Bitwa o Algier (1966) – recenzja ponadczasowego filmu o walce z terroryzmem

W historii kina mało jest filmów równie pulsujących energią, co Bitwa o Algier włoskiego reżysera Gillo Pontecorvo. To ponadczasowa historia o dążeniu do wolności z jednej strony, naturalnej zaś skłonności człowieka do przemocy z drugiej.

Lata pięćdziesiąte XX wieku. Francuzi są już w Algierii od ponad stulecia i nic nie zapowiada, by mieli się z niej wynieść. A jednak historia płynie w innych zakątkach globu bezwzględnie do przodu. Imperia kolonialne europejskich państw rozpadają się po II Wojnie Światowej niczym domki z kart. Nie inaczej jest w Algierze, pięknym, wielonarodowym mieście nad Morzem Śródziemnym. Choć na zewnątrz życie wydaje się tu płynąć normalnie, pod spokojną warstwą codzienności aż kipi od podziemnych organizacji. FLN, front wyzwolenia Algierii szykuje się do zmasowanej akcji terrorystycznej przeciwko francuskim kolonom. Ci ostatni z kolei nie spoczną, póki muzułmanie nie zostaną upokorzeni i podporządkowani europejskim panom.

 Podobny obraz

W sam środek tej wojny zostaje wciągnięty niepozorny złodziejaszek i oszust, Ali La Pointe (Brahim Haggiag). Pobyt we francuskim więzieniu okazuje się dla niego objawieniem. Dzięki kontaktom z algierskim podziemiem La Pointe porzuca życie przestępcy i staje się jednym z najwytrwalszych bojowników o niepodległość swojej ojczyzny. Jego walce daleko jednak do szlachetnego rycerstwa. Niebawem Algierem wstrząsają wybuchy bomb, a lista ofiar wśród ludności cywilnej wydaje się nie mieć końca. Przerażeni Francuzi wzywają na pomoc siły europejskiej metropolii. Do Algieru przybywają spadochroniarze pod dowództwem charyzmatycznego pułkownika Philippe Mathieu (Jean Martin). Sam mając doświadczenia z podziemnej walki przeciwko nazistom, Mathieu zna strategię konspiratorów jak mało kto. W stolicy Algierii walki wybuchają ze zdwojoną siłą. Kto wygra? Niesiony idealizmem La Pointe czy cyniczny, ale skuteczny Mathieu?

Oglądając Bitwę o Algier, która w zeszłym roku skończyła 50 lat, trudno uniknąć pewnych porównań do Człowieka z żelaza Andrzeja Wajdy. Tak jak polski odpowiednik film Pontecorvo został nakręcony z na poły reporterskim, na poły ideologicznym zacięciem. Wśród aktorów roi się od naturszczyków, a także postaci historycznych, które doskonale pamiętają historyczne wydarzenia związane z fabułą obrazu. Na tym jednak podobieństwa pomiędzy obydwoma obrazami się kończą. O ile obraz Wajdy jest wołaniem o pokój i demokratyzację, Pontecorvo, sam zagorzały komunista, zmian historycznych upatrywał w aktach przemocy oraz konfliktach klasowych.  Na pierwszy rzut oka Bitwa o Algier może wydawać się wręcz komunistycznym manifestem na rzecz obalenia zmurszałych kapitalistycznych mocarstw. W swoich rachubach włoski reżyser popełnił jednak (na szczęście) pewien fatalny błąd.

Znalezione obrazy dla zapytania battle algiers

Jean Martin jako pułkownik Mathieu kradnie show algierskim rewolucjonistom. Jest wspaniałym antagonistą. Posiada wręcz hipnotyczną, nieco letargiczną osobowość, pod którą skrywa się drapieżnik – żołnierz zuchwały i skuteczny, który nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć zwycięstwo. To właśnie dzięki niemu, choć wynik historycznych zdarzeń przecież łatwo poznać, Bitwę o Algier oglądamy z zapartym tchem, niczym najlepszy polityczny thriller. Osobnym bohaterem filmu jest muzyka mistrza Ennio Morricone. Kompozytor jak zwykle pokazał, że w dziedzinie epickich, przejmujących melodii pozostaje niedościgniony. Chyba najlepszą rekomendacją dla ścieżki muzycznej Bitwy o Algier jest fakt, że jej utwory do dzisiaj są wykorzystane w filmach. Sięgnął po nie choćby Quentin Tarantino w swoich Bękartach wojny.

Podsumowując, Bitwa o Algier należy do filmów, które prawdziwy kinoman po prostu musi obejrzeć. Zwłaszcza, że podejmowany w nim temat walki z terrorem jest, niestety, bardzo aktualny. Przedstawiona w nim recepta na zaradzenie atakom terrorystycznym jest co prawda skuteczna, jednak niesie ze sobą ogromną cenę. Czy warto ją zapłacić, by czuć się bezpiecznie? Żywe dyskusje na ten temat, jakie można prowadzić ze znajomymi, są osobną nagrodą za obejrzenie niezwykłego filmu Gillo Pontecorvo.

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

Fan kina amerykańskiego oraz dobrej książki. Zasłuchany w muzyce rodem z filmów i gier komputerowych.

Więcej informacji o
, , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?