: Nocna masakra to arcydzieło swych czasów. I to w mrocznym wydaniu. Ron Wagner, Bret Blevins czy trójka Kubertów gwarantują iście piekielną jazdę, a niektóre kadry zasługują na plakaty. Pozwolę sobie jednak wrócić do wspomnianych czarnych charakterów. Cóż… Są oni dziełami swej epoki. Teatralni, niekiedy wręcz karykaturalni w swej formie, ale wpisujący się w nastrój komiksu. Nie traktowałbym ich jako mankamentu, lecz mogą okazać się niestrawni poza grupą fanów najntisów. Rysownicy potrafią też momentami, na naprawdę krótkie chwile, zwolnić i ukazać rozterki Ketcha i Blaze’a. Błyskawicznie jednak przykryte zostaje to galopującą akcją i mordami rodem z powieści grozy.

Strona Ghost Rider: Nocna masakra

Ghost Rider: Nocna masakra spodoba się fanom tej wersji Ducha Zemsty. Jeśli poprzednie albumy zrobiły na was wrażenie, to i tu się odnajdziecie. Akcja wciąga, klimat jest gęsty, choć nie liczcie na psychologię i głębię strony obyczajowej. Taka występuje, ale przesłania ją czysta akcja. Ten aspekt sprawia, że komiks jest dobry, ale daleki od wybitności. Mucha Comics zapowiedziała już kolejne marvelowskie klasyki na drugą połowę roku i choć nie było wśród nich płonącej czachy, to kontynuacja wydaje się oczywistością. I mam nadzieję, że dostaniemy coś więcej niż nakładające się na siebie starcia ze złolami.


Okładka Ghost Rider: Nocna masakra

Tytuł oryginalny: Ghost Rider (1990) #29–30, 32-40, Ghost Rider/Blaze: Spirits of Vengeance #7–13, Nightstalkers #10, Darkhold: Pages From the Book of Sins #11, Morbius: the Living Vampire (1992) #12 oraz fragment z zeszytu Midnight Sons Unlimited #2.
Scenariusz: Howard Mackie, Chris Cooper, D.G. Chichester, Larry Hama, Mort Todd, Gregory Wright
Rysunki:  Ron Wagner, Andy Kubert, Adam Kubert, Joe Kubert, Ron Garney, Bret Blevins, Mike Manley, Vincent Giarrano, Kirk Van Wormer, Rurik Tyler, Bart Sears
Tłumaczenie: Robert Lipski
Wydawca: Mucha Comics 2026
Liczba stron: 528
Ocena: 75/100  

 

 

Tomasz Drozdowski

Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

moviesroom.pl

Jest Was już ponad 110.000! Obserwuj największy profil z ciekawostkami filmowymi. Zapraszają Tom Rewers i redakcja MR🎬