Nago – recenzja nowej komedii Netflixa z Marlonem Wayansem

Nago stanowi połączenie Dnia Świstaka i Kac Vegas. Brakuje mu jednak elegancji pierwszego wspomnianego tytułu i humoru drugiego. Twórcy mieli duże pole do popisu. Adaptacja dość kontrowersyjnej szwedzkiej produkcji Naken mogła okazać się totalną porażką lub prawdziwym hitem. Słysząc, że wzięli się za nią Marlon Wayans i Michael Tiddes oczekiwałam czegoś sprośnego i mało inteligentnego. O dziwo panowie zachowali się dość powściągliwie, prawdopodobnie bojąc się kolejnej porażki po niezbyt udanych 50 twarzach Blacka.

Marlon Wayans wciela się w Roba Andersona – uroczego, lecz niedojrzałego faceta, który ma się za niedługo ożenić. Jednak los płata mu figla i w dzień swojego ślubu budzi się nago w windzie. Mężczyzna nie ma pojęcia jak się tam znalazł. Ma tylko godzinę na dotarcie do kościoła, gdzie czeka na niego jego zmartwiona narzeczona (Regina Hall). Brzmi schematycznie i niezbyt oryginalnie? Niektórym pewnie przypomina to fabułę Kac Vegas. Jednak spokojnie to nie wszystko, co przygotowali dla nas twórcy. Jakby było mało upokorzeń, główny bohater przeżywa w kółko tę samą, feralną dla niego godzinę.

Zobacz również: Na pierwszy rzut oka – 1. sezon serialu Atypowy

quantrell d. colbertnetflix 3 820x490

Osoby, które widziały choć jeden film z Wayansem, wiedzą czego się po nim spodziewać. Aktor udowodnił, że potrafi grać swoją rolą w Requiem dla snu. W pozostałych wcieleniach pokazał z kolei swój talent komediowy. Aktor ma wyrazistą mimikę i nie posługuje się półśrodkami, co nie zawsze wychodzi mu na dobre. Widać to szczególnie w Nago, gdzie często nie potrafi wyczuć granicy pomiędzy tym, co śmieszne, a żałosne. Często zdarza się mu ją przekroczyć, sprawiając, że jego popisy nie są wcale śmieszne. Na szczęście film obfituje też w wiele prawdziwie zabawnych scen. Twórcy dobrze wykorzystali wybraną konwencję, czerpiąc z niej tyle, ile się da. Niestety nie zawsze fabuła jest logiczna i trzyma się kupy. Scenariusz jest tutaj najsłabszym ogniwem. Dialogi są puste i w większości nic nie wnoszą. Nie oczekujcie dowcipnych rozmów, tutaj króluje humor sytuacyjny.

Nie ma co kryć, że Nago jest filmem jednego aktora. Z jednej strony (jak już pisałam wcześniej) Wayans często przesadza, jednak gdyby nie jego charyzma, filmu w ogóle nie dałoby się oglądać. Pozostali aktorzy są bowiem jedynie jego tłem. Intryga jest banalna, a fabuła jest przewidywalna aż do bólu. Muzyka nie ma żadnego znaczenia, z wyjątkiem momentu pierwszego tańca pary młodej. Zdjęcia są ładne, kolorowe… ale przypominają bardziej produkcję telewizyjną o niskim budżecie, niż filmy Netflixa.

Zobacz również: Message from the King – recenzja filmowej nowości od Netflixa

quantrell d. colbertnetflix 2 820x490

Nago ma kilka naprawdę dobrych i śmiesznych momentów. Całość jest może banalna i sztampowa, ale nawet dobrze się to ogląda. Jest to niezobowiązująca rozrywka na nudny wieczór. Wayans daje z siebie wszystko, będąc jednocześnie jedyną podporą tej produkcji, bo na scenariusz nie ma co liczyć. Co szczególnie dziwi, bo w końcu ślęczało nad nim aż trzech scenarzystów, a w tym sam aktor. Jak widać, sprawdza się tutaj przysłowie, gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść. W tym przypadku nie ma nad czym się zachwycać. Wayans i reżyser Michael Tiddes już nie raz udowodnili, że potrafią stworzyć coś oryginalnego (Dom bardzo nawiedzony). Tym razem jednak ich film wyszedł blado i aż nad wyraz sztampowo w porównaniu z poprzednimi ich produkcjami.

Stały współpracownik

Studentka dziennikarstwa. Miłośniczka kina. Zafascynowana Azją, a w szczególności koreańską kinematografią. Fanka Sherlocka. W wolnych chwilach ogląda seriale, podróżuje lub rozczytuje się w romansidłach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?

Dbamy o Państwa prywatność.

Państwa dane są u nas bezpieczne, a szczegółowe informacje w zakresie bezpieczeństwa danych osobowych w Movies Room mogą Państwo w każdej chwili uzyskać na stronie Dane Osobowe.

Administratorem danych jest Movies Room Tomasz Rewers z siedzibą w Tarnowskich Górach, ul. Radosna 23, 42-600. Państwa dane będą przetwarzane w zarejestrowania Państwa w portalu (art. 6 ust. 1 lit b) RODO), prowadzenia badań statystycznych w celu usprawnienia działania portalu (art. 6 ust. 1 lit f) RODO) a także kontaktu na życzenie osoby, w tym wysyłania treści informacyjnych oraz o charakterze handlowym, wyłącznie za Państwa zgodą (art. 6 ust. 1 lit a) RODO).

Dane osobowe będą przetwarzane do usunięcia przez Państwa konta na naszym portalu. Odbiorcą Państwa danych będą pracownicy administratora odpowiedzialni za kontakt oraz podmioty zewnętrzne świadczące dla nas usługi takie jak outsourcing usług księgowych oraz IT. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do udzielenia informacji. Przysługuje Państwu prawo dostępu do swoich danych i do ich sprostowania, ograniczenia przetwarzania danych osobowych lub do ich usunięcia oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania danych. W przypadku naruszenia zasad przetwarzania danych, Wykonawcy przysługuje prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Zrozumiałem/-am