Freddy vs. Jason – soundtrack [Recenzja i odsłuch]

Całkiem niedawno na łamach naszego portalu ukazało się zestawienie ekranowych morderców, wśród których nie mogło zabraknąć także Freddy’ego Kruegera i Jasona Voorheesa. Osobnicy Ci zmierzyli się ze sobą w średnio udanym filmie Freddy vs. Jason w roku 2003.  Był to czas gdzie nu-metalowi wykonawcy byli jeszcze na topie. Powszechną popularność zaczął zdobywać tak zwany metalcore, czyli mieszanka hardcore i metalu z dużą dozą melodii i czystych wokali. Nic dziwnego, że soundtrack ten dotarł do 25 miejsca listy Billboardu. Internet nie był jeszcze w każdym domostwie, a muzyki wciąż namiętnie słuchało się z płyt. Ten składak mógł więc niejednemu słuchaczowi muzyki rockowej pomóc odkryć nowe, intrygujące zespoły. Część z nich jest obecnie bardzo znana i poważna, część zniknęła z radaru. 

ZOBACZ RÓWNIEŻ: TOP 20 – Kultowi filmowi mordercy!

Składanka obejmuje 20 utworów wykonawców, którzy jak wspomniałem nie byli tak popularni jak obecnie. Owszem, wśród wykonawców jest chociażby Sepultura, Type 0 Negative, czy Slipknot, które w roku 2003 były klasyczne, lub jak w przypadku tego ostatniego miały wkrótce wydać album, który zapewni im wielki komercyjny sukces. Większość grup jednak miała okazję, dzięki doborowi utworów, pokazać się zupełnie nowemu gronu odbiorców. Na krążku zajdziecie ultra popularne obecnie grupy reprezentujące hardcore (Hatebreed), metalcore (Killswith Engage), czy groove metal (Lamb Of God). Są też raczkujący wtedy Stone Sour (z Corey’em Taylorem ze Slipknot na wokalu), jeden z najpopularniejszych obecnie szwedzkich zespołów In Flames, czy pochodzący z RPA Seether. Nie brak też kapel, które miały swoje pięć minut sławy, a obecnie zawiesiło działalność lub nie ma takiej siły przebicia jak kilkanaście lat temu tj. Chimaira, Mushroomhead, DevilDriver, Sevendust czy Ill Niño.

Pozostałe grupy tj. Spineshank, From Autumn To Ashes, Powerman 5000, Murderdolls, The Blank Theory oraz Nothingface próbowały swoich sił mniej więcej w tym samym czasie co pozostałe zespoły, którym się udało. W naszym kraju specjalnego poklasku nie zdobyły, ale też na moje ucho nie reprezentują jakiejś wielce ciekawej muzyki i też niespecjalnie wyróżniają się na samym soundtracku. Oczywiście to mocno subiektywne stwierdzenie, ale „na moje ucho” najlepiej wypadają tutaj numery Ill Niño, Slipknot, Stone Sour, Type 0 Negative, In Flames, Hatebreed, Lamb Of God, Killswitch Engage i Chimairy. Zdecydowanie pasują do slaherowj konwencji filmu i mają w sobie albo odpowiednią dawkę agresji, albo horrorowego niepokoju. A numer Sepultury i Mike’a Pattona to już czyste mistrzostwo, szkoda, że więcej takich perełek na składance nie ma.

Podsumowując: jest to soundtrack, który może i głowy, tak jak ma to w zwyczaju robić Jason, nie urywa. Nie będziecie mieli też przez niego koszmarów, więc i Freddy Was nie odwiedzi. Ale jest szansa, że jak go sobie odpalicie to znajdziecie kilka świetnych utworów, których wcześniej mogliście nie znać. Ode mnie mocne 7/10

OCENA: 70/100

Stały współpracownik

Bloger i dziennikarz. Koncertuje więcej niż wypada. Lubi jeździć na konwenty. Recenzuje i pisze artykuły o popkulturze od ponad 5 lat. Założyciel bloga Zryta Bania Stanleya i fanpage Filmy, Które Ryją Banie Zbyt Mocno. Metaluch i irytujący "śmieszek".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?