Advertisement
Advertisement

Recenzja filmu Jack Ryan: Teoria chaosu (2014)

Po klęsce, jaką przyniosła Suma wszystkich strachów, trzeba było czekać aż 12 lat na powrót Jacka Ryana na ekrany kin. Tylko że w 2014 roku zabrano się za temat troszeczkę inaczej – wszystkie 4 poprzednie części bazowały bezpośrednio na poszczególnych powieściach Toma Clancy. Natomiast scenarzyści filmu Jack Ryan: Teoria chaosu wykorzystali jedynie postaci z książek amerykańskiego pisarza, a sami stworzyli historię, której reżyserii podjął się Kenneth Branagh.

Jack Ryan (Chris Pine), młody amerykański student uczący się w Londynie, na wieść o katastrofie World Trade Centre zaciąga się do wojska. Podczas misji zostaje poszkodowany, co doprowadza do urazu kręgosłupa i rehabilitacji. Podczas swojej kuracji poznaje studentkę medycyny, Cathy Muller (Keira Knightley), z którą – jak można się domyślić – będzie chciał dzielić resztę swojego życia. Bohater spotyka również Thomasa Harpera (Kevin Costner), czyli gościa, który widzi potencjał w Jacku i rekrutuje go do CIA. Następnie mamy przeskok o kilkanaście lat, gdzie Jack jest już członkiem tejże agencji i pracuje pod przykrywką w jednej z firm na Wall Street. Pewne nieprawidłowości doprowadzają do wyjazdu do Moskwy, gdzie odkrywa spisek rosyjskiego możnowładcy, Viktora Cherevina (Kenneth Branagh).

jack ryan shadow recruit kenneth branagh

Jack Ryan: Teoria chaosu jest origin story postaci. Niestety, zabrano się za to po macoszemu. Już sama motywacja bohatera może denerwować. No bo ile razy już w kinie wybierano WTC jako obiekt motywu? Naprawdę bardzo dużo. Na samym początku Jack widzi katastrofę w telewizji, a następnie mamy kolejne ujęcie, kiedy jest już amerykańskim marines. Od samego początku do spotkania postaci Kevina Costnera, mija zaledwie 10 minut czasu ekranowego. Nie było kiedy porządnie przedstawić Jacka, ponieważ twórcom filmu zależało, aby jak najszybciej wrzucić go w sam wir wydarzeń.

Jak na typowego sensacyjniaka przystało, film operuje na kliszach. Normalnie bym się do tego nie przyczepiał, ale ten film jest jedną wielką kliszą. Nie ma tutaj nic oryginalnego, co mogłoby chociaż na moment przykuć uwagę widza. Owszem, przy końcu filmu zobaczymy pościgi i wybuchy, ale są one po prostu nudne – a są to ostatnie minuty filmu. Natomiast żeby dotrwać do finału, trzeba nasłuchać się rozmaitych rozmów między bohaterami – i to tyle.

jr 08683r wide 54a2f5566ae599a44efbcbe7e55491b36cea8a6f

Tutaj żadna postać nie jest interesująca, nawet sam Jack Ryan. Alec Baldwin czy Harrison Ford potrafili wykrzesać z siebie tę przebojowość i błysk w oku. Jack Ryan Chrisa Pine zachowuje się jak zagubione dziecko we mgle. Nie radzi sobie – aż do momentu kulminacyjnego, w którym wypada zebrać w sobie siłę. Jest to bardzo słabe kino sensacyjne, które nawet na moment nie potrafi przyśpieszyć bicia serca. Mam nadzieję, że przygotowywany przez Amazon serial w przyszłym roku nie powtórzy błędów filmu Kennetha Branagha.

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

Stały współpracownik

Pasjonat kina niezależnego jak i popularnego. Trójca Święta - Lynch, Tarantino, Paul Thomas Anderson.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?