Recenzja filmu Furia (2014)

Kino historyczne pełną gębą o wysokim standardzie realizmu. Śmiertelnie poważne warunki pracy amerykańskich czołgistów. Tym razem wracamy do wspaniałego pełnokrwistego dramatu wojennego Furia w reżyserii Davida Ayer’a.

Stylistycznie poprawny obraz historyczny, który bezwzględnie swoim naturalnym realizmem wyróżnia się na tle innych wojennych historii. Nie brakuje drastycznych scen zakrapianych krwią, w których pociski jak świetliki rodem z „Gwiezdnych Wojen” latają nad pancerzem załogi dowodzącej przez odważnego „Zakapiora” Dona Colliera (Brad Pitt). Furia to film, w którym przekazanie realizmu było najważniejszym celem reżysera. Wiszące i leżące ciała wzdłuż szosy. Rozkładające się zwłoki w błocie, po których ciężka artyleria jeździ bez mrugnięcia okiem. Wszystko tutaj szokuje i bardzo dobrze. To nie jest opowieść o tlenionym chłopcu, który biega z pistoletem po lasach z Szarikiem przy nodze.

Fot. Kadr z filmu Furia

Zobacz również: Recenzja filmu Jestem Bogiem (2011)

W kwietniu 1945 roku, kiedy Alianckie wojsko rozbiło Niemców w Ardenach, dowódca znanego czołgu zwanego Furia dostaje wyjątkowo trudną misję. Musi przekroczyć linię frontu i stawić opór znacznie większym siłom, aby ochronić aliancką linię zaopatrzenia. Chwała Ameryce! Kiedy załoga uświadamia sobie, że jest to niewykonalna, a nawet śmiertelna misja wykazuje swoją lojalność wobec dowódcy i decyduje się walczyć bez względu na wszystko. Punktem zwrotnym jest szczytowy punkt świetnie wykreowanej wręcz ojcowskiej relacji pomiędzy młodym żołnierzem Normanem (Logan Lerman) a dowódcą Donem.

Fot. Kadr z filmu Furia

Epicka, przerażająca i wzruszająca opowieść oczami młodego nieopierzonego żołnierza, który musiał się przesiąść z maszyny do pisania na sporych rozmiarów karabin. Przekonująca historia o tym, że wojna to nie zabawa. O jej trudach i o wielowymiarowym źle, które tkwi w każdym z nas. O ludziach, w których człowieczeństwo zostało doszczętnie wypalone przez nadmiar ołowiu, dla których domem stał się czołg z wieżyczką, a perspektywą na przyszłość celownik armaty. Jeśli chcesz przeżyć musisz być większą maszyną do zabijania niż przeciwnik.

Fot. Kadr z filmu Furia

Zobacz również: Grobowiec świetlików – recenzja filmu z 1988 roku

Zdarzyły się elementy, które w kinie już się powtórzyły i mogły zostać zastąpione czymś oryginalnym. Czasami można się zastanowić nad logiką fabuły, której chwilami brakuje. Jest to jednak motyw niesiony dobitną ścieżką dźwiękową przy której świst kul tworzy prawdziwy koncert. Furia to akt bohaterskiego oddania, to skala w której można mierzyć nienawiść do nazistów. Choć fani Szarika będą narzekać, że ten film jest zbyt brutalny to Furia to dobre i wyraziste kino, które dobrze się ogląda zwłaszcza przy mocnym nagłośnieniu.

Ilustracja wprowadzenia: Materiały prasowe

 

 

 

 

"Nie ganiaj za ludźmi. Bądź sobą, rób swoje i pracuj ciężko. Odpowiedni ludzie- Ci którzy naprawdę pasują do Twojego życia pojawią się i zostaną". Absolwent dziennikarstwa. W wolnych chwilach konferansjer.

Więcej informacji o
, , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Luke pisze:

Tak… Bardzo realistyczne. Zwłaszcza „lasery” w dwóch kolorach… A może widzieliśmy inne filmy? 😉

Xu Xin pisze:

Mordeczko, odnosisz sie tylko do jednego małego szczególu w filmie (który został wspomniany w recenzji, ale cóż, czytanie ze zrozumieniem…) A co powiesz o szkoleniu, jakie przechodzili aktorzy (obeznanie z czołgiem) , by czuli się jak w prawdziwym domu. Druga sprawa, bardzo dobra charakteryzacja czołgu, aby nie wyglądał jedynie jak zwykły eksponat z muzeum. Kolejna rzecz, walka z Tigerem (ciężkim czołgiem), rykoszety, nie przebite pociski, objazd go i uderzenie w weak spot (słaby punkt).

Jankes36 pisze:

Mordeczko, tyle tam realizmu co w Wiadomościach. Atak Shermanów na stanowiska dział przeciwpancernych, potyczka z Tygrysem i ostatnia kuriozalna, kompania Waffen-SS kontra jeden Sherman….

Xu Xin pisze:

Mordeczko, odnosisz sie tylko do jednego małego szczególu w filmie (który został wspomniany w recenzji, ale cóż, czytanie ze zrozumieniem…) A co powiesz o szkoleniu, jakie przechodzili aktorzy (obeznanie z czołgiem) , by czuli się jak w prawdziwym domu. Druga sprawa, bardzo dobra charakteryzacja czołgu, aby nie wyglądał jedynie jak zwykły eksponat z muzeum. Kolejna rzecz, walka z Tigerem (ciężkim czołgiem), rykoszety, nie przebite pociski, objazd go i uderzenie w weak spot (słaby punkt).

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?