Recenzja filmu Kingsman: Tajne służby (2015)

Kingsman: Tajne Służby to kolejny – po Kick-Ass – efekt współpracy pomiędzy reżyserem, Matthew Vaugh’em i twórcą komiksów, Markiem Millarem. Podobnie jak w przypadku ekranizacji komiksu o młodocianym bohaterze, tak i tutaj twórcy w nieco szalony i bezpretensjonalny sposób bawią się konceptem (super)bohatera. Dla brytyjskiego reżysera jest to też pierwsza w karierze możliwość zbliżenia się do tematyki szpiegowskiej – a wiadomo, iż swego czasu starał się on o angaż na stołek reżyserski jednego z filmów o Jamesie Bondzie. Jeśli prześledzimy dorobek czy to Vaughna (Przekładaniec, Kick-Ass, X-Men: Pierwsza Klasa), czy Millara (Wanted – Ścigani, Kick-Ass, Kick-Ass 2), możemy śmiało założyć, że podczas seansu czeka nas coś nietuzinkowego. Jednak to, co otrzymujemy, przechodzi najśmielsze oczekiwania! Tajne Służby po prostu powalają widza na kolana.

Kingsman Tajne Służby 1

Pamiętacie starsze przygody Agenta 007? Kingsman: Tajne Służby jest właśnie takim Bondem XXI wieku. Pełnym absurdów, niewyobrażalnych zwrotów akcji oraz naprawdę świetnej zabawy. Vaughn w cudowny sposób bawi się motywami znanymi z takich klasyków jak Gwiezdne Wojny czy właśnie przygody Jamesa Bonda. Miesza on je wszystkie w iście zawadiackim sosie i serwuje w komiksowej polewie. Efekt? Jeśli lubujecie się w przygodach pełnych zawrotnej akcji, masy gadżetów i świetnych gagów, a przy okazji lubicie Bondy za kadencji Connery’ego czy Moore’a, to trafiliście pod właściwy adres.

Kingsman Tajne Służby 2

Fabuła filmu jest zakręcona niczym włoskie lody. Przybliża nam historię młodego chłopaka Eggsy’ego (Taron Egerton), który z dnia na dzień otrzymuje szansę dołączenia do tajnej organizacji czerpiącej inspirację z Króla Artura i jego Rycerzy Okrągłego Stołu. Gdy światu zaczyna zagrażać niebezpieczeństwo ze strony szalonego miliardera Valentine’a (Samuel L. Jackson), życie ludzkie uratować mogą jedynie superagenci, ubrani w szykowne garnitury.

Zobacz również: Riverdale – recenzja 1. sezonu najlepszego serialu komiksowego

Kingsman: Tajne Służby to nie tylko wygłupy na ekranie. Jednym z najjaśniejszych punktów tej świetnej produkcji jest obsada. W jej skład wchodzi śmietanka brytyjskich aktorów, na czele z Michaelem Cainem, Colinem Firthem i Markiem Strongiem. Świetny w roli komicznie sepleniącego arcyłotra jest Samuel L. Jackson. Natomiast błysk w oku Tarona Egertona, urocza Sophie Cookson i zabójcza Sofia Boutella dodają tu wiele świeżości. Po zmiksowaniu otrzymujemy na ekranie mieszkankę klasy, ekstrawagancji oraz młodzieńczej brawury.

Kingsman Tajne Służby 3

Nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o warstwie audiowizualnej, a ta prezentuje się niezwykle okazale! Ścieżka dźwiękowa to miks przeplatających się motywów rodem z filmów o superbohaterach oraz tych z kina szpiegowskiego – i to o dziwo bardzo dobrze ze sobą współgra. Obraz kosztował nieco ponad 80 milionów dolarów i na ekranie widać każdy zainwestowany weń banknot. Scenografia i efekty specjalne są pierwsza klasa. Matthew Vaughn ma swój styl, a ten pasuje tutaj jak ulał.

Kingsman Tajne Służby 4

Dzieło duetu Vaughn-Millar już w momencie premiery stało się dla mnie jednym z pretendentów do najbardziej czadowego filmu 2015 roku. Ekranizacje komiksów wciąż robią furorę i warto w tym miejscu wspomnieć, że na świecie, prócz przygód bohaterów Marvela i DC Comics, są inne warte ekranizacji historie obrazkowe. Kingsman: Tajne Służby udowadnia, że z dobrym podejściem nawet najbardziej absurdalna fabularnie opowieść może okazać się kapitalną rozrywką. A że przy okazji sparodiuje masę kultowych produkcji? Ja nie mam z tym najmniejszego problemu!

Redaktor

Miłośnik kina, gier wideo i komiksów. Online 24/7. Redaktor prowadzący działów: Recenzje premier, Powrót do przeszłości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?