Advertisement
banner

Powrót do przeszłości – Recenzja „Władcy pierścieni”

Animacja Bakshiego trwa niewiele ponad dwie godziny. Twórca podobnie jak Jackson był fanbojem Tolkienowskiej twórczości miał jednak dużego pecha. Problem sprawiało mu znalezienie wytwórni, która zgodzi się na zainwestowanie pieniędzy w projekt fantasy, a gdy to się w końcu udało to… zmienił się zarząd i zrezygnowano z zaplanowanej kontynuacji. Przez brak kontynuacji ta adaptacja „Władcy” kończy się urwaniem wątków w środku historii oraz ich poszatkowaniem. Brak czasu, który również był problemem reżysera skutkował korzystaniem z rotoskopu. Mikstura tradycyjnej animacji i techniki przenoszącej aktorów na film animowany okazała się ciężkostrawna wizualnie. Historię znamy, rysunki są raczej brzydkie i współcześnie nikogo nie zachwycą, ale jest jeden aspekt zwracający uwagę. Jaki? O tym poniżej.

http://images4.static-bluray.com/reviews/2686_4.jpg

Sceny – wyraźnie widać, że Jackson wielokrotnie inspirował się tą (pierwszą) adaptacją, która przetarła szlaki dla ludzi wierzących w gatunek fantasy. Momentami podczas seansu ma się wrażenie, iż Jackson wręcz splagiatował niektóre momenty mającej 40 lat i nieporównywalnie mniejszy budżet animacji. Na szczęście nie zasugerował się modelami postaci – te momentami są tutaj okropne. Poza Gandalfem w zasadzie wszyscy bohaterowie wyglądają albo brzydko, albo dziwacznie. Dla przykładu Boromir to wiking, Gimli wygląda jak krasnoludek z produkcji Disney’a a Elrond jak Juliusz Cezar. Jedyne znaczne postacie kobiece wyglądają jak siostry bliźniaczki, a orków ciężko nawet opisać. Do tego wszystkiego pojawiające się co chwile twarze aktorów tworzą nieprzyjemny miszmasz – zwłaszcza podczas walki, kiedy co chwilę „mutują” zmieniając kształty.

http://cnet4.cbsistatic.com/hub/i/r/2014/12/02/538cb991-ddae-488b-a809-0e3421a2e9b3/resize/1170xauto/70cf57c930a329582085c007a59e3223/lotr-bakshi-ringwraith.jpg

Charakterystyczna jest przerysowana, wyraźnie teatralna mimika postaci. Momentami wygląda to karykaturalnie, czasem jednak dobrze oddaje emocje postaci. Animacja ruchów niestety nie wygląda dobrze – bitwy to często poklatkowe zwolnione tempo, brakuje spektakularności a do tego nic nie widać. Niestety batalie można opisać dwoma słowami:  niewyraźny chaos. Praktycznie wszystkie sceny są utrzymane w ciemnej kolorystyce, co buduje mroczny klimat, jednak chwilami po prostu nuży oczy. Mimo wszystko mrok jest największą zaletą tego filmu – poza bitwami, gdzie przeszkadza w delektowaniu się widowiskiem. Poza kolorystyką atmosferę budują interesujące lokacje i krajobraz, który czasem jest jakby post apokaliptyczny. Samo to jednak nie wystarcza. Narracja filmu jest jednym z jego większych problemów – bohaterowie praktycznie teleportują się z miejsca do miejsca, brak ekspozycji historii. Animowany Władca choć momentami prezentuje się oryginalnie nie spodoba się ani dorosłym, ani dzieciom.

Choć animowana wersja całkiem dobrze oddaje ducha Śródziemia, a bohaterowie często mówią słowo w słowo to, co w książce to całościowo wypada blado. Podobnie jak w wersji Jacksona tak i tu pokuszono się na znaczne modyfikacje niektórych wątków. Zostało to jednak zrobione w gorszym stylu. Największym problemem tej animacji jest jednak jej graficzna strona i szatkowanie fabuły. Jedyne co ją w zasadzie ratuje to zaskakująco dobrze oddany duch książki i klimat tego magicznego świata.  Nie ma tutaj jednak epickości, a wygląd postaci odrzuca. Balrog Jacksona był majestatyczny, ten z bajki wygląda kuriozalnie. A jak wypada różnica między adaptacjami? Niestety niekorzystnie dla animacji.

Redaktor

Twórca cyklu "Powrót do przeszłości". Wielki miłośnik spaghetti westernów, kina szpiegowskiego i fantasy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?