Recenzja filmu Marley i ja: Szczenięce lata (2011)

Kiedy pierwszy raz ujrzałam ten tytuł, byłam pewna, że może jakimś cudem nawiązuje do Marley i ja z 2008 roku. Niestety, ja i inne osoby, które miały okazję zobaczyć film trochę (a może i bardzo) się zawiodły, bo Marley i ja: Szczenięce lata nijak nie nawiązuje do wcześniej wspomnianej produkcji. Ba, twórcy poszli w zupełnie inną stronę i całkowicie zatarli schematy swojego imiennika. Czy wyszło im to na dobre? Sprawdźmy!

Marley i ja: Szczenięce lata opowiada historię młodego Bodiego, który za zadanie ma opiekować się nieokrzesanym Marleyem podczas wakacji. Oboje wyjeżdżają do dziadka chłopca i poznają nowych przyjaciół. Bodi, by udowodnić swojej matce, że jest odpowiedzialny, zgłasza Marley’a i dwa inne szczeniaki do zawodów agility. Szybko zauważa, że trenowanie trzech niesfornych psiaków nie będzie łatwym zadaniem.

marley1

Zobacz więcej: Pitbull. Ostatni pies – recenzja filmu Władysława Pasikowskiego!

Pierwszą rzeczą, która wyróżnia produkcję, jest to, że zwierzęta występujące w niej…mówią. Nie powiem, psiaki szydzące z kota i obgadujące ludzi są dosyć zabawnym widokiem. Gorzej jest niestety z suchymi żartami, które coraz to wychodzą z ust (albo pyszczków) bohaterów. Widać, że twórcy nie wykorzystali potencjału pomysłu — słuchając niektórych dialogów, ma się wrażenie, że humor jest dla pięciolatków, chociaż też nie wiem, czy zdrowe dziecko zaśmiałoby się z tych kiepskich dowcipów. Kolejną sprawą jest irytująca postać Bodiego. Na początku wydawał się sympatyczny, ale z czasem zaczął mnie po prostu denerwować. Nie wiem dlaczego, ale aktor grający go (Travis Turner) praktycznie cały czas przybierał jeden wyraz twarzy — śmiał się. Nawet podczas ucieczki z posiadłości zeszłorocznych mistrzów psich zawodów na twarzy chłopca widać było cień uśmiechu. Gdyby mnie goniło kilku barczystych mężczyzn, raczej nie byłoby mi wtedy do śmiechu, ale to podobno zależy od indywidualnego podejścia do tematu. Sama fabuła nie jest też najbardziej interesująca i zawiła na świecie — wręcz przeciwnie, jest dosyć banalna. Chłopiec ma niesfornego pieska, przez moment jest mu pod górkę, ale finalnie i tak wszystko dobrze się kończy — niezbyt skomplikowane, prawda? Z drugiej strony produkcja jest komedią i to w dodatku familijną, więc w dużej mierze miała podobać się rodzinom, które akurat ją włączyły, żeby zaznać trochę relaksu. Mimo wszystko myślę, że można było z tego wykrzesać coś więcej.

marley3

Zobacz więcej: Benji – recenzja komedii familijnej Netflixa

Mimo że postać Bodiego nie przypadła mi do gustu, to jego dziadka naprawdę polubiłam. Naprawdę dobrze zaopiekował się chłopcem pod nieobecność jego mamy i we własny, dziwny sposób mu pomagał. Również największy aspekt — pieski — też się bardzo twórcom udał. Małe labradory i ich psi przyjaciele skradli serce niejednego widza (w tym moje). I co najważniejsze — szczeniaki zachowywały się bardzo naturalnie, w ogóle nie było po nich widać śladów tresury. To trochę wpłynęło na mój odbiór produkcji, ale raczej w niewielkim stopniu. Ładnymi, uroczymi pieskami nie załatwi się przecież wszystkiego!

Marley i ja: Szczenięce lata to trochę nieudana komedia familijna. Suche jak tosty żarty i banalna fabuła nie czynią jej produkcją wysokich lotów. Warto jednak popatrzeć na perypetie niesfornych szczeniaków i chociaż na chwilę spojrzeć na świat z ich perspektywy. Myślę, że dla najmłodszej, mało wymagającej widowni jak najbardziej powinno się spodobać, co do tej starszej – cóż, może być różnie. Mimo to jeśli rodzice zdecydują, że to właśnie ten film chcą obejrzeć po wspólnym posiłku z dziećmi, to będą zadowoleni. Raczej. 

 

Stały współpracownik

Wielka fanka muzyki alternatywnej, jak i tej spokojniejszej. Wychowana na horrorach i książkach o słynnym Harrym Potterze. Najbardziej na świecie uwielbia Sherlocka Holmesa i Kapitana Amerykę. W wolnym czasie ogląda (lub czyta) produkcje typowo fantastyczne lub popija herbatkę z Bilbo Bagginsem w jego przytulnej norce.

Więcej informacji o
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?

Dbamy o Państwa prywatność.

Państwa dane są u nas bezpieczne, a szczegółowe informacje w zakresie bezpieczeństwa danych osobowych w Movies Room mogą Państwo w każdej chwili uzyskać na stronie Dane Osobowe.

Administratorem danych jest Movies Room Tomasz Rewers z siedzibą w Tarnowskich Górach, ul. Radosna 23, 42-600. Państwa dane będą przetwarzane w zarejestrowania Państwa w portalu (art. 6 ust. 1 lit b) RODO), prowadzenia badań statystycznych w celu usprawnienia działania portalu (art. 6 ust. 1 lit f) RODO) a także kontaktu na życzenie osoby, w tym wysyłania treści informacyjnych oraz o charakterze handlowym, wyłącznie za Państwa zgodą (art. 6 ust. 1 lit a) RODO).

Dane osobowe będą przetwarzane do usunięcia przez Państwa konta na naszym portalu. Odbiorcą Państwa danych będą pracownicy administratora odpowiedzialni za kontakt oraz podmioty zewnętrzne świadczące dla nas usługi takie jak outsourcing usług księgowych oraz IT. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do udzielenia informacji. Przysługuje Państwu prawo dostępu do swoich danych i do ich sprostowania, ograniczenia przetwarzania danych osobowych lub do ich usunięcia oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania danych. W przypadku naruszenia zasad przetwarzania danych, Wykonawcy przysługuje prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Zrozumiałem/-am