Advertisement

Recenzja filmu Zanim się rozstaniemy (2014)

Mimo, że Chris Evans będąc twarzą kina superbohaterskiego, dzierży tarcze Kapitana Ameryki, bezprecedensowo udowodnił wielowymiarowość swojego aktorstwa. Jak na to zapracował? Zasiadł na stołku reżyserskim i wziął sprawy w swoje ręce. Nie tylko nakręcił  Zanim się rozstaniemy, ale zagrał w nim jedną z głównych ról. Nie bądźcie zaskoczeni, ale aktor naprawdę posiada smykałkę do reżyserki. Jak już uratuje świat w Avengers, to może będzie miał więcej czasu na takie perełki.

Zawiązanie akcji jest tutaj tak proste i tak życiowe, że aż ultra urocze. Kiedy Brooke (Alice Eve) spóźnia się na ostatni pociąg, wpada w kontrolowaną panikę. W dodatku lokalni kieszonkowcy okradają ją z torebki. Tutaj pojawia się nocny rycerz, który rusza z pomocą cudownej i czarującej kobiecie. Nick (Chris Evans) jest muzykiem grającym na trąbce na dworcowym peronie, który decyduje się spędzić całą noc w towarzystwie nowej znajomej.

Fot. Kadr z filmu Zanim się rozstaniemy

Zobacz również: Recenzja filmu Furia (2014)

Kto by pomyślał, że ta prostolinijna i naiwna historia może wywołać tyle pozytywnych emocji.  Zanim się rozstaniemy to film z fabułą o wielkim potencjale, który z łatwością przyciąga i pozostawia bezcenny ślad w głowach widzów. Reżyserki debiut Chrisa Evansa, trafia do koszyka tych udanych i obiecujących. Sposób w jaki film został napisany i zrealizowany, może przypominać etiudę studencką i niskobudżetową produkcję niskich lotów. Często mawiamy, nie oceniaj książki po okładce. W tym przypadku chodzi o film i  to nie byle jaki. Projekt zadziwia prostotą i lekkością. Inteligentne i swobodne dialogi, przeplatane przepięknym soundtrackiem po prostu płyną z nurtem.

Fot. Kadr z filmu Zanim się rozstaniemy

Zobacz również: Kobiety mafii 2 – recenzja filmu łączącego ułańską fantazję i międzynarodowy sznyt!

Tworzenie kina, w którym dialogi są lokomotywą całej produkcji, nie należy do łatwego zadania. Jak bez efektów specjalnych i obrzydliwie dużej kasy przyciągnąć tłumy!? Chris Evans już to wie. Mimo to w świecie wyciekającej z ekranu komercji, jest jeszcze miejsce na delikatność, wrażliwość, inteligencję i życiową mądrość.  W filmie promowane są wartości i cechy, które dzisiaj już nie brylują na ulicach wśród ludzi- a powinny. Mimo to wyciągnięte z lamusa, robią robotę i tworzą niebanalny romantyczny klimat. Aktorsko zacnie i wyczuciem, Chris Evans jak i boska Alice Eve. Kilka scen inspirowanych starszymi pozycjami. Można się złościć na brak kreatywności, ale dzwonienie do siebie z przyszłości za pomocą budki jest trudne do zastąpienia, a w tym przypadku tworzy most między zawiązaniem akcji i jej kulminacją nocnej przygody.

Fot. Kadr z filmu Zanim się rozstaniemy

Piękno tego filmu polega na prostocie i lekkości. Niby nic, a jednak coś. Jest to film, do którego często wracam kiedy dopada mnie melancholijny stan, a ja potrzebuję ukojenia i wiary w dobry/lepszy dzień w swoim życiu. Bądź sobą, bo nie wiesz kiedy spotkasz nieprawdopodobnie wartościową osobę, której musisz towarzyszyć, być może przez resztę życia. Zanim się rozstaniemy to produkcja warta obejrzenia w spokoju i wyciszeniu. Dzięki niej złapiesz oddech i wyhamujesz zawrotne tempo współczesnego świata. Film reflektuje i zmusza do sensownych przemyśleń. Przecież tego oczekujemy od kina, czyż nie?

Ilustracja wprowadzenia: Kadr z filmu Zanim się rozstaniemy

"Nie ganiaj za ludźmi. Bądź sobą, rób swoje i pracuj ciężko. Odpowiedni ludzie- Ci którzy naprawdę pasują do Twojego życia pojawią się i zostaną". Absolwent dziennikarstwa. W wolnych chwilach konferansjer.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?