Recenzja filmu Sztuka kochania (2017)

Polska Ludowa na sexterapi

Gdyby Grey był pacjentem Michaliny Wisłockiej, szybko wyleczyłby się z sadomasochizmu. Właśnie taką mocą dysponuje Sztuka Kochania. Choć film cierpi na brak płynności to i tak uderza mocno, szokuje powolnie i bawi co chwilę.

Trafny wybór Magdaleny Boczarskej do pierwszoplanowej roli, szybko znajduje poparcie w widocznej na ekranie naturalności, która tylko podbiła słupki z ocenami. Ten dwugodzinny seans, to zarazem uczta i ukłon w stronę Michaliny Wisłockiej, która włożyła mnóstwo wysiłku w pracę u podstaw. Stanowi namacalny dowód na to, że jednostki mogą mieć wpływ na losy ludzkości i zmieniać pokolenia. Najsłynniejsza ginekolog czasów PRL-u – kobieta, matka, rewolucjonistka z poczuciem humoru, ale czy bohaterka narodowa? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie już sam, biorąc pod uwagę to jak wyglądało by życie, gdyby nie nasz naukowiec.

Aktualność – bez daty ważności – papierowej wersji Sztuki Kochania jako przejaw geniuszu. Z pewnością był to wystarczający powód dla Marii Sadowskiej, która subtelnie poprowadziła kamerę, po trudnej i niewdzięcznej peerelowskiej Polsce. Luźna ręka do montażu i nieskrępowana kontrola nad ekipą filmową sprawiły, że przyjemnie było patrzeć jak Michalina rozgrywa nierówną walkę z aparatem władzy o możliwość publikacji swojej książki.  Oko, puszczone do widza przez reżysera jest jak smakołyk dla koneserów – najwyraźniej jesteśmy świadkami powstawania uniwersum polskich naukowców. Jak widać, film biograficzny nie musi być kiczem nakręconym na zamówienie panów w garniturach. Nawet kilkukrotnie spadające tempo nie wpłynęło negatywnie na całość . Choć w zasadzie warto by się zastanowić, czy to nie czasem jeden z przemyślanych zabiegów, który miał umożliwić widzowi przepuszczenie kilku istotnych refleksji przez swoje półkule.

Fot. kadr z youtube

Zobacz również: Recenzja filmu Cuda z Nieba (2016)

W ostatnim czasie polski widz może czuć spory niedosyt, jeśli chodzi o trawienie realizacji ze stemplem MADE IN POLAND. Tym razem Polski Instytut Filmowy serwuje dożylnie sporą dawkę dobrego kina. Produkt jest na tyle dobry, aby poświęcić więcej czasu na dyskusje przy kawie ze znajomymi. W tym miejscu głos zabierają ignoranci, którzy zawsze znajdą coś wysokodeficytowego czy horrendalnego. Internauci – bynajmniej mam takie wrażenie – na siłę wklepują komentarze: „film ma wiele przekłamań i brakuje fundamentu w postaci faktów”. Niestety potwierdza się  stan ignorancji w jakim się znajdują i już raczej nie pojmą, że film to wizja reżysera – coś nowego i świeżego. Wtedy koniecznie potrzebny jest – zgrabnie mówiąc- plastyczny intelektualizm. Film biograficzny wciąż będzie filmem biograficznym, a nie dokumentem czy reportażem.

Fot. kadr z youtube

Może sceny erotyczne nie są tu tak dopracowane jak w amerykańskich remake’ach, gdzie uniesienia z wbudowanym efektem slow-motion naginają wyobraźnię. Mają jednak w sobie wystarczająco dużo pikanterii, aby uznać tę produkcję za przeznaczoną tylko dla dojrzałej widowni. Skrzeczące podłogi, piszczące łóżka i arcystare komody bez przerwy nadają odpowiedni ton komunistycznej aury. Stare kamienice, samochody z muzeów, męskie zaczesy, kobiece loki i hektolitry alkoholu popijanego przy każdej okazji przypominają o słowiańskiej naturze rozgrywanej akcji.W scenach gdzie Wisłocka prosi cenzorów o pozwolenie na masowy druk. ,atwo dostrzec wysiłek scenarzystów.Kapitalne dialogi w tych sekwencjach, kilkakrotnie nagrodzone zostały salwami śmiechu. Arkadiusz Jakubik, który wynurza się zza zadymionego papierosa- ówczesnego symbolu luksusu- wygląda jakby go teleportowano z przeszłości i posadzono przed kamerą.

Z pewnością opowieść ta jest nadzwyczajnie elastyczna, a to wielka zaleta dla obrazów, które zgrabnie przemycają swój przekaz niezależnie od kalendarza. Film ten jest jak fala, która bierze się znikąd i wyrzuca na brzeg obnażoną prawdę wszechczasów, gdzie miłość i moralność ścierają się z kontrowersją w czeluściach każdego z nas.

Obrazek wprowadzenia: kadr z youtube [Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej – zwiastun]

 

"Nie ganiaj za ludźmi. Bądź sobą, rób swoje i pracuj ciężko. Odpowiedni ludzie- Ci którzy naprawdę pasują do Twojego życia pojawią się i zostaną" (Will Smith). Reżyser? Raczej nie Wajda...(: Kiepski kucharz i utalentowany śpioch. Uzależnienia: pierogi. Absolwent dziennikarstwa. W wolnych chwilach konferansjer.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

star napisał(a):

Taaa moja teściowa znała panią Wisłocką i można o niej powiedzieć dwie rzeczy
1 – Nigdy nie używała języka jaki jest prezentowany przez nią w filmie
2 – Jej seksualność była niemal całkowicie podporządkowana mężczyźnie. To samo też wychodzi w jej książce „sztuka kochania”.

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?